Złapała dziecko na kradzieży. Jego rodzice przyszli z pretensjami i zaczęli ją obrażać i jej grozić

„Warszawiacy co z Wami i Waszymi dziećmi? Gdzie podziały się wartości które wpajali nam nasi rodzice i dziadkowie?” – pyta nasza Czytelniczka i opisuje szokującą sytuację, jaka miała miejsce w jej sklepie.

Fot. Pixabay

Od 2 lat prowadzę dwa małe sklepiki spożywczo-przemysłowe. Złodziei i złodziejaszków na pęczki. Średnio raz w tygodniu wzywana jest policja ponieważ schwytaliśmy złodzieja na gorącym uczynku. Inaczej postępuje z dziećmi. Nie chcę żeby już na początku życia miały „nabrudzone” w papierach. Aż do wczoraj.

Przeglądając kamery na żywo zauważam chłopca w wieku ok 12 lat, między półkami otwiera paczkę z chipsami zjada kilka, zostawia i udaje się w kierunku wyjścia. Udałam się do chłopca i pytam – co zrobiłeś? – nic. – widziałam co zrobiłeś, zapraszam Cię żebyś zobaczył kamery skoro już zapomniałeś.

Weszliśmy za drzwi zaplecza wtedy powiedziałam – proszę o nr do rodziców żebym mogła poinformować o zajściu. Na to młodzieniec odpowiada – nie, ja bardzo przepraszam kupię te chipsy. Przytaknęłam dziecku i udaliśmy się do kasy sklepowej. Pomyślałam że już po wszystkim i miałam nadzieję że więcej dziecko nie zachowa się w podobny sposób.

Ku mojemu zaskoczeniu za kilka godzin chłopiec wrócił do sklepu z rodzicami. Krzyczącymi, wyzywającymi i zastraszającym. Teksty typu spalę Ci ten sklep, jesteś już skończona, jutro masz PIP, sanepid i wszystko co się da na sklepie. To nic w porównaniu do tego że zostałam skompromitowana przy połowie osiedla, pracownikach oraz nazwano mnie półgłupkiem pedofilem bo „wciągnęłam” dziecko na zaplecze.

Ja rozumiem że rodzice martwią się o swoje dzieci. Sama jestem matką i wiem co to znaczy. Ale proszę Was otwórzcie oczy, jak można zgadzać się na takie zachowanie? Co Waszym zdaniem powinnam zrobić w tej sytuacji?

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.