Dramatyczne chwile, które mogą wpłynąć na Polaków. Trump przedstawia plan przejęcia Grenlandii, a Dania grzmi
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump znowu wraca do swoich planów z 2019 roku i tym razem nie poprzestaje na samych słowach lecz podejmuje konkretne działania dyplomatyczne i prawdopodobnie także militarne w celu przejęcia kontroli nad Grenlandią największą niewchodzącą w skład kontynentów wyspą świata będącą obecnie autonomicznym terytorium Królestwa Danii. W wywiadzie udzielonym 4 stycznia 2026 roku magazynowi „The Atlantic” Trump stwierdził kategorycznie że Stany Zjednoczone absolutnie potrzebują Grenlandii dla celów obronnych a nazajutrz rozmawiając z dziennikarzami na pokładzie prezydenckiego samolotu Air Force One wypalił że wyspa jest osaczona przez rosyjskie i chińskie okręty zapytując retorycznie co Dania zrobiła ostatnio dla bezpieczeństwa regionu i odpowiadając sobie samemu że Duńczycy dorzucili jeden psi zaprzęg co miało być kpiną z niewielkiego zaangażowania Kopenhagi w obronę strategicznie kluczowego terytorium arktycznego.

Fot. Warszawa w Pigułce
Już 21 grudnia 2025 roku czyli jeszcze przed zaprzysiężeniem na drugą kadencję prezydencką Trump mianował gubernatora Luizjany Jeffa Landry’ego specjalnym wysłannikiem Stanów Zjednoczonych do spraw Grenlandii co administracja w Waszyngtonie określiła jako krok w stronę wzmocnienia relacji z wyspą jednak premier Danii Mette Frederiksen odczytała ten ruch jako otwarty gest agresji wobec historycznie bliskiego sojusznika z NATO mówiąc wprost że USA nie mają prawa przejąć Grenlandii ani żadnego z trzech krajów tworzących Wspólnotowe Królestwo Danii czyli właściwej Danii Grenlandii oraz Wysp Owczych.
Landry poszedł o krok dalej publikując na swoich mediach społecznościowych oświadczenie w którym twierdzi że po zakończeniu drugiej wojny światowej Dania ponownie okupowała Grenlandię omijając i ignorując protokoły Organizacji Narodów Zjednoczonych podczas gdy to Stany Zjednoczone broniły suwerenności wyspy w czasie konfliktu z III Rzeszą co miało stanowić historyczny pretekst do zakwestionowania legalności duńskiej obecności na największej wyspie świata.
Rzeczniczka prasowa Białego Domu Karoline Leavitt w rozmowie z telewizją CNN udzielonej 6 stycznia 2026 roku po raz pierwszy w historii oficjalnie przyznała że prezydent Trump i jego zespół dyskutują o szeregu opcji realizacji tego niezwykle ważnego celu polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych przy czym wykorzystanie do tego amerykańskiego wojska zawsze pozostaje opcją którą naczelny dowódca sił zbrojnych ma do swojej dyspozycji co oznacza pierwszą w historii stosunków transatlantyckich sytuację gdy przedstawiciel administracji amerykańskiej wprost przyznał że Waszyngton rozważa militarną operację w celu aneksji terytorium należącego do państwa będącego członkiem Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego.
Słowa Leavitt próbował następnie rozbroić na zamkniętym briefingu z mediami sekretarz stanu Marco Rubio jednak sam Trump nie wycofał się ze swoich gróźb mówiąc że wróci do kwestii Grenlandii za kilka tygodni co eksperci interpretują jako sygnał że administracja rzeczywiście przygotowuje konkretny plan działania którego ujawnienie może nastąpić już w pierwszych miesiącach 2026 roku. Według informacji agencji Reuters powołującej się na swoje poufne źródła w administracji Trumpa rozważane są różnorodne scenariusze przejęcia wyspy włącznie z zachętami finansowymi dla mieszkańców Grenlandii przy czym w dyskusjach padały kwoty od dziesięciu tysięcy dolarów do nawet stu tysięcy dolarów dla każdego z pięćdziesięciu siedmiu tysięcy mieszkańców wyspy co w przypadku tej ostatniej sumy oznaczałoby łączny koszt operacji na poziomie niemal sześciu miliardów dolarów które Waszyngton mógłby wypłacić Grenlandczykom jako swoistą nagrodę za dokonanie secesji od Królestwa Danii i przyłączenie się do Stanów Zjednoczonych jako nowego pięćdziesiątego drugiego stanu federacji amerykańskiej.
Wiceprezydent Stanów Zjednoczonych J.D. Vance w swojej środowej rozmowie z dziennikarzami telewizji Fox News zaapelował aby przywódcy europejscy potraktowali Donalda Trumpa absolutnie poważnie gdy ten mówi o kwestiach bezpieczeństwa w regionie arktycznym dodając że jeśli europejscy sojusznicy nie będą traktować bezpieczeństwa tego terytorium z należytą powagą to Stany Zjednoczone będą musiały coś z tym zrobić niezależnie od stanowiska Danii czy innych państw członkowskich NATO.
Vance zarzucił Danii że ta nie zrobiła wystarczająco wiele aby zapewnić bezpieczeństwo Grenlandii i dodał że Trump zamierza pójść tak daleko jak będzie trzeba aby bronić interesów Ameryki w Arktyce przy czym wiceprezydent stwierdził także że z faktu iż Dania była lojalnym sojusznikiem USA w czasie wojny z terroryzmem prowadzonej w dwudziestym pierwszym wieku przez Stany Zjednoczone wcale nie wynika że Kopenhaga zrobiła wystarczająco wiele aby zapewnić dziś bezpieczeństwo strategicznej wyspy mówiąc wprost że to że zrobiło się coś mądrego dwadzieścia pięć lat temu nie oznacza że nie można zrobić czegoś głupiego obecnie.
Grenlandia mimo że liczy zaledwie około pięćdziesięciu siedmiu tysięcy mieszkańców ma ogromne znaczenie geostrategiczne ponieważ jej położenie arktyczne daje kontrolę nad północnymi trasami powietrznymi i potencjalnymi szlakami wojskowymi łączącymi Europę z Ameryką Północną a dodatkowo pod topniejącym lodem kryją się gigantyczne bogactwa surowców mineralnych i energetycznych między innymi ropa naftowa gaz ziemny grafit złoto diamenty uran cynk miedź nikiel oraz przede wszystkim tak zwane minerały ziem rzadkich które są absolutnie kluczowe dla produkcji nowoczesnej elektroniki baterii do pojazdów elektrycznych paneli fotowoltaicznych i zaawansowanego sprzętu wojskowego a których dostawy są obecnie niemal całkowicie kontrolowane przez Chińską Republikę Ludową co stanowi strategiczną zależność której Waszyngton desperacko chce się pozbyć.
Premier Danii Mette Frederiksen w rozmowie z publicznym nadawcą DR oceniła że prezydenta Stanów Zjednoczonych należy traktować bardzo serio kiedy mówi że chce Grenlandii dodając że bardzo jasno przedstawiła stanowisko Królestwa Danii zgodnie z którym Grenlandia wielokrotnie podkreślała że nie chce być częścią Stanów Zjednoczonych a jakikolwiek atak USA na państwo będące członkiem NATO oznaczałby fundamentalny i prawdopodobnie nieodwracalny kryzys Sojuszu Północnoatlantyckiego po którym cała architektura bezpieczeństwa euroatlantyckiego po prostu przestałaby istnieć. Wsparcie dla Danii i Grenlandii szybko wyraziły wszystkie główne państwa europejskie przy czym brytyjski premier Keir Starmer który dotąd starał się utrzymywać pragmatyczne i przyjazne relacje z Trumpem powiedział że Grenlandia i Królestwo Danii muszą same decydować o przyszłości wyspy a nikt inny nie ma prawa narzucać im swojej woli siłą czy zachętami finansowymi.
Niemiecki minister spraw zagranicznych Johann Wadephul przypomniał że Grenlandia należy do Danii sugerując jednocześnie że NATO mogłoby rozważyć wzmocnienie ochrony wojskowej wyspy jako odpowiedź na groźby ze strony Waszyngtonu podczas gdy Francja podkreśliła że Grenlandia należy do jej mieszkańców a Komisja Europejska zapewniła o przywiązaniu Unii Europejskiej do fundamentalnej zasady suwerenności państw i nienaruszalności granic. Polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski napisał w mediach społecznościowych że naturalnie Polska popiera jedność terytorialną sojuszniczego Królestwa Danii co stanowi oficjalne polskie stanowisko w tej bezprecedensowej sprawie konfliktu między dwoma członkami NATO.
Co to oznacza dla ciebie
Eskalacja konfliktu między Stanami Zjednoczonym a Danią wokół Grenlandii może mieć dramatyczne konsekwencje dla bezpieczeństwa Polski i całej Europy Środkowo-Wschodniej ponieważ jeśli Donald Trump rzeczywiście zdecyduje się na jakąkolwiek formę militarnej presji wobec duńskiego sojusznika z NATO to cała architektura obronna Sojuszu Północnoatlantyckiego na której opiera się polskie bezpieczeństwo od 1999 roku może się zawalić w ciągu kilku dni lub tygodni pozostawiając Polskę sam na sam z agresywną Rosją Władimira Putina bez gwarancji amerykańskiej ochrony wojskowej.
Eksperci ostrzegają że Trump ma bardzo mało czasu na realizację swoich planów ekspansjonistycznych ponieważ wybory śródokresowe do Kongresu zaplanowane na listopad 2026 roku mogą przynieść zwycięstwo Demokratów którzy natychmiast zablokują wszelkie próby aneksji terytoriów sojuszników co oznacza że jeśli coś ma się wydarzyć to wydarzy się dosyć szybko prawdopodobnie jeszcze w pierwszej połowie tego roku kiedy Republikanie kontrolują obie izby Kongresu choć ich większość jest najmniejsza od 1939 roku i wynosi zaledwie kilka mandatów.
Lider grenlandzkiej opozycji Pele Broberg przewodniczący partii Naleraq która w zeszłorocznych wyborach podwoiła liczbę mandatów do ośmiu i zdobyła dwadzieścia pięć procent głosów opowiada się za szybkim uzyskaniem pełnej niepodległości od Danii i wezwał obecny rząd Grenlandii do podjęcia bezpośredniego dialogu z rządem Stanów Zjednoczonych z całkowitym pominięciem Kopenhagi twierdząc że Dania antagonizuje zarówno Grenlandię jak i Stany Zjednoczone swoją rolą pośrednika która nikogo nie zadowala i tylko podsyca napięcia. Scenariuszem rozważanym przez grenlandzką opozycję jest model tak zwanych swobodnie stowarzyszonych państw na wzór Mikronezji Wysp Marshalla czy Palau które są formalnymi niepodległymi państwami posiadającymi własne rządy i mają miejsce w Organizacji Narodów Zjednoczonych jednak ich obronę i politykę zagraniczną całkowicie kontrolują Stany Zjednoczone co daje Waszyngtonowi pełną kontrolę strategiczną bez konieczności formalnej aneksji terytorialnej która byłaby nie do zaakceptowania przez społeczność międzynarodową.

Z zawodu językoznawca i tłumacz języka angielskiego. W redakcji od samego początku.