Emerytura nawet w wieku 53 lat dla kobiet i 58 dla mężczyzn. Projekty już czekają w Sejmie
Dla wielu Polaków, którzy zaczęli pracę tuż po szkole, powszechny wiek emerytalny – 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn – wydaje się odległy i trudny do osiągnięcia w pełni sił. W Sejmie od miesięcy czekają projekty, które mogłyby to zmienić. Jest rozwiązanie, które pozwoliłoby zakończyć aktywność zawodową nawet kilka lat wcześniej. Choć prace legislacyjne ruszyły ponad rok temu, do dziś brakuje kluczowej decyzji rządu, która mogłaby pchnąć sprawę do przodu.

Fot. Warszawa w Pigułce
Tak miałby wyglądać nowy system
Obecnie o tym, kiedy możemy przejść na emeryturę, decyduje przede wszystkim wiek. Kobiety mogą zakończyć pracę w 60. roku życia, mężczyźni – w 65. Projekty emerytur stażowych proponują odwrócenie tej logiki. Kluczowe miałoby być nie to, ile lat mamy, ale ile przepracowaliśmy i czy zgromadziliśmy już odpowiedni kapitał na koncie.
Oba projekty – jeden przygotowany przez Solidarność, drugi przez Lewicę – zakładają, że prawo do emerytury stażowej otrzymają osoby urodzone po 31 grudnia 1948 roku, które osiągnęły staż pracy wynoszący 35 lat dla kobiet i 40 lat dla mężczyzn. Liczy się zarówno okres składkowy, jak i nieskładkowy, co oznacza, że wliczane są także przerwy związane na przykład z opieką nad dzieckiem czy pobieraniem zasiłku dla bezrobotnych.
W praktyce osoby, które rozpoczęły karierę zawodową zaraz po ukończeniu szkoły, mogłyby przejść na emeryturę już w wieku 53 lat (kobiety) lub 58 lat (mężczyźni). To nawet 7 lat wcześniej niż obecnie. Dla wielu osób pracujących fizycznie, zmagających się z przemęczeniem i problemami zdrowotnymi, byłaby to szansa na wcześniejszy odpoczynek.
Nie każdy otrzyma emeryturę stażową – potrzebny kapitał
Emerytura stażowa nie oznacza jednak automatycznego przejścia na świadczenie po osiągnięciu wymaganego stażu. Projekty zawierają istotny warunek: zgromadzony kapitał emerytalny musi wystarczyć na wypłatę świadczenia w wysokości co najmniej minimalnej emerytury. Obecnie minimalna emerytura wynosi 1878,91 zł brutto.
To zabezpieczenie przed sytuacją, w której osoba z długim stażem, ale niskimi zarobkami i odprowadzanymi składkami, otrzymałaby świadczenie na poziomie kilkuset złotych. W praktyce oznacza to, że emerytura stażowa nie jest dla wszystkich – otrzymają ją tylko ci, którzy przez lata regularnie odprowadzali składki do ZUS w odpowiedniej wysokości.
Eksperci ZUS szacują, że przeciętna emerytura stażowa może być niższa od tradycyjnej o około 15%. Wynika to z prostego faktu – im krócej pracujemy, tym mniej czasu na zgromadzenie kapitału. Dla wielu osób będzie to jednak akceptowalny koszt za możliwość zakończenia kariery zawodowej kilka lat wcześniej.
Projekty utknęły w sejmowej komisji
Oba projekty emerytur stażowych przeszły pierwsze czytanie w lutym 2024 roku i trafiły do Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Od tego czasu niewiele się wydarzyło. Komisja miała pierwotnie przedstawić sprawozdanie do końca lipca 2025 roku, jednak termin ten został przedłużony do końca października. Przewodnicząca komisji Katarzyna Ueberhan tłumaczyła to koniecznością doprecyzowania przepisów i konsultacji z resortami.
Kluczową przeszkodą pozostaje jednak brak oficjalnego stanowiska Rady Ministrów. Bez niego prace w komisji nie mogą ruszyć dalej. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej od początku opowiada się za wprowadzeniem emerytur stażowych. Sceptyczne stanowisko zajmuje jednak Ministerstwo Finansów, które obawia się kosztów dla budżetu państwa.
Wiceminister rodziny Sebastian Gajewski poinformował w odpowiedzi na interpelację poselską, że resort przygotował projekt stanowiska Rady Ministrów dotyczącego obu projektów ustaw. Dokument został przekazany Stałemu Komitetowi Rady Ministrów, który zobowiązał ministerstwo do przeprowadzenia dodatkowych uzgodnień międzyresortowych. To kolejny etap, który wydłuża cały proces.
Nawet 200 tysięcy osób mogłoby skorzystać w pierwszych latach
Szacunki wskazują, że w ciągu pierwszych 3 lat od wprowadzenia emerytur stażowych z nowego rozwiązania mogłoby skorzystać około 200 tysięcy osób. Przeważającą część tej grupy stanowiliby pracownicy fizyczni – osoby zatrudnione w transporcie, przemyśle, budownictwie czy służbie zdrowia. To zawody, w których obciążenie organizmu jest szczególnie duże, a długoletnia praca pozostawia ślad w postaci problemów zdrowotnych.
Znaczną grupę stanowiłyby także kobiety, które rozpoczęły pracę zawodową w młodym wieku, często zaraz po ukończeniu szkoły zawodowej. Dla nich możliwość przejścia na emeryturę po 35 latach pracy, nawet przed 60. rokiem życia, byłaby realną pomocą.
Koszty wprowadzenia emerytur stażowych szacowane są na kilka miliardów złotych rocznie. To właśnie ten aspekt budzi największe kontrowersje i opór ze strony Ministerstwa Finansów. Z drugiej strony zwolennicy reformy argumentują, że system emerytalny powinien nagradzać osoby, które przez całe życie uczciwie pracowały i odprowadzały składki.
Kiedy najwcześniej mogą wejść w życie?
Nawet jeśli rząd w najbliższych miesiącach zajmie stanowisko i Sejm przyjmie ustawę, nie oznacza to automatycznego wprowadzenia emerytur stażowych. ZUS szacuje, że potrzebuje co najmniej 12 miesięcy na przygotowanie systemów informatycznych i dostosowanie procedur do nowych przepisów.
W najbardziej optymistycznym scenariuszu, zakładającym uchwalenie ustawy pod koniec 2025 roku, pierwsze wypłaty mogłyby ruszyć dopiero w styczniu 2027 roku. Bardziej realistyczny wydaje się jednak termin późniejszy – koniec 2026 lub początek 2027 roku.
Solidarność, która od lat walczy o wprowadzenie emerytur stażowych, uważa ten harmonogram za zbyt odległy. Związkowcy postulują wejście przepisów w życie już od początku 2026 roku, proponując w początkowym okresie wypłatę świadczeń w formie zaliczek. To rozwiązanie spotkało się jednak ze sceptyczną reakcją ze strony ZUS i rządu.
Co to oznacza dla potencjalnych beneficjentów?
Dla osób z długim stażem pracy, które z niecierpliwością oczekują na możliwość wcześniejszego przejścia na emeryturę, sytuacja jest frustrująca. Projekty czekają w Sejmie, a brak decyzji rządu skutecznie blokuje dalsze prace. Minister rodziny Agnieszka Dziemianowicz-Bąk wielokrotnie deklarowała poparcie dla emerytur stażowych i zapowiadała rozmowy z ministrem finansów Andrzejem Domańskim.
W międzyczasie pojawiają się sygnały, że związkowcy są skłonni do ustępstw. Niewykluczone, że wymagany staż pracy mógłby zostać podwyższony – nawet do 38 lat dla kobiet i 43 lat dla mężczyzn – w zamian za gwarancję, że zebrany kapitał zapewni świadczenie na poziomie co najmniej 120-125% minimalnej emerytury.
Na razie jednak wszystko pozostaje w sferze spekulacji. Projekty emerytur stażowych wciąż czekają na ruch ze strony rządu, a miliony Polaków zastanawiają się, czy to rozwiązanie kiedykolwiek wejdzie w życie.
Co to oznacza dla czytelnika?
Jeśli pracujesz od młodości i zastanawiasz się, czy emerytura stażowa mogłaby być dla Ciebie opcją, pamiętaj o kilku kluczowych kwestiach. Po pierwsze, nawet jeśli projekty zostaną uchwalone, najprawdopodobniej nie wejdą w życie wcześniej niż pod koniec 2026 roku. Po drugie, samo osiągnięcie wymaganego stażu (35 lat dla kobiet, 40 dla mężczyzn) nie gwarantuje prawa do emerytury stażowej – konieczne będzie zgromadzenie kapitału emerytalnego na poziomie co najmniej minimalnej emerytury, czyli obecnie 1878,91 zł brutto.
Warto również pamiętać, że emerytura stażowa najprawdopodobniej będzie niższa od tej, którą otrzymałbyś pracując do 60. lub 65. roku życia. ZUS szacuje tę różnicę na około 15%. Dla wielu osób będzie to jednak akceptowalna cena za możliwość wcześniejszego zakończenia kariery zawodowej, zwłaszcza jeśli praca wiąże się z dużym obciążeniem fizycznym lub problemami zdrowotnymi.
Na razie pozostaje śledzić rozwój sytuacji i mieć nadzieję, że rząd w końcu zajmie stanowisko w tej sprawie. Bez tego projekty emerytur stażowych mogą tkwić w sejmowej zamrażarce jeszcze przez wiele miesięcy.
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Zawodowo interesuje się prawem i ekonomią.