Potężny zastrzyk wsparcia dla rodzin, ale nie do ręki. 2150 zł w bonie
Rządowa maszyna legislacyjna wchodzi na najwyższe obroty, by przeforsować rewolucję w opiece nad najstarszymi Polakami. Na stole leży projekt warty miliardy, który ma uratować pracujące dzieci przed koniecznością rezygnacji z kariery na rzecz opieki nad rodzicami. Bon senioralny to kwota 2150 zł miesięcznie, jednak pieniądze te nigdy nie trafią bezpośrednio do portfeli seniorów. Rząd stawia twarde warunki: pomoc otrzymają tylko ci, którzy przejdą przez gęste sito kryteriów dochodowych.

Fot. Warszawa w Pigułce
Prace nad ustawą, która ma zdefiniować na nowo system wsparcia osób w podeszłym wieku, są już na finiszu. Ministerstwo odpowiedzialne za politykę senioralną zapowiada, że nowe przepisy zostaną przyjęte jeszcze przed końcem bieżącego roku, by w pełni wejść w życie od 2026 roku. Stawka jest wysoka, bo chodzi o zapewnienie godnej jesieni życia dla tysięcy osób po 75. roku życia, które nie są w stanie samodzielnie funkcjonować.
To nie jest „trzynastka” ani „czternastka”. Gotówki nie będzie
Kluczowym elementem, który odróżnia bon senioralny od znanych dotychczas świadczeń, jest forma jego realizacji. Rodziny liczące na przelew na konto srogo się zawiodą. Maksymalna kwota świadczenia, ustalona na poziomie połowy płacy minimalnej z drugiej połowy 2024 roku – czyli 2150 zł brutto – ma charakter bezgotówkowy.
Środki te trafią bezpośrednio do kas gminnych samorządów. To urzędnicy, a nie rodziny, będą dysponować tym budżetem, organizując za niego konkretne usługi opiekuńcze. Pieniądze pokryją koszty wizyt opiekunów w domu, pomocy w higienie, zakupach, czy transportu do dziennych domów pobytu. Celem jest odciążenie aktywnych zawodowo dzieci, które dziś często stają przed dramatycznym wyborem: praca albo opieka nad matką lub ojcem.
Finansowe sito. Kto odpadnie w przedbiegach?
Rządowe wsparcie nie będzie jednak rozdawane na lewo i prawo. Ustawa wprowadza rygorystyczne progi finansowe, które muszą spełnić zarówno seniorzy, jak i ich opiekunowie. Pierwszą barierą jest wiek – beneficjent musi mieć ukończone 75 lat. Drugą, znacznie bardziej bezwzględną, jest dochód.
Senior ubiegający się o wsparcie nie może otrzymywać emerytury wyższej niż 3410 zł miesięcznie brutto. Średnia ta będzie wyliczana na podstawie ostatnich trzech miesięcy. Jeśli świadczenie emerytalne przekroczy ten próg, droga do bonu zostanie zamknięta.
Prześwietlą portfele dzieci
To jednak nie koniec urzędniczej weryfikacji. Ustawodawca postanowił sprawdzić również sytuację materialną zstępnych, czyli dzieci lub wnuków, na których ciąży obowiązek alimentacyjny. Aby państwo zgodziło się sfinansować opiekę, pracujący członek rodziny musi mieścić się w ściśle określonych widełkach płacowych.
Dla osoby prowadzącej jednoosobowe gospodarstwo domowe, dochód nie może być niższy niż płaca minimalna (określona w projekcie na 3500 zł), ale też nie może przekraczać dwukrotności tej kwoty (6700 zł). W przypadku rodzin wieloosobowych, łączny dochód gospodarstwa nie może być wyższy niż 10 000 zł. Przekroczenie tych sum oznacza brak kwalifikacji do programu.
Wyścig z czasem do 2026 roku
Choć ustawa ma zostać „klepnięta” w najbliższych miesiącach, na realną pomoc trzeba będzie poczekać. Rok 2025 ma być czasem dla samorządów na przygotowanie infrastruktury i kadr. Dopiero od 2026 roku system ruszy pełną parą. Wszystkie progi dochodowe mają być corocznie waloryzowane, co oznacza, że lista uprawnionych może się zmieniać wraz z sytuacją gospodarczą w kraju.

Z zawodu językoznawca i tłumacz języka angielskiego. W redakcji od samego początku.