10000 zł kary za jeden błąd. Kontrole posesji w całej Polsce
Jedna rynna może sprowadzić na właściciela nieruchomości poważne problemy. Gminy i przedsiębiorstwa wodociągowe sprawdzają przyłącza oraz sposób odprowadzania wód opadowych. Kontrole pokazują, że część deszczówki z dachów trafia bezpośrednio do kanalizacji sanitarnej. W określonych przypadkach konsekwencje finansowe mogą sięgać nawet 10 000 zł, a na tym wydatki właściciela mogą się nie skończyć.

Problem nie jest marginalny. Sądeckie Wodociągi podały, że od początku roku przeprowadziły 989 kontroli, a w ponad 16 proc. przypadków stwierdzono nielegalne podłączenia albo brak zgłoszenia instalacji. Działania kontrolne prowadzone są również w innych częściach kraju. Właściciele nieruchomości powinni więc sprawdzić nie tylko szambo czy umowę z przedsiębiorstwem wodociągowym, ale również to, dokąd faktycznie płynie woda z ich rynien.
Kontrolerzy sprawdzają posesje. Rynna może ujawnić problem
Jedną z wykrywanych nieprawidłowości jest podłączenie instalacji odprowadzającej deszczówkę do kanalizacji sanitarnej. W takim układzie woda spływająca podczas intensywnych opadów z dachu trafia do sieci przeznaczonej do odbierania ścieków bytowych.
Problem staje się szczególnie widoczny podczas ulewnych deszczy. Do kanalizacji w krótkim czasie może dostać się ogromna ilość dodatkowej wody. Sieć oraz oczyszczalnia muszą następnie przyjąć przepływ, do którego nie były przeznaczone.
Skutkiem mogą być przeciążenia infrastruktury, większe koszty pracy oczyszczalni, awarie urządzeń oraz dodatkowe opłaty związane z funkcjonowaniem systemu.
989 kontroli. Nieprawidłowości wykryto w ponad 16 proc. przypadków
Skalę problemu pokazują dane Sądeckich Wodociągów. Według informacji przedstawionych przez spółkę od początku roku przeprowadzono 989 kontroli. Ponad 16 proc. z nich wykazało nielegalne podłączenie albo brak wymaganego zgłoszenia instalacji.
W przypadku kontroli dotyczących wód opadowych nieprawidłowości miały występować średnio w co dziesiątym sprawdzanym budynku.
Jednym z problemów jest sytuacja, w której właściciel podczas budowy domu wykonał kanalizację sanitarną, ale instalacja nie została właściwie zgłoszona. Drugą kategorią są właśnie rynny, z których deszczówka została skierowana do kanalizacji sanitarnej.
Kara może sięgnąć 10 000 zł
Konsekwencje nie kończą się na poleceniu przebudowania instalacji. Za nieprawidłowości związane z odprowadzaniem wód opadowych konsekwencje mogą sięgnąć 10 000 zł.
Do tego mogą dojść koszty usunięcia nielegalnego podłączenia oraz rozliczenia korzystania z infrastruktury niezgodnie z obowiązującymi zasadami.
Sądeckie Wodociągi poinformowały również o zawieranych ugodach. Od początku roku podpisano 38 ugód na łączną kwotę 121 900 zł. Z tej sumy 57 500 zł dotyczyło niewłaściwego odprowadzania wód opadowych.
Jeżeli właściciel nie zgadza się na rozwiązanie sprawy w drodze ugody, przedsiębiorstwo może skierować ją do właściwych organów. W określonych sytuacjach sprawa może trafić również do organów ścigania.
Dlaczego wodociągi tak dokładnie sprawdzają deszczówkę?
Dla właściciela domu może wydawać się, że woda spadająca z dachu nie stanowi większego problemu. Z punktu widzenia sieci kanalizacyjnej sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej.
Podczas gwałtownego opadu z jednego dachu mogą spłynąć tysiące litrów wody. Jeżeli wiele nieruchomości ma nielegalnie podłączone rynny do kanalizacji sanitarnej, w krótkim czasie do sieci dostaje się ogromna dodatkowa objętość.
Kanalizacja sanitarna nie służy do odprowadzania deszczówki. Nielegalne podłączenia mogą zwiększać koszty oczyszczania ścieków i powodować przeciążenia pomp oraz pozostałych elementów infrastruktury.
Kontrole prowadzone są również w innych gminach
Działania nie ograniczają się do Sądecczyzny. Kontrole przyłączy oraz sposobu odprowadzania wód opadowych prowadzą samorządy i przedsiębiorstwa komunalne w różnych częściach Polski.
Przykładem jest gmina Tereszpol, gdzie sprawdzano przyłącza wodociągowe i kanalizacyjne oraz sposób zagospodarowania wód opadowych. Kontrola obejmuje nie tylko sam przebieg instalacji, ale również dokumenty potwierdzające legalność korzystania z sieci.
W praktyce oznacza to, że kontroler może zainteresować się zarówno tym, skąd właściciel pobiera wodę i gdzie odprowadza ścieki, jak również tym, gdzie trafia deszczówka z dachu i utwardzonej części posesji.
Kontrolerzy mogą poprosić o dokumenty
Oddzielnym obszarem kontroli są nieruchomości korzystające ze zbiorników bezodpływowych oraz przydomowych oczyszczalni ścieków.
Właściciel powinien być przygotowany na konieczność wykazania, że nieczystości są usuwane zgodnie z przepisami. Sama deklaracja może nie wystarczyć.
Kontrolowane mogą być między innymi umowy zawarte z przedsiębiorcą odbierającym nieczystości ciekłe oraz dowody zapłaty za wykonane usługi. Samorząd może w ten sposób porównać częstotliwość odbioru z rzeczywistym zużyciem wody i sposobem użytkowania nieruchomości.
