Zimny prysznic w upały – szybkie orzeźwienie czy duży błąd? Sprawdziliśmy, co na to badania. Odpowiedź jest jednoznaczna

Jedni przysięgają, że nic tak nie ratuje w upalny dzień jak lodowaty prysznic – im zimniejszy, tym lepiej. Inni ostrzegają, że to najgorsze, co można sobie zrobić, i że organizm reaguje wtedy dokładnie odwrotnie, niż się spodziewamy. Zdania w tej sprawie są mocno podzielone, więc zamiast powtarzać kolejną domową teorię, sprawdziliśmy, co na temat wpływu zimnej wody na temperaturę ciała mówi fizjologia – a tu, w przeciwieństwie do internetowych sporów, odpowiedź jest jedna.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Łazienka z prysznicem. | Fot. Shutterstock.
Łazienka z prysznicem. | Fot. Shutterstock.

Skóra jest głównym radiatorem ciała – zimna woda go tymczasowo wyłącza

Kontakt skóry z bardzo zimną wodą uruchamia w organizmie odruch obronny – naczynia krwionośne blisko powierzchni ciała gwałtownie się zwężają, a krew zostaje skierowana głębiej, w stronę narządów wewnętrznych. To mechanizm, który ewolucyjnie miał chronić przed utratą ciepła w zimnej wodzie, na przykład podczas wpadnięcia do lodowatego jeziora – nie został stworzony z myślą o obniżaniu temperatury ciała w upalny dzień. Jak wyjaśnia prof. Mike Tipton z Uniwersytetu w Portsmouth, zajmujący się fizjologią termoregulacji, po wyjściu spod lodowatego prysznica organizm potrzebuje więcej czasu, żeby ponownie rozszerzyć naczynia i przetransportować ciepło z wnętrza ciała na powierzchnię skóry, skąd może być oddane do otoczenia. W praktyce oznacza to, że chwilowe uczucie chłodu po zimnym prysznicu jest krótkotrwałe, a kilkanaście minut później temperatura wewnętrzna ciała może ponownie zacząć rosnąć – bo właśnie w tym czasie skóra, wciąż słabo ukrwiona po skurczu naczyń, oddaje ciepło znacznie mniej efektywnie niż normalnie.

Mechanizm oddawania ciepła przez organizm opiera się w dużej mierze na przepływie krwi przez naczynia skórne – to właśnie tam ciepło z wnętrza ciała przekazywane jest do otoczenia, poprzez promieniowanie, konwekcję i parowanie potu. Zwężenie tych naczyń pod wpływem zimna działa dokładnie odwrotnie do tego, czego potrzeba w upalny dzień – zamiast ułatwiać rozpraszanie nadmiaru ciepła, chwilowo je zatrzymuje bliżej centrum ciała. Z tego względu specjaliści zajmujący się fizjologią wysiłku i termoregulacją wskazują, że podczas fali upałów skuteczniejsza jest woda o temperaturze zbliżonej do letniej, zwykle w przedziale 26-27 stopni Celsjusza, a nie lodowata. Taka temperatura nie wywołuje gwałtownego skurczu naczyń, więc skóra przez cały czas trwania prysznica pozostaje dobrze ukrwiona i może efektywnie oddawać ciepło, zamiast na chwilę je zatrzymywać, a potem oddawać z opóźnieniem.

Letni prysznic ma też dodatkową przewagę praktyczną – skutecznie zmywa pot, sebum oraz filtry przeciwsłoneczne nagromadzone na skórze w ciągu dnia, które same w sobie mogą pogarszać naturalne parowanie potu i utrudniać chłodzenie organizmu. Bardzo zimna woda bywa też po prostu trudniejsza do zniesienia przez dłuższy czas, więc realny czas kontaktu ciała z wodą – a więc i realny czas jej chłodzącego działania – często wychodzi krótszy niż przy przyjemniejszym, letnim prysznicu.

Wyjątkiem jest udar cieplny, gdzie liczy się szybkość, a nie komfort

Zasada preferowania letniej wody dotyczy rutynowego chłodzenia się w upalny dzień, nie sytuacji nagłych zagrożeń zdrowia. Bardzo zimna woda ma swoje uzasadnione miejsce w medycynie ratunkowej – przy udarze cieplnym, gdy temperatura wewnętrzna ciała osiąga niebezpiecznie wysokie wartości, szybkie zanurzenie osoby poszkodowanej w zimnej wodzie jest jedną z najskuteczniejszych metod ograniczenia ryzyka trwałego uszkodzenia narządów. W takiej sytuacji priorytetem jest jak najszybsze obniżenie temperatury rdzenia ciała za wszelką cenę, a nie komfortowe i stopniowe chłodzenie – krótkotrwałe zatrzymanie ciepła przy powierzchni skóry ma wtedy drugorzędne znaczenie wobec zagrożenia życia.

Dla zdrowego dorosłego w zwykły upalny dzień odpowiedź jest prosta

Dla kogoś, kto po prostu wraca do domu w gorący dzień i szuka sposobu na ochłodzenie się, letni lub lekko chłodny prysznic robi to skuteczniej niż lodowaty, mimo że intuicyjnie wydaje się mniej orzeźwiający. Warto też pamiętać o miejscu przyłożenia chłodu – polanie chłodną wodą nadgarstków, karku czy zgięć łokciowych, gdzie duże naczynia krwionośne biegną blisko powierzchni skóry, pomaga schłodzić krążącą krew skuteczniej niż równie chłodna woda przyłożona do miejsc o mniejszym unaczynieniu. Osoby z chorobami układu krążenia powinny zachować dodatkową ostrożność wobec bardzo zimnej wody niezależnie od pory roku, bo gwałtowny skurcz naczyń obciąża serce, które musi intensywniej pompować krew przez zwężone naczynia.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl