Zrzucił śnieg z balkonu, dostał mandat 500 zł. Straż Miejska wyjaśnia, co wolno, a czego nie
Zrzucanie śniegu z balkonu na chodnik, trawnik lub sąsiedzki ogródek to wykroczenie przeciwko porządkowi publicznemu. Straż Miejska i policja nakładają mandaty do 500 zł na podstawie art. 145 i 75 Kodeksu wykroczeń. Poszkodowani sąsiedzi mogą dodatkowo żądać odszkodowania za zniszczenia w ogródkach lub na balkonach pięter niżej. Wyjaśniamy, jakie grożą konsekwencje i jak legalnie usunąć śnieg z balkonu.

Fot. Warszawa w Pigułce
Dwa przepisy, jeden efekt – mandat do 500 zł
Zrzucanie śniegu z balkonu na teren publiczny lub na cudzy grunt to naruszenie prawa. Straż Miejska stosuje 2 przepisy Kodeksu wykroczeń, które dają funkcjonariuszom podstawę do nałożenia kary.
Art. 145 dotyczy zanieczyszczania miejsc dostępnych dla publiczności. Śnieg zrzucony na chodnik, trawnik, drogę lub zieleńce traktowany jest jako zanieczyszczenie. Kara wynosi do 500 zł grzywny albo nagana.
Art. 75 mówi o wyrzucaniu przedmiotów bez zachowania należytej ostrożności. Zrzucanie bryły śniegu lub lodu za barierkę bez sprawdzenia, czy nikogo nie ma na dole, kwalifikuje się jako działanie stwarzające zagrożenie. Kara wynosi do 500 zł grzywny albo nagana.
Łącznie interwencja może kosztować 500 zł. Nie trzeba trafić w przechodnia ani uszkodzić mienia – sam fakt zrzucenia śniegu w sposób niebezpieczny wystarczy do nałożenia mandatu.
Kilkadziesiąt kilogramów mokrego śniegu niszczy ogródki na parterze
Mandat to kara za wykroczenie, ale prawdziwy problem zaczyna się przy wyrządzeniu szkody. Mieszkania na parterze często mają przynależne ogródki z roślinnością, meblami ogrodowymi lub pergolami. Kilkadziesiąt kilogramów mokrego śniegu spadającego z 3 lub 4 piętra niszczy tuje, połamie gałęzie krzewów ozdobnych, zmiażdży markizę balkonową.
W takim przypadku poszkodowany sąsiad może wystąpić o odszkodowanie na podstawie Kodeksu cywilnego. Koszty mogą obejmować nowe sadzonki połamanych krzewów plus robociznę, wymianę zniszczonej markizy lub pergoli za kilka tysięcy złotych, naprawę wgniecionego dachu samochodu zaparkowanego pod balkonem.
Jeśli strony nie dojdą do porozumienia, sprawa trafia do sądu cywilnego. Wina jest ewidentna – zrzucanie śniegu w dół nie jest siłą wyższą, lecz celowym działaniem człowieka.
Metr sześcienny mokrego śniegu waży do 900 kg
Śnieg trzeba usuwać z balkonu, bo przeciąża konstrukcję. Metr sześcienny świeżego puchu waży około 200 kg, ale metr sześcienny mokrego, ubitego śniegu lub lodu może ważyć 800-900 kg.
Standardowy balkon w bloku z wielkiej płyty ma określoną nośność. Przeciążenie konstrukcji prowadzi do mikropęknięć betonu, korozji zbrojenia i pękania płytek gresowych. Topniejący śnieg tworzy zastoiny wody, która wnika w szczeliny, zamarza w nocy i rozsadza płytki.
Odśnieżanie jest konieczne, ale zrzucanie za barierkę jest nielegalne. Problem wymaga innego rozwiązania.
Metoda 1 – przeniesienie śniegu do mieszkania w wiadrach
Najskuteczniejszy i całkowicie bezpieczny sposób. Śnieg zgarnięty łopatą do misek lub wiader wnosisz do mieszkania. Wysypujesz do wanny lub brodzika i czekasz, aż stopnieje. Można też wyrzucać zawartość wiadra do toalety, ale tylko czysty śnieg bez śmieci. Warto uważać na zatykanie odpływu piaskiem.
Jest to pracochłonne, ale daje 100% gwarancji, że nie dostaniesz mandatu ani nie zalejesz sąsiada.
Metoda 2 – zrzucenie za zgodą sąsiada z parteru
Jeśli masz dobre relacje z sąsiadem z parteru, możesz zapytać o zgodę na zrzucenie śniegu w określone miejsce jego ogródka, gdzie nic nie rośnie. Zgoda musi być wyraźna – zgoda domniemana nie istnieje.
Metoda 3 – zrzucenie na teren publiczny, ale pod rygorystycznymi warunkami
Jeśli pod balkonem znajduje się chodnik lub trawnik (teren publiczny), można zrzucić śnieg pod rygorystycznymi warunkami. Teren na dole musi być zabezpieczony – druga osoba stoi na dole i ostrzega przechodniów lub teren jest wygrodzony taśmą. Nie można uszkodzić zieleni, czyli krzewów.
Po zrzuceniu śniegu trzeba zejść na dół i uprzątnąć go na pryzmę, żeby nie tamował przejścia. Zrzucenie śniegu i zostawienie go rozrzuconego na środku chodnika to wciąż wykroczenie z art. 145 Kodeksu wykroczeń.
Spadający sopel może zabić przechodnia – kto za to odpowiada
Odpowiedzialność za usuwanie sopli i nawisów śnieżnych z dachu spoczywa na zarządcy budynku (spółdzielni lub wspólnocie). Balkon jest elementem, który w części należy do właściciela, a w części do części wspólnej.
Zazwyczaj przyjmuje się, że jeśli sople wiszą z barierki lub parapetu zewnętrznego (elementów dostępnych dla mieszkańca) – lokator powinien je usunąć bezpiecznie. Jeśli wiszą z płyty balkonowej od spodu (u sąsiada niżej) – to sprawa administracji.
Nigdy nie wolno strącać sopli kijem od szczotki na oślep. Jeśli taki pocisk trafi przechodnia, prokurator może postawić zarzuty karne.
Zdjęcia i filmy ze zrzucania śniegu trafiają do Straży Miejskiej
Mieszkańcy parterów, zmęczeni zalewaniem tarasów brudną wodą i śniegiem, robią zdjęcia i filmy „śnieżnym agresorom”. Nagranie zrzucania śniegu na wózek dziecięcy lub pranie wiszące na balkonie niżej, wrzucone na sąsiedzką grupę na Facebooku, to gotowy dowód dla policji.
Straż Miejska interweniuje na podstawie zgłoszeń mieszkańców. Poszkodowani sąsiedzi dzwonią po każdym incydencie, a funkcjonariusze nakładają mandaty lub kierują sprawy do sądu.
Co to oznacza dla czytelnika? Sprawdź, co znajduje się poniżej
Przed odśnieżaniem balkonu sprawdź, co znajduje się poniżej. Wychyl się przez barierkę i upewnij się, że na dole nie ma ludzi, nie wisi pranie, nie stoi samochód. Zrzucanie śniegu w ciemno to rosyjska ruletka – możesz trafić przechodnia, zniszczyć cudze mienie lub dostać mandat 500 zł.
Najłatwiej sprząta się świeży, lekki puch. Wtedy można go zamieść miotłą do worka na śmieci i wynieść. Gdy śnieg zamieni się w lodową skorupę, usunięcie go będzie koszmarem wymagającym kucia, co niszczy płytki i hałasuje.
Nie syp soli drogowej na balkon. Sól niszczy gres, fugi i powoduje korozję barierki. Słona woda skapująca na balkon sąsiada niżej zniszczy mu rośliny i zostawi białe wykwity na elewacji.
Najbezpieczniejszy sposób to przeniesienie śniegu do mieszkania w wiadrach i stopienie go w wannie lub wyrzucenie do toalety. Jest to pracochłonne, ale całkowicie legalne i nie narazi cię na mandat ani konflikt z sąsiadami.
Jeśli naprawdę musisz zrzucić śnieg na dół i masz pewność, że to bezpieczne, a na dole ubrudzisz sąsiadowi parapet – zejdź potem i przeproś. To często wystarczy, by uniknąć wezwania Straży Miejskiej.
Pamiętaj, że metr sześcienny mokrego śniegu może ważyć do 900 kg. Taka masa spadająca z 3 lub 4 piętra to nie żart – może zniszczyć pergolę, zmiażdżyć krzew ozdobny za kilkaset złotych lub wgnieść dach samochodu. Wtedy oprócz mandatu zapłacisz odszkodowanie, a sąsiad będzie miał materiał dowodowy w postaci nagrania z telefonu.
Grawitacja nie jest usprawiedliwieniem dla braku kultury. 500 zł mandatu lepiej wydać na ogrzewanie niż na karę za zrzucenie śniegu na głowę przechodnia.
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Zawodowo interesuje się prawem i ekonomią.