W Suwałkach sprawdzają dokumenty z ostatnich 12 miesięcy
Jak wynika z informacji przywoływanych przez samorządy, w niektórych miejscowościach zakres kontroli jest bardzo szczegółowy.
W Suwałkach sprawdzane mają być nieruchomości niepodłączone do sieci kanalizacyjnej. Właściciele powinni posiadać dokumentację dotyczącą odbioru nieczystości. Kontrolowane mogą być również faktury z ostatnich 12 miesięcy.
Podobne działania prowadzono między innymi w gminie Zwoleń na Mazowszu. Sprawdzane były umowy, dowody opłat oraz częstotliwość opróżniania zbiorników.
Kontrole mogą mieć charakter planowy, ale zdarzają się również działania podejmowane po zgłoszeniach dotyczących konkretnej nieruchomości.
Problem dotyczy również mieszkańców Mazowsza
Temat gospodarki wodnej jest szczególnie istotny także dla mieszkańców Warszawy i okolicznych miejscowości. W okresach wysokich temperatur i niewielkich opadów lokalne systemy wodociągowe mogą pracować ze znacznie większym obciążeniem.
W ostatnim czasie samorządy w różnych częściach Mazowsza wprowadzały lub komunikowały ograniczenia dotyczące wykorzystywania wody do celów innych niż podstawowe potrzeby mieszkańców. Dotyczy to przede wszystkim podlewania trawników i ogrodów oraz napełniania przydomowych basenów.
Dlatego kontrole przyłączy mają dwa wymiary. Pierwszy dotyczy ochrony sieci kanalizacyjnej przed deszczówką. Drugi związany jest z racjonalnym gospodarowaniem wodą w okresach zwiększonego zapotrzebowania.
Nie każda rynna oznacza problem
Sama obecność rynny oczywiście nie stanowi naruszenia. Kluczowe jest miejsce, do którego odprowadzana jest woda opadowa, oraz rozwiązania dopuszczalne dla konkretnej nieruchomości.
Właściciel powinien więc sprawdzić przebieg instalacji. Szczególnej uwagi wymagają starsze domy, nieruchomości kupione na rynku wtórnym oraz budynki, w których instalacje były wielokrotnie przebudowywane.
Nowy właściciel może nie wiedzieć, że kilkanaście lub kilkadziesiąt lat wcześniej ktoś połączył odpływ z rynny z niewłaściwą instalacją.
Dlatego przed kontrolą rozsądne jest ustalenie, gdzie kończą się wszystkie przewody odprowadzające wodę z dachu.
Właściciele szamb również są kontrolowani
Samorządy mają obowiązki kontrolne związane z nieruchomościami wyposażonymi w zbiorniki bezodpływowe i przydomowe oczyszczalnie ścieków. Podstawę stanowią przepisy ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach.
Właściciel takiej nieruchomości powinien posiadać dokumenty potwierdzające prawidłowe pozbywanie się nieczystości ciekłych. Kontrola może więc nie zakończyć się na obejrzeniu instalacji znajdującej się na działce.
Urzędnicy mogą sprawdzać dokumentację i oceniać, czy częstotliwość odbioru nieczystości jest zgodna z obowiązującymi zasadami.
Podstawa prawna
Zasady dotyczące zbiorowego zaopatrzenia w wodę i odprowadzania ścieków określa przede wszystkim ustawa z 7 czerwca 2001 r. o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków.
W przypadku kontroli zbiorników bezodpływowych i przydomowych oczyszczalni znaczenie mają również przepisy ustawy z 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach.
Dokładne obowiązki właściciela mogą zależeć również od lokalnych regulaminów, rodzaju infrastruktury dostępnej przy nieruchomości oraz zawartych umów.
Co to oznacza dla Ciebie?
Jeżeli jesteś właścicielem domu, zacznij od sprawdzenia rynien. Ustal, gdzie dokładnie trafia woda z każdego odpływu. Jeżeli kupiłeś starszy budynek i nie znasz przebiegu instalacji, nie zakładaj, że została wykonana prawidłowo.
Po drugie, sprawdź dokumentację dotyczącą przyłącza wodociągowego i kanalizacyjnego. Jeżeli na posesji znajduje się szambo albo przydomowa oczyszczalnia, przygotuj umowę na odbiór nieczystości oraz rachunki lub faktury potwierdzające wykonane usługi.
Po trzecie, jeżeli odkryjesz nieprawidłowe podłączenie, nie czekaj na wizytę kontrolerów. Skontaktuj się z lokalnym przedsiębiorstwem wodociągowym albo urzędem gminy i ustal sposób legalnego usunięcia problemu. Poszczególne przedsiębiorstwa mogą stosować własne procedury dotyczące dobrowolnego zgłaszania nieprawidłowości.
Najważniejsze jest rozróżnienie kilku spraw: rynna sama w sobie nie jest problemem, a 10 000 zł nie jest automatyczną karą dla każdego właściciela domu. Ryzyko pojawia się wtedy, gdy woda opadowa jest odprowadzana niezgodnie z przepisami lub warunkami korzystania z sieci.
Kontrole prowadzone w różnych częściach kraju pokazują jednak, że nie jest to wyłącznie teoretyczny obowiązek. 989 kontroli i ponad 16 proc. wykrytych nieprawidłowości tylko w danych Sądeckich Wodociągów pokazuje, że przedsiębiorstwa rzeczywiście sprawdzają instalacje. Właściciel domu powinien więc wiedzieć nie tylko, gdzie znajduje się jego przyłącze kanalizacyjne, ale także gdzie po każdym większym deszczu trafia woda z dachu.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.