36 120 zł, 5 lat i 6 miesięcy. Trzy liczby decydują, czy przelew zostanie opodatkowany
Przy medianie ceny transakcyjnej mieszkania w Warszawie oscylującej wokół 16 000 zł za metr kwadratowy wkład własny na dwupokojowe lokum w Białołęce czy na Bemowie to najczęściej kilkaset tysięcy złotych. Rodzice rzadko przelewają taką kwotę jednym przelewem. Przesyłają po kilka tysięcy miesięcznie, przez dwa albo trzy lata, i to właśnie ten sposób przekazywania pieniędzy najczęściej kończy się problemem z urzędem skarbowym. Powód jest prozaiczny: kwota wolna nie dotyczy pojedynczej wpłaty.

36 120 zł to nie limit jednego przelewu, tylko suma z pięciu lat
Zasady określa ustawa z 28 lipca 1983 r. o podatku od spadków i darowizn. Kwoty wolne, podwyższone 1 lipca 2023 r., obowiązują nadal w 2026 roku i wynoszą 36 120 zł dla I grupy podatkowej, 27 090 zł dla II grupy oraz 5 733 zł dla III grupy. Kluczowe jest jednak to, jak się je liczy: limit odnosi się do łącznej wartości wszystkiego, co otrzymałeś od tej samej osoby w roku ostatniego nabycia i w okresie 5 lat poprzedzających ten rok.
Praktyczny skutek jest taki, że 3 000 zł miesięcznie od matki przez rok to 36 000 zł, czyli jeszcze poniżej progu. Ten sam strumień przez półtora roku daje 54 000 zł i obowiązek zgłoszenia już powstał. Sumuje się osobno dla każdego darczyńcy, więc przelewy od matki i od ojca liczy się w dwóch odrębnych pulach. Do tego dochodzą prezenty okolicznościowe i wcześniejsze wpłaty, o których nikt po latach nie pamięta.
Sześć miesięcy na SD-Z2. Po tym terminie zwolnienie znika
Osoby z tak zwanej grupy zerowej, czyli małżonek, zstępni, wstępni, pasierb, rodzeństwo, ojczym i macocha, mogą skorzystać z pełnego zwolnienia bez limitu kwotowego. Warunek z art. 4a ustawy jest jeden: zgłoszenie nabycia na formularzu SD-Z2 w terminie 6 miesięcy od powstania obowiązku podatkowego. Przy darowiznach pieniężnych przekraczających próg dochodzi drugi warunek, o którym zapomina się jeszcze częściej: środki muszą trafić na rachunek płatniczy, do banku, SKOK-u albo przyjść przekazem pocztowym. Gotówka wręczona do ręki przekreśla zwolnienie nawet wtedy, gdy pochodzi od rodzica.
Niedotrzymanie terminu nie oznacza automatycznie kary. Oznacza utratę zwolnienia i opodatkowanie na zasadach ogólnych dla I grupy podatkowej, gdzie stawki wynoszą od 3 do 7 proc. nadwyżki ponad kwotę wolną, z progami skali na poziomie 11 833 zł i 23 665 zł. Przy darowiźnie 150 000 zł od rodziców daje to podatek liczony w kilku tysiącach złotych zamiast zera.
Stawka 20 proc. nie włącza się automatycznie. Decyduje jeden moment
To rozróżnienie ginie w większości poradników, a jest najważniejsze finansowo. Sankcyjna stawka wynika z art. 15 ust. 4 ustawy i ma zastosowanie wtedy, gdy obowiązek podatkowy powstał wskutek powołania się podatnika na fakt darowizny przed organem podatkowym w toku czynności sprawdzających, postępowania podatkowego, kontroli podatkowej lub kontroli celno-skarbowej, a należny podatek nie został zapłacony. Muszą wystąpić obie przesłanki naraz.
W praktyce wygląda to tak: urząd pyta o źródło pieniędzy na zakup mieszkania, podatnik odpowiada, że dostał je od rodziców, i w tym momencie sam uruchamia przepis. Wtedy stosuje się stawkę 20 proc. całej wartości darowizny, a na podstawie art. 68 § 2 Ordynacji podatkowej organ ma 5 lat na dochodzenie podatku, licząc od końca roku, w którym doszło do powołania się. Samo spóźnienie z SD-Z2, bez takiej sytuacji, do stawki sankcyjnej nie prowadzi.
Od 7 stycznia 2026 termin da się przywrócić. Ale nie każdy
Tu jest realna nowość, o której wciąż mało kto wie. Ustawa z 21 listopada 2025 r. o zmianie ustawy o podatku od spadków i darowizn (Dz.U. 2025 poz. 1854) dodała art. 4c, obowiązujący od 7 stycznia 2026 r. Po raz pierwszy termin na złożenie SD-Z2 można przywrócić, jeżeli podatnik uprawdopodobni, że uchybienie nastąpiło bez jego winy. Wniosek składa się w trybie Ordynacji podatkowej w ciągu 7 dni od ustania przyczyny opóźnienia, razem z zaległym zgłoszeniem. Skutkiem jest zachowanie pełnego zwolnienia.
Jak powiedział radca prawny i doradca podatkowy Bartosz Przybysz w rozmowie z portalem rp.pl, wielu podatników nie dopełniało obowiązku zgłoszenia z różnych powodów, część o nim nie wiedziała, innym wypadała choroba, i tracili prawo do zwolnienia, ponieważ w tej sytuacji nie można było stosować przepisu Ordynacji podatkowej o przywróceniu terminu.
Przepis ma jednak twardą granicę czasową. Nie obejmuje przypadków, w których 6-miesięczny termin upłynął przed 7 stycznia 2026 r. Potwierdza to interpretacja dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z 9 kwietnia 2026 r. (nr 0111-KDIB2-3.4015.69.2026.1.JKU), wydana w sprawie mężczyzny, który po spadku po siostrze nie złożył SD-Z2, tłumacząc to niepoinformowaniem przez pełnomocnika, wypadkiem, pobytem w szpitalu i rehabilitacją. Sama przesłanka braku winy też nie jest formalnością: nawet lekkie niedbalstwo może wykluczyć przywrócenie, a 7-dniowy termin na wniosek sam już przywróceniu nie podlega.
Kiedy SD-Z2 nie jest potrzebne. Rola notariusza przy zakupie mieszkania
Zgłoszenia nie składa się w dwóch sytuacjach. Pierwsza to wartość nabycia mieszcząca się w kwocie wolnej. Druga to nabycie w formie aktu notarialnego, gdzie notariusz działa jako płatnik podatku i rozlicza sprawę z urzędem. Dotyczy to części transakcji mieszkaniowych, w których darowizna na wkład własny jest opisana w samym akcie kupna. Warunek jest jednak ścisły: pieniądze muszą faktycznie przejść przez notariusza. Zwykły przelew od rodziców na konto dziecka kilka tygodni przed podpisaniem umowy tego skutku nie wywołuje i obowiązek złożenia SD-Z2 pozostaje po stronie obdarowanego.
Warszawa: dlaczego stolica generuje najwięcej takich spraw
Skala problemu w Warszawie wynika wprost z arytmetyki rynku. Serwisy analizujące ceny transakcyjne wskazują dla stolicy poziom rzędu 15 700 do 16 400 zł za metr kwadratowy w 2026 roku, z ogromnym rozrzutem między dzielnicami. W Śródmieściu średnie ceny ofertowe przekraczają 31 000 zł za metr, w Rembertowie, na Białołęce i w Wawrze mieszczą się w przedziale 13 900 do 14 100 zł. Nawet w najtańszych dzielnicach dwupokojowe mieszkanie o powierzchni 45 metrów oznacza kwotę rzędu 630 000 zł, a wymagany wkład własny to zwykle kilkadziesiąt do stu kilkudziesięciu tysięcy złotych.
Żadna z tych kwot nie mieści się w 36 120 zł. Oznacza to, że przy typowym warszawskim zakupie z pomocą rodziny obowiązek zgłoszenia powstaje praktycznie zawsze, a jedyną kwestią pozostaje to, czy ktoś o nim pamięta. Wątpliwości rozstrzyga się w urzędzie skarbowym właściwym według miejsca zamieszkania obdarowanego, czyli w Warszawie w jednym z urzędów obsługujących daną dzielnicę. Formularz SD-Z2 składa się bezpłatnie, papierowo albo elektronicznie.
To powinno być dla Ciebie najważniejsze: policz sumę z pięciu lat
Zacznij od wyciągu, a nie od pamięci. Wejdź w historię rachunku i zsumuj wszystko, co wpłynęło od każdego z rodziców osobno w tym roku oraz w pięciu latach wcześniejszych, doliczając prezenty ślubne, pomoc przy remoncie i dopłatę do samochodu. Jeżeli którakolwiek z tych sum przekracza 36 120 zł, obowiązek zgłoszenia już powstał, a termin biegnie od momentu otrzymania przelewu, który przebił próg, a nie od dnia zakupu mieszkania. To rozróżnienie kosztuje ludzi najwięcej, bo termin potrafi upłynąć na długo przed wizytą u notariusza.
Druga rzecz to forma przekazania i dokumentacja. Pieniądze muszą przyjść przelewem, a w tytule warto wpisać wprost, że to darowizna, bo przy późniejszych czynnościach sprawdzających to właśnie tytuł przelewu i umowa darowizny są dowodem, który zamyka sprawę w kilka dni zamiast kilku miesięcy. Zachowaj potwierdzenia w jednym miejscu razem z kopią złożonego SD-Z2. Jeżeli sytuacja się powtarza, czyli rodzice dopłacają co miesiąc, prościej jest zgłaszać każdą większą transzę na bieżąco niż odtwarzać po latach, która wpłata przekroczyła próg.
Jeżeli termin już Ci uciekł, sprawdź datę. Przy nabyciu, dla którego 6 miesięcy upłynęło po 7 stycznia 2026 r., masz realną szansę na przywrócenie terminu z art. 4c, ale wniosek trzeba złożyć w ciągu 7 dni od ustania przyczyny opóźnienia i od razu z zaległym zgłoszeniem. Przy starszych sprawach ta droga jest zamknięta i pozostaje rozliczenie na zasadach ogólnych, które nadal jest znacznie tańsze niż czekanie na pytanie urzędu. Najgorszym możliwym scenariuszem jest milczenie do momentu czynności sprawdzających, bo wtedy w grę wchodzi już stawka 20 proc. liczona od całej wartości darowizny.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.