Zatrzymanie krążenia na szlaku na Rysy. Mimo RKO świadków i zabiegów ratowników TOPR turysty nie udało się uratować
Na szlaku prowadzącym na Rysy doszło do nagłego zatrzymania krążenia u zagranicznego turysty. Świadkowie zdarzenia natychmiast rozpoczęli resuscytację krążeniowo-oddechową, a po dotarciu na miejsce ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego prowadzili zaawansowane zabiegi medyczne. Mimo to mężczyzny nie udało się uratować. Informację przekazało TOPR w komunikacie o godzinie 15:55.

Ofiarę i partnera wycieczki ewakuowano śmigłowcem do Zakopanego
Po zakończeniu akcji ratunkowej śmigłowiec zabrał z gór zarówno zmarłego turystę, jak i osobę, z którą szedł na szczyt. Oboje przetransportowano do Zakopanego. Ewakuacja partnera wycieczki jest w takich sytuacjach standardem, bo pozostawienie osoby po przeżyciu takiego zdarzenia na wysokogórskim szlaku, kilka godzin marszu od schroniska, byłoby samo w sobie zagrożeniem.
Stan zdrowia turystów to trzecia najczęstsza przyczyna zgonów w Tatrach
Ten typ zdarzenia bywa odbierany jako pech, tymczasem ratownicy zaliczają go do stałych, przewidywalnych kategorii. W opracowaniu TOPR poświęconym wypadkom śmiertelnym na obszarze działania pogotowia wskazano trzy główne przyczyny zgonów, a trzecią z nich jest właśnie stan zdrowia turystów. Podczas wysiłku ujawniają się problemy z krążeniem, ciśnieniem i zatorami. Dotyczy to w większości osób starszych, ale ratownicy odnotowują również zgony wskutek zawału u osób stosunkowo młodych.
Mechanizm jest prozaiczny. Wejście na Rysy oznacza kilkugodzinny, ciągły wysiłek na dużym przewyższeniu, często w upale, z odwodnieniem i przy niższym ciśnieniu atmosferycznym niż na nizinach. Serce, które w codziennym życiu radzi sobie bez objawów, na takim obciążeniu może nie wytrzymać. Sama wysokość nie musi być tu decydująca: kluczowe są długotrwały wysiłek, temperatura i to, jak dawno badano się przed wyjazdem.
Rysy to najwyższy szczyt w granicach Polski, a szlak należy do najtrudniejszych
Polski wierzchołek Rysów wznosi się na 2499 m n.p.m., co czyni go najwyżej położonym punktem dostępnym turystycznie w kraju. Szlak z Morskiego Oka prowadzi przez strome, kamieniste zbocza, a górna część jest ubezpieczona łańcuchami. Pełna wycieczka zajmuje zwykle od ośmiu do dziesięciu godzin, a znaczna jej część przebiega w terenie, do którego nie da się szybko podjechać ani dojść.
Ten sam odcinek regularnie wraca w komunikatach ratowników. W czerwcu 2026 roku w rejonie Rysów doszło do śmiertelnego upadku, w którym zginął 50-letni turysta, a towarzysząca mu kobieta trafiła w ciężkim stanie do szpitala. W tym samym okresie ratownicy sprowadzali stamtąd osoby, które utknęły na płatach śniegu i na wąskich półkach skalnych, próbując je omijać. Rysy pozostają szlakiem, na którym błąd i choroba mają najmniejszy margines tolerancji.
Numer 985 i aplikacja RATUNEK to najszybsza droga do ratowników
Zgłoszenie w górach kieruje się pod numer alarmowy 985 albo 112, a TOPR prowadzi też telefon ratunkowy o numerze 601 100 300, który bywa skuteczniejszy przy słabym zasięgu w dolinach. Najszybszym rozwiązaniem jest aplikacja RATUNEK, bo przekazuje ratownikom współrzędne bez konieczności opisywania miejsca. W terenie takim jak górna część szlaku na Rysy to właśnie ustalenie dokładnej lokalizacji zabiera zwykle najwięcej czasu.
Uciśnięcia klatki piersiowej na szlaku dają czas, którego śmigłowiec sam nie kupi
Śmigłowiec TOPR potrzebuje kilkunastu minut na dolot i kolejnych na desantowanie ratowników w trudnym terenie, a przy zatrzymaniu krążenia szanse na przeżycie spadają z każdą minutą bez uciśnięć. To, co zrobili świadkowie tego zdarzenia, jest więc jedyną rzeczą, która w ogóle daje ratownikom pole do działania. Jeżeli kiedykolwiek znajdziesz się w takiej sytuacji, rozpocznij uciśnięcia natychmiast, w tempie około stu na minutę i na głębokość kilku centymetrów, i nie przerywaj do przyjęcia poszkodowanego przez służby. Dyspozytor pod numerem 985 poprowadzi przez to krok po kroku także osobę bez żadnego przeszkolenia.
Zupełnie inny zestaw decyzji dotyczy osób, które o swoim sercu już coś wiedzą. Jeżeli masz nadciśnienie, zaburzenia rytmu, przebyty zawał albo od lat nie byłeś na badaniach, wybór szlaku jest decyzją medyczną, a nie ambicjonalną. Konsultacja przed wyjazdem, EKG i próba wysiłkowa kosztują jedną wizytę, a Rysy nie są miejscem, w którym można przerwać wysiłek i poczekać. Alternatywą nie jest rezygnacja z gór, tylko wybór trasy z krótszym podejściem i realną możliwością odwrotu, takiej jak Dolina Kościeliska czy Hala Gąsienicowa.
Trzecia grupa to osoby idące z kimś, kto należy do dwóch poprzednich. Partner wycieczki jest w praktyce pierwszym ratownikiem i warto, żeby wiedział, gdzie w plecaku są leki, jak wygląda karta z informacją o chorobach i jak wezwać pomoc bez cudzego telefonu. Wgranie aplikacji RATUNEK na oba telefony przed wyjściem zajmuje minutę, a ustalenie przed startem, w którym momencie zawracacie, jest rozmową, której nikt nie chce prowadzić i która w sytuacjach takich jak ta decyduje o wszystkim.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.