Spłonęła hala produkcyjna, straty liczone w milionach. Jest decyzja prokuratury
Prokuratura zakończyła śledztwo w sprawie pożaru hali produkcyjnej w Mińsku Mazowieckim, w którym straty przekroczyły 50 mln zł. Biegli wykluczyli podpalenie, a śledczy podjęli decyzję o umorzeniu postępowania.

Fot. Warszawa w Pigułce
Decyzja prokuratury po pożarze hali w Mińsku Mazowieckim
Prokuratura Okręgowa w Siedlcach zakończyła śledztwo dotyczące ogromnego pożaru hali produkcyjnej w Mińsku Mazowieckim, do którego doszło w lipcu ubiegłego roku. Straty oszacowano na ponad 50 mln zł. Jak poinformowali śledczy, postępowanie zostało umorzone, a biegli wykluczyli celowe podpalenie obiektu.
Pożar wybuchł 13 lipca około godziny 19.30 w hali przy ul. Dźwigowej. Ogień bardzo szybko objął cały budynek o powierzchni około 4600 metrów kwadratowych. W szczytowym momencie z żywiołem walczyło blisko 280 strażaków. Obiekt, w którym produkowano opakowania foliowe, uległ całkowitemu zniszczeniu wraz z wyposażeniem.
Ustalenia śledczych i biegłych
Jak przekazał Bartłomiej Świderski z Prokuratury Okręgowej w Siedlcach, w sprawie prowadzono śledztwo pod kątem sprowadzenia zdarzenia powszechnie niebezpiecznego. W jego toku przesłuchano przedstawicieli firm działających w hali oraz pracowników, zabezpieczono dokumentację techniczną, zapisy monitoringu i przeprowadzono szczegółowe oględziny miejsca zdarzenia.
Kluczowe znaczenie miała opinia biegłych z zakresu pożarnictwa z Akademii Pożarnictwa. Eksperci jednoznacznie wykluczyli podpalenie jako przyczynę pożaru. Ustalono, że ogień zapoczątkował się w wyniku awarii fragmentu instalacji elektrycznej zlokalizowanej w przestrzeni podsufitowej hali.
Co było przyczyną pożaru?
Według biegłych awaryjny stan instalacji elektrycznej mógł być efektem długotrwałego oddziaływania wilgoci, wynikającej z przecieków dachu. Jednocześnie prokuratura podkreśliła, że sam niewłaściwy stan techniczny dachu nie pozostawał w bezpośrednim związku przyczynowym z powstaniem pożaru w rozumieniu przepisów prawa karnego.
Na podstawie zgromadzonych dowodów prokurator uznał, że zdarzenie nie wyczerpuje znamion przestępstwa, co skutkowało umorzeniem śledztwa.
Skala zniszczeń i akcja strażaków
Pożar miał bardzo dynamiczny przebieg. Ogień i gęsty dym rozprzestrzeniały się w szybkim tempie, co znacząco utrudniało działania ratownicze. Hala była obiektem kilkudziesięcioletnim, o mieszanej konstrukcji, co dodatkowo wpłynęło na skalę zniszczeń.
Choć straty materialne były ogromne, w zdarzeniu nikt nie ucierpiał. Służby od początku podkreślały, że najważniejsze było zabezpieczenie terenu i niedopuszczenie do rozprzestrzenienia się ognia na sąsiednie obiekty.
Decyzja prokuratury formalnie kończy postępowanie karne w tej sprawie. Jednocześnie sprawa pożaru w Mińsku Mazowieckim pozostaje przestrogą dotyczącą stanu technicznego instalacji w dużych obiektach przemysłowych oraz znaczenia regularnych kontroli infrastruktury.

Kucharz z dyplomem, pracował w wielu renomowanych restauracjach. W Warszawie w Pigułce odpowiada głównie za dział porad gastronomicznych.