Kary do 5000 zł wiszą w powietrzu. Nowy obowiązek dotknie nawet 15 mln osób

Właściciele około 15 mln psów i kotów w Polsce od ponad roku żyją w zawieszeniu. Zapowiadane obowiązkowe chipowanie miało ruszyć w 2025 roku, a jesteśmy w styczniu 2026 i żadnych przepisów nie ma. Za brak chipa ma grozić kara do 5000 zł, ale nikt nie wie kiedy. Projekt ustawy o Krajowym Rejestrze Oznakowanych Psów i Kotów (KROPiK) po prostu zniknął z radarów.

Fot. Warszawa w Pigułce

1 października 2024 roku Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi opublikowało projekt ustawy, który miał być przełomem w walce z bezdomnością zwierząt. Plan był jasny – Rada Ministrów przyjmie projekt w IV kwartale 2024 roku, potem trafi do Sejmu, a w 2025 zacznie obowiązywać. Miało być tak nowocześnie i sprawnie, że nawet aplikacja mObywatel miała się w to włączyć.

Minął rok i cisza. Na wysłuchaniu publicznym w styczniu 2025 prezes Unii Feninologii Polskiej wprost zapytał ministerstwo: „Co z KROPiK-iem? To był bardzo ważny projekt, który gdzieś się nagle zapodziać raczył”. Nikt nie umiał odpowiedzieć. Projekt zaczął żyć własnym życiem – z jednej strony zapowiedzi i deklaracje, z drugiej absolutna cisza legislacyjna. Może gdyby projekt wszedł w życie już wcześniej, udałoby się uniknąć wielu bólu i cierpienia zwierząt, także tych o których ostatnio jest głośno za sprawą schroniska w Sobolewie.

Zmienili zdanie w połowie drogi

Pierwotny projekt zakładał, że chipować trzeba będzie tylko nowo narodzone psy i koty oraz te trafiające do adopcji lub schronisk. To by oznaczało, że właściciele starszych zwierząt mogli spać spokojnie – ich pupiIe zostałyby poza systemem. Cały efekt ustawy odczulibyśmy za kilkanaście lat, jak zmienią się pokolenia zwierząt.

Ale w styczniu 2025 roku na wysłuchaniu publicznym wiceminister rolnictwa Jacek Czerniak powiedział coś zupełnie innego: obowiązkowo chipowane będą wszystkie psy. Koty fakultatywnie. To już nie 15-letni plan, tylko masowa akcja wymierzona w każdego właściciela psa w Polsce.

Według założeń cały proces ma się zakończyć w 3 lata po wejściu w życie przepisów. Brzmi nieźle, ale pozostaje pytanie fundamentalne – kiedy te przepisy w ogóle wejdą?

Koszt 100 zł i grzywna 5000 zł. Ale kiedy?

Projekt przewiduje, że koszt wszczepienia mikroczipa i rejestracji w systemie wyniesie 80-100 zł, w zależności od wielkości miejscowości i dostępności weterynarzy. Za brak chipowania grozi