„Gdzie jest państwo?”. Doda wściekła na chaos w Sobolewie. Zakończy się dramatem zwierząt?

Mimo oficjalnego zamknięcia schroniska, dramat w Sobolewie trwa w najlepsze. Doda, która od początku nagłaśnia sprawę, opublikowała wstrząsającą relację. Według artystki na miejscu zapanowała totalna anarchia, służby państwowe umyły ręce, a zwierzęta są wynoszone przez ogrodzenie bez żadnej kontroli.

Fot. Doda/Instagram

Euforia po decyzji Powiatowego Lekarza Weterynarii o zamknięciu placówki szybko ustąpiła miejsca przerażeniu. Doda nie kryje szoku wywołanego brakiem reakcji przedstawicieli rządu na to, co dzieje się ze zwierzętami po decyzji administracyjnej. Zdaniem piosenkarki, działania władz ograniczyły się jedynie do pisania postów w mediach społecznościowych, a w rzeczywistości schronisko zostało pozostawione samo sobie.

„Samowolka” i psy przerzucane przez płot

Według relacji gwiazdy, po zamknięciu bramy w Sobolewie nastał chaos. Ponieważ teren nie został w odpowiedni sposób zabezpieczony przez służby, ludzie zaczęli działać na własną rękę.

Wójt nagle „odwiązał ręce”

W swoim wystąpieniu Doda ostro skrytykowała postawę lokalnych władz. Zwróciła uwagę na nagłą zmianę zachowania wójta gminy. Włodarz, który jeszcze niedawno twierdził, że ma „związane ręce” i nie może interweniować, teraz – w środku chaosu – próbuje dyktować warunki fundacjom ratującym zwierzęta. Artystka donosi, że urzędnicy nakazują ludziom podpisywanie „kwitów” przy przejmowaniu zwierząt, mimo że wcześniej nie zapewnili systemowego rozwiązania.

„Gdzie są procedury?”

Doda stawia sprawę jasno: żadne służby nie przejęły realnego nadzoru nad ewakuacją. W emocjonalnym nagraniu artystka zadaje fundamentalne pytania o kondycję polskich instytucji: „Gdzie jest państwo? Gdzie są procedury?”. Jej zdaniem obecna sytuacja to dowód na to, że system ochrony zwierząt w Polsce nie działa, a ciężar ratowania żywych istnień zrzucany jest na barki wolontariuszy i chaotycznie działających obywateli.

Dlaczego „wynoszenie przez płot” jest niebezpieczne?

Choć intencje osób zabierających psy z zamkniętego schroniska na własną rękę są szlachetne, działanie poza procedurami niesie ze sobą poważne zagrożenia prawne i sanitarne:

1. Ryzyko oskarżenia o kradzież

Z prawnego punktu widzenia pies w schronisku jest „rzeczą” (majątkiem), która do kogoś należy (do gminy lub właściciela schroniska). Wyniesienie psa bez protokołu odbioru może zostać zakwalifikowane jako kradzież lub przywłaszczenie mienia.

  • Konsekwencja: Policja może odebrać zwierzę nowemu opiekunowi i zwrócić je… do schroniska lub gminy, co zniweczy ratunek.

2. Brak historii medycznej

Zabierając psa „na dziko”, nie otrzymujemy jego książeczki zdrowia ani informacji o szczepieniach (np. przeciw wściekliźnie).

  • Zagrożenie: Jeśli pies ugryzie kogoś w nowym domu, a nie ma dowodu szczepienia, trafi na przymusową, 15-dniową obserwację weterynaryjną, co jest dodatkowym stresem dla zwierzęcia.

3. Problemy z czipem

Większość psów w schroniskach jest zaczipowana i zarejestrowana w bazie na dane schroniska lub gminy.

  • Problem: Bez oficjalnej umowy adopcyjnej lub zrzeczenia się praw przez gminę, nie będziesz mógł przerejestrować czipa na siebie. W świetle prawa pies nadal nie będzie Twój.

4. Chaos w ewidencji

Gdy psy znikają bez śladu, trudno ustalić, ile zwierząt faktycznie uratowano, a ile mogło zostać np. uśpionych lub wywiezionych w nieznane przez nieuczciwych właścicieli schroniska, którzy chcą ukryć dowody znęcania się. Każde zwierzę musi być „odznaczone” na liście.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl

Copyright © 2023 Niezależny portal warszawawpigulce.pl  ∗  Wydawca i właściciel: Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl