Bierzesz to z lasu? Uważaj. Możesz stanąć przed sądem
Styczeń 2026 roku nie rozpieszcza nas temperaturami. Gdy słupki rtęci spadają poniżej zera, a ceny gazu i węgla wciąż drenują domowe budżety, wielu Polaków szuka alternatywnych źródeł opału. Spacer po lesie wydaje się idealną okazją: pod nogami leżą tysiące suchych gałęzi, powalonych konarów i resztek po wycince. W powszechnej świadomości wciąż pokutuje przekonanie, że to, co leży na ziemi w państwowym lesie, jest „wspólne”, czyli niczyje. To błąd, który może kosztować więcej niż tona najlepszego ekogroszku. W świetle prawa, wyniesienie z lasu nawet naręcza chrustu bez stosownego dokumentu jest kradzieżą mienia Skarbu Państwa. Straż Leśna dysponuje dziś technologią, która widzi w ciemnościach, a sądy orzekają w tych sprawach bez litości, nakładając nawiązki finansowe, które bolą podwójnie.

Fot. Warszawa w Pigułce
Problem kradzieży drewna (tzw. szkodnictwo leśne) nasila się każdej zimy. Ludzie, często nieświadomi przepisów, pakują do bagażników gałęzie „na rozpałkę” lub ciągną do domu wózki z drewnem opałowym. Tłumaczenie „przecież to tu gniło” nie robi na funkcjonariuszach żadnego wrażenia. Las Państwowy to przedsiębiorstwo, a każde drzewo – stojące czy leżące – jest inwentaryzowanym majątkiem. Aby legalnie ogrzać dom drewnem z lasu, trzeba przejść prostą ścieżkę biurokratyczną. Droga na skróty prowadzi prosto do konfliktu z prawem.
Wszystko, co w lesie, ma właściciela
Podstawą prawną, która reguluje te kwestie, jest Ustawa o lasach oraz Kodeks wykroczeń (a przy większych ilościach – Kodeks karny). Zgodnie z przepisami, właścicielem drewna znajdującego się w lasach państwowych jest Skarb Państwa, reprezentowany przez PGL Lasy Państwowe. Nie ma znaczenia, czy drewno jest ułożone w równy stos przy drodze, czy leży rozrzucone w poszyciu po ostatniej wichurze.
Zabranie drewna z lasu bez zgody zarządcy jest traktowane jako kradzież leśna. Jest to specyficzny rodzaj czynu zabronionego, uregulowany w art. 120 Kodeksu wykroczeń. Przepis ten mówi jasno: „Kto w celu przywłaszczenia dopuszcza się wyrębu drzewa w lesie albo kradnie drzewo z lasu, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”. Co kluczowe, w razie popełnienia tego wykroczenia orzeka się nawiązkę w wysokości podwójnej wartości wyrąbanego lub ukradzionego drzewa.
Oznacza to, że jeśli ukradniesz drewno o wartości 100 zł, sąd nałoży na Ciebie grzywnę (np. 500 zł) oraz każe zapłacić dodatkowe 200 zł tytułem nawiązki. Drewno oczywiście przepada (zostaje skonfiskowane).
Magiczny papier: Asygnata
Czy to oznacza, że gałęzi nie wolno zbierać? Wolno, a nawet jest to mile widziane przez leśników, pod warunkiem, że robisz to legalnie. Procedura ta nazywa się samowyrobem.
Aby legalnie wywieźć drewno z lasu, musisz udać się do miejscowego leśniczego. To on wskazuje teren, na którym można zbierać tzw. „gałęziówkę” (drewno małowymiarowe, zazwyczaj o średnicy do 7 cm, oznaczone symbolem M2). Po zebraniu gałęzi i ułożeniu ich w stosy, leśniczy dokonuje pomiaru (tzw. odbiórki) i wycenia surowiec.
Dopiero po uiszczeniu opłaty otrzymujesz asygnatę – dokument, który jest Twoim dowodem zakupu i przepustką wyjazdową z lasu. Asygnata musi być przy Tobie w trakcie transportu drewna. Jeśli zatrzyma Cię Straż Leśna lub Policja i nie będziesz miał tego kwitka, drewno zostanie uznane za kradzione, nawet jeśli zapłaciłeś, ale „zapomniałeś papierka”.
Tanio jak barszcz – dlaczego warto być uczciwym?
Paradoks kradzieży leśnej polega na tym, że legalne drewno jest… bardzo tanie. Cenniki w nadleśnictwach na rok 2026 są zróżnicowane, ale metr przestrzenny (mp) gałęziówki iglastej (sosna, świerk) kosztuje zazwyczaj kilkadziesiąt złotych (często w granicach 30-50 zł), a liściastej nieco więcej. Jest to ułamek ceny, jaką trzeba zapłacić w składzie opału czy markecie budowlanym.
Leśnicy chętnie pozwalają na samowyrób, ponieważ zbieranie gałęzi porządkuje las i zmniejsza zagrożenie pożarowe. Kradzież jest więc kompletnie nieopłacalna ekonomicznie – ryzyko mandatu w wysokości 500 zł za towar warty 30 zł jest czystą głupotą.
Wykroczenie czy przestępstwo? Liczy się 800 złotych
W 2026 roku, po nowelizacjach prawa karnego, granica między wykroczeniem a przestępstwem kradzieży wynosi 800 złotych (kwota ta może ulegać waloryzacji, ale oscyluje wokół tej wartości).
- Wartość do 800 zł: Mamy do czynienia z wykroczeniem. Sprawa kończy się mandatem od Straży Leśnej lub Policji (do 500 zł) albo wnioskiem o ukaranie do sądu (grzywna do 5000 zł + nawiązka).
- Wartość powyżej 800 zł: To już przestępstwo z art. 278 Kodeksu karnego. Grozi za nie kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Wpis do Krajowego Rejestru Karnego (status osoby karanej) może zrujnować karierę zawodową.
Warto pamiętać, że przy kradzieży drzewa z lasu sąd może orzec nawiązkę również w procesie karnym. Co więcej, jeśli sprawca użył piły mechanicznej lub samochodu do popełnienia przestępstwa, sąd może orzec przepadek tych przedmiotów jako narzędzi służących do popełnienia czynu zabronionego.
Wielki Brat w koronach drzew
Czasy, gdy jedynym strażnikiem lasu był leśniczy na rowerze, minęły bezpowrotnie. Lasy Państwowe w 2026 roku są naszpikowane elektroniką. W newralgicznych miejscach – przy składach drewna, wjazdach do lasu i miejscach nielegalnego wyrębu – montowane są fotopułapki.
Są to niewielkie kamery z czujnikami ruchu i noktowizją, zamaskowane na drzewach. Urządzenie po wykryciu ruchu robi serię zdjęć w wysokiej rozdzielczości i natychmiast przesyła je MMS-em lub e-mailem do komendanta Straży Leśnej. Na zdjęciu widać twarz sprawcy, numery rejestracyjne samochodu i moment ładowania drewna. Taki dowód jest w sądzie nie do podważenia. Strażnicy często czekają na złodzieja przy wyjeździe z lasu, mając już jego zdjęcie na tablecie.
Nie tylko chrust – mech, stroisz i choinki
Kradzież leśna (szkodnictwo) nie dotyczy tylko drewna opałowego. Artykuł 153 Kodeksu wykroczeń przewiduje kary również za zbieranie mchu, ściółki, darni czy gałęzi na stroiki (stroisz) w miejscach do tego nieprzeznaczonych. Popularne „zbieranie mchu do doniczki” czy ucinanie gałązek jodły na wieniec adwentowy bez zgody leśniczego to wandalizm przyrodniczy podlegający grzywnie do 1000 zł.
Szczególnie surowo traktowane jest niszczenie młodników (upraw leśnych). Jeśli wytniesz małą brzózkę lub choinkę, niszczysz przyszły las. Leśnicy traktują to bardzo poważnie, a kary są nieuchronne.
Prywatny las to też nie darmowy market
Wielu spacerowiczów wchodzi do lasów prywatnych, myśląc, że tam przepisy państwowe nie obowiązują. To prawda, że asygnaty tam nie dostaniesz (chyba że od właściciela), ale kradzież pozostaje kradzieżą. Zabranie drewna z prywatnego lasu sąsiada narusza prawo własności (Kodeks cywilny i karny). Właściciel prywatnego lasu ma prawo wezwać policję, jeśli przyłapie kogoś na kradzieży jego mienia. W tym przypadku również grozi odpowiedzialność karna za kradzież, zależna od wartości skradzionego surowca.
Co to oznacza dla Ciebie? Ogrzewaj dom tanio i legalnie
Zamiast ryzykować wstyd, mandat i sprawę w sądzie, skorzystaj z legalnej ścieżki pozyskania taniego opału. Oto jak to zrobić krok po kroku:
- Znajdź leśniczego: Wejdź na stronę internetową najbliższego nadleśnictwa. W zakładce „Kontakt” znajdziesz numery telefonów do leśniczych odpowiedzialnych za konkretne leśnictwa. Zadzwoń i zapytaj o możliwość „samowyrobu” (PKN – pozyskanie kosztem nabywcy).
- Umów się na spotkanie: Leśniczy wskaże Ci konkretny dzień i miejsce (oddział leśny), gdzie możesz zbierać gałęzie. Zazwyczaj są to tereny po zrębach, gdzie grube drewno zostało już wywiezione, a drobnica została.
- Przestrzegaj zasad BHP: Zbieraj tylko to, co pozwolił leśniczy. Nie ścinaj rosnących drzew! Układaj gałęzie w stosy, aby łatwo było je zmierzyć.
- Odbierz asygnatę: Po ułożeniu drewna, leśniczy je obmierzy i wyliczy należność. Zapłacisz gotówką lub kartą (wiele leśnictw ma terminale) albo przelewem. Dopiero z asygnatą w ręku możesz zapakować drewno do przyczepki i wywieźć je z lasu.
- Zachowaj dokument: Nie wyrzucaj asygnaty zaraz po powrocie do domu. Warto ją trzymać przez jakiś czas, na wypadek gdyby „życzliwy” sąsiad doniósł, że kradniesz drewno z lasu. To Twój dowód niewinności.
Legalne pozyskanie drewna to satysfakcja z pracy na świeżym powietrzu i ogromna oszczędność w portfelu. W 2026 roku bycie uczciwym w lesie po prostu się opłaca – finansowo i moralnie.

Z zawodu językoznawca i tłumacz języka angielskiego. W redakcji od samego początku.