Zatoczył się i wpadł pod nadjeżdżający autobus [WIDEO]

Tylko przytomna reakcja i refleks kierowcy autobusu linii 124 uratowały pijanego  pieszego, który wtargnął pod koła nadjeżdżającego pojazdu. 



A tak zdarzenie opisuje sam kierowca:

„Cześć.
Przesyłam film z poniedziałkowej sytuacji z osobą pod wpływem alkoholu. Ruszyłem z krańca na Paluchu w kierunku krańca P+R Aleja Krakowska.
Było już ciemno.  Prędkość oscylowała w granicach 40-50 km/h. Staram się nie przekraczać prędkości. Zbliżałem się do przystanku Ogrody działkowe na Skraju.
W oddali zauważyłem człowieka przechodzącego przez jezdnię. Zacząłem zwalniać.
Osoba ta zatrzymała się i zaczęła wymachiwać rękoma jakby chciała mnie zmusić do zatrzymania. Gdy już się zbliżyłem zauważyłem, że schodzi z jezdni.
Użyłem świateł drogowych w celu ostrzeżenia jak i dla lepszej mojej orientacji w terenie przy czym cały czas zwalniałem. Osoba nietrzeźwa zatoczyła jednak koło i się przewróciła.
Gdyby nie moja obserwacja i refleks mogło dojść do tragedii. Serce miałem w gardle. Nacisnąłem pedał hamulca do oporu.
Zatrzymałem się i w pierwszej kolejności zapytałem pasażerów, czy wszystko w porządku. Na szczęście był tylko jeden pasażer i był na miejscu siedzącym.
Otworzyłem okno i zapytałem, czy wszystko w porządku z osobą, która wtargnęła mi na jezdnię. Ten wstał i chwiejnym krokiem podszedł do moich drzwi chcąc usilnie wsiąść.
Wymachiwał rękoma jakby mi grożąc. Powiadomiłem Centralę Ruchu, która na miejsce wysłała Straż Miejską.
Ruszyć nie mogłem przez blisko 7 minut.
Człowiek ten stał przy samych drzwiach i bałem się, że jak ruszę to się zatoczy i wpadnie pod, któreś z kół.
Gdy mówiłem o zdarzeniu Centrali Ruchu nie mogłem się wysłowić takie miałem emocje.
Po chwili osobnik oddalił się z miejsca zdarzenia.

Pamiętajcie. Obserwacja, refleks i przewidywanie. To jest podstawą bycia kierowcą.
Pasażerowie powinni zawsze po wejściu do autobusu, lub innego środka transportu zająć miejsce siedzące, lub trzymać się zdecydowanie poręczy nie telefonu…
Jak widzimy sytuacje są różne. W takiej sytuacji kierowca odruchowo naciśnie pedał hamulca, aby ratować ludzkie życie nawet te, które bezmyśny posiadacz pstanowi narazić na niebezpieczeństwo.
Anioł stróż mój jak i niedoszłego można nazwać samobójcy był na miejscu.
Sytuację tę zaobserwowała jeszcze jedna osoba, która podbiegła i podała swoje dane w razie gdyby potrzebny był świadek.
Zapisałem sobie. Osoba ta w tym czasie przebiegała w przeciwnym kierunku i widziała całe zdarzenie.”

Copyright © 2016-2018 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.