Masz konto w tym banku? Lepiej sprawdź skrzynkę. Od 1 stycznia weszły gigantyczne opłaty za brak aktywności. „Darmowe” konto to już przeszłość
Gdy Ty planujesz sylwestrowe menu i szukasz najlepszego szampana, w centralach największych banków w Polsce trwają gorączkowe przygotowania do wdrożenia nowych Tabel Opłat i Prowizji. Rok 2026 ma być przełomowy pod względem podejścia instytucji finansowych do tak zwanych „martwych dusz” oraz klientów, którzy traktują konto jedynie jako skarbonkę, nie wykonując transakcji. Jeśli w ostatnich tygodniach zignorowałeś e-mail z banku lub wiadomość w aplikacji, uznając ją za kolejną reklamę, możesz się srogo rozczarować. Już 2 stycznia, po noworocznym weekendzie, z Twojego konta może zniknąć kilkanaście, a w skali roku – nawet kilkaset złotych. Era bezwarunkowo darmowej bankowości właśnie dobiega końca.

Fot. Warszawa w Pigułce
Przez ostatnią dekadę przyzwyczailiśmy się do luksusu, jakim były darmowe konta osobiste (ROR). Banki walczyły o każdego klienta, oferując „0 zł za wszystko” bez zbędnych pytań. Jednak realia ekonomiczne końca 2025 roku są brutalne. Koszty obsługi systemów informatycznych, cyberbezpieczeństwa oraz podatek bankowy sprawiają, że trzymanie klienta, który nie generuje zysku, stało się dla banków nieopłacalne. Od 1 stycznia strategia zmienia się o 180 stopni. Instytucje finansowe mówią „sprawdzam” i wprowadzają drakońskie opłaty dla tych, którzy nie spełnią wyśrubowanych warunków aktywności.
Darmowe konto? Tak, ale lista warunków pęka w szwach
Do niedawna, aby uniknąć opłaty za prowadzenie konta i karty, wystarczyło wykonać jedną transakcję na dowolną kwotę lub zapewnić minimalny wpływ na konto. Od stycznia 2026 roku poprzeczka wędruje znacznie wyżej. Analizując nowe regulaminy, które trafiły do skrzynek odbiorczych klientów w listopadzie i grudniu (i często trafiły prosto do SPAMu lub kosza), widać wyraźny trend.
Banki wprowadzają tak zwane „warunki łączne”. Nie wystarczy już tylko zapłacić kartą za bułki. Nowe tabele opłat często wymagają:
- Zapewnienia wpływu zewnętrznego na poziomie minimum 1500–2000 zł (przelewy pomiędzy własnymi kontami w tym samym banku są coraz częściej wykluczane).
- Wykonania minimum 5 transakcji bezgotówkowych w miesiącu.
- Zalogowania się do aplikacji mobilnej przynajmniej raz w miesiącu (to nowość, która ma wymusić „cyfryzację” opornych klientów).
Niespełnienie któregokolwiek z tych warunków skutkuje naliczeniem opłaty. I nie mówimy tu o symbolicznych 2 złotych. Standardem staje się opłata za prowadzenie konta na poziomie 15-20 zł miesięcznie, plus kolejne 10 zł za obsługę karty debetowej. Łącznie, „zapominalski” klient może stracić 30 zł miesięcznie. W skali roku to 360 złotych wyrzuconych w błoto.
„Martwe dusze” zapłacą najwięcej. Opłata za „leżakowanie” pieniędzy
Najbardziej kontrowersyjną zmianą, która wchodzi po cichu w wielu instytucjach, jest opłata za brak aktywności na rachunku, który był nieużywany przez dłuższy czas (np. 6 lub 12 miesięcy). Wielu Polaków posiada tzw. „konta zapasowe”, otwarte lata temu przy okazji promocji czy kredytu, o których dawno zapomnieli. Leży na nich 50 czy 100 złotych.
Od 1 stycznia banki będą agresywniej czyścić swoje bazy danych. Jeśli system wykryje, że na koncie nie ma ruchu, zacznie pobierać opłatę administracyjną za „utrzymanie infrastruktury dla rachunku nieaktywnego”. Mechanizm jest prosty: opłata będzie pobierana co miesiąc, aż saldo spadnie do zera. Wówczas konto zostanie automatycznie zamknięte. Gorzej, jeśli regulamin przewiduje opłatę niezależnie od salda – wtedy na zapomnianym koncie może powstać debet, o którym dowiesz się dopiero od firmy windykacyjnej.
Bankomaty? Tylko te „właściwe”, reszta słono kosztuje
Kolejnym elementem finansowej rewolucji 2026 jest podejście do gotówki. Banki dążą do maksymalnego ograniczenia obrotu gotówkowego, bo jest on dla nich kosztowny (konwoje, obsługa maszyn, przeliczanie). W nowych tabelach opłat widać drastyczne podwyżki prowizji za wypłaty z bankomatów obcych sieci.
Co więcej, pojawia się niebezpieczny mechanizm „kwoty minimalnej”. Wypłacasz 50 zł na szybkie zakupy w osiedlowym warzywniaku? Zapłacisz 5 zł prowizji, nawet jeśli korzystasz z bankomatu własnego banku! Wiele instytucji wprowadza zasadę: darmowa wypłata tylko powyżej 100 zł lub przy użyciu kodu BLIK. Tradycyjna wypłata kartą małych kwot staje się luksusem. To pułapka na osoby starsze i przyzwyczajone do tradycyjnego modelu bankowania, które często wypłacają małe sumy „na bieżące wydatki”.
Podwyżki za… wizytę w oddziale. Drzwi są otwarte, ale nie za darmo
Jeśli jesteś zwolennikiem załatwiania spraw „twarzą w twarz”, rok 2026 nie będzie dla Ciebie łaskawy. Banki kontynuują trend zamykania placówek i zniechęcania klientów do wizyt stacjonarnych. Od 1 stycznia drożeją operacje zlecane u konsultanta.
Zlecenie przelewu w okienku? Koszt rzędu 10-15 zł. Wpłata lub wypłata gotówki w kasie (jeśli w ogóle w placówce jest obsługa kasowa, co jest coraz rzadsze)? Prowizja od wpłacanej kwoty, często z minimalnym progiem 20 zł. Komunikat jest jasny: masz smartfona, masz aplikację – radź sobie sam. Placówka ma służyć do sprzedaży kredytów hipotecznych i inwestycji, a nie do opłacania rachunków za prąd. Dla osób wykluczonych cyfrowo to dramatyczna zmiana, oznaczająca realny wzrost kosztów życia.
Autoryzacja SMS odchodzi do lamusa. Płatna wygoda
Kolejną zmianą, którą możesz przeoczyć w gąszczu paragrafów, jest koniec darmowych SMS-ów autoryzacyjnych. Banki masowo promują autoryzację mobilną (potwierdzenie przelewu w aplikacji bankowej). Jest ona bezpieczniejsza i darmowa.
Jeśli jednak upierasz się przy starych dobrych kodach SMS, przygotuj się na wydatki. Wiele banków wprowadza pakiety: pierwsze 5 SMS-ów w miesiącu gratis, każdy kolejny płatny 0,50 zł – 1 zł. Aktywny użytkownik, który robi dużo przelewów, może nieświadomie nabić sobie rachunek na kilkadziesiąt złotych miesięcznie. To zmiana „techniczna”, która ma zmusić Cię do instalacji aplikacji, w której bank będzie mógł (przy okazji) wyświetlać Ci spersonalizowane reklamy kredytów.
Dlaczego dowiadujesz się o tym tak późno?
Zgodnie z prawem, bank musi poinformować Cię o zmianach w Tabeli Opłat i Prowizji z co najmniej dwumiesięcznym wyprzedzeniem. Dlaczego więc panuje takie poruszenie? Ponieważ banki wysyłają te informacje drogą elektroniczną – do wewnętrznej skrzynki w bankowości internetowej. Większość klientów tam nie zagląda, dopóki nie musi. E-maile wysyłane na prywatne skrzynki często mają tytuły typu „Ważne informacje o zmianach w regulaminie”, które nasz mózg automatycznie filtruje jako „nieważne”.
Brak sprzeciwu wobec zmian do dnia ich wejścia w życie (czyli zazwyczaj do 1 stycznia) oznacza ich milczącą akceptację. Jeśli nie wypowiedziałeś umowy w grudniu, od stycznia godzisz się na nowe, wyższe stawki.
Co to oznacza dla Ciebie?
System bankowy naliczy pierwsze opłaty za styczeń. Oto co musisz zrobić natychmiast:
Zaloguj się do bankowości internetowej: Sprawdź zakładkę „Wiadomości” lub „Dokumenty”. Szukaj plików o nazwie „Wykaz zmian w TOiP” lub „Tabela Opłat i Prowizji od 01.01.2026”. Przeczytaj uważnie sekcję dotyczącą prowadzenia konta (ROR) i karty debetowej.
Zweryfikuj warunki aktywności: Sprawdź, ile transakcji musisz wykonać w styczniu, by konto było darmowe. Czy bank podniósł limit? Czy wciąż wystarczy jedna płatność, czy może teraz musi to być suma 500 zł?
Zrób przegląd „martwych kont”: Masz konto w banku, z którego nie korzystasz od roku? Zamknij je. W wielu bankach można to zrobić online przez wideoweryfikację lub wysyłając wiadomość w systemie transakcyjnym. Nie czekaj, aż bank zacznie naliczać opłaty za jego prowadzenie.
Przełącz się na aplikację: Jeśli wciąż korzystasz z kodów SMS, aktywuj autoryzację mobilną. To kwestia bezpieczeństwa i oszczędności.
Zasil konto główne: Jeśli bank wymaga wpływu 2000 zł, a Twoja pensja wpłynie dopiero 10 stycznia, upewnij się, czy „okres rozliczeniowy” to miesiąc kalendarzowy, czy liczony od dnia otwarcia konta. Może się okazać, że musisz zrobić przelew własny jeszcze dziś, by uniknąć opłaty.
Bankowość w 2026 roku staje się usługą dla uważnych. Ci, którzy śpią, płacą podwójnie. Nie pozwól, by Twój bank potraktował Cię jak sponsora.
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Zawodowo interesuje się prawem i ekonomią.