Nocna ewakuacja psów w Sobolewie. Psy wydawane bez ewidencji. Trwają poszukiwania
W Sobolewie doszło do nagłej ewakuacji psów ze schroniska „Happy Dog” po decyzji Powiatowego Lekarza Weterynarii o zamknięciu obiektu. Według relacji organizacji prozwierzęcych akcja przebiegała w chaosie, a część zwierząt trafiła do osób prywatnych bez pełnej ewidencji.

Fot. Pixabay.com
Ewakuacja psów ze schroniska w Sobolewie. Chaos organizacyjny i poszukiwania zwierząt
W Sobolewie doszło do nagłej ewakuacji zwierząt ze schroniska „Happy Dog”. Decyzję o zamknięciu obiektu podjął Powiatowy Lekarz Weterynarii. Akcja, która miała odbywać się pod nadzorem służb i organizacji prozwierzęcych, według relacji uczestników przebiegała w sposób nieuporządkowany. Część psów została wydana osobom prywatnym bez pełnej ewidencji.
Decyzja o zamknięciu schroniska
Powiatowy Lekarz Weterynarii w Garwolinie podjął decyzję o zamknięciu schroniska w sobotę po godz. 15. Podstawą było stwierdzenie braku elektronicznego wykazu zwierząt przebywających w obiekcie. Jak wynika z dokumentu urzędowego, mimo wcześniejszych zaleceń po kontroli, wymaganego rejestru nie wdrożono.
Decyzja zapadła w dniu, w którym przed schroniskiem zgromadzili się protestujący. Wkrótce po jej wydaniu rozpoczęła się ewakuacja zwierząt.
Przebieg ewakuacji
Część psów została przewieziona do innych schronisk i klinik weterynaryjnych. Pozostałe trafiały do osób deklarujących chęć adopcji. Akcja trwała również w godzinach nocnych, co – według organizacji zaangażowanych w działania – utrudniało prawidłową identyfikację zwierząt.
Organizacje prozwierzęce informowały, że nocą prowadzono doraźną ewidencję odbieranych psów. Jednocześnie pojawiły się sygnały, że niektóre osoby prywatne zabierały zwierzęta bez formalnego potwierdzenia w systemie.
Problemy z identyfikacją zwierząt
Najwięcej kontrowersji wzbudziła kwestia psów zabranych bez sprawdzenia ich statusu. Część zwierząt była zaczipowana, co wyszło na jaw dopiero podczas wizyt u weterynarzy. W mediach społecznościowych rozpoczęły się poszukiwania prawowitych właścicieli.
Sprawa jest szczególnie wrażliwa, ponieważ – według relacji organizacji – do schroniska trafiały wcześniej również psy odebrane właścicielom lub zgubione.
Głos organizacji i zarzuty wobec służb
Organizacje prozwierzęce zgłosiły zastrzeżenia co do działań policji i innych służb państwowych. Wskazywały m.in. na brak wsparcia logistycznego, niewystarczające oświetlenie terenu oraz trudności w kontrolowaniu wydawania zwierząt.
Publicznie do sprawy odniosły się także osoby zaangażowane w pomoc na miejscu, podkreślając, że ciężar organizacyjny ewakuacji spoczął głównie na wolontariuszach.
Dlaczego schronisko było pod lupą
Sprawa schroniska w Sobolewie od lat budziła kontrowersje. W przeszłości wobec osoby prowadzącej obiekt formułowano zarzuty dotyczące nieprawidłowości w opiece nad zwierzętami. Jak dotąd nie zapadł prawomocny wyrok w tych sprawach.
Obecna decyzja o zamknięciu schroniska ma charakter administracyjny i wynika z niespełnienia obowiązków ewidencyjnych.
Co to oznacza dla czytelnika
- trwa ustalanie, gdzie trafiły wszystkie ewakuowane psy
- możliwe są dalsze działania kontrolne wobec schroniska
- właściciele zaginionych zwierząt są proszeni o sprawdzanie informacji w organizacjach prozwierzęcych
- sprawa może wpłynąć na zaostrzenie nadzoru nad schroniskami
- adopcje przeprowadzone bez ewidencji mogą wymagać weryfikacji

Kucharz z dyplomem, pracował w wielu renomowanych restauracjach. W Warszawie w Pigułce odpowiada głównie za dział porad gastronomicznych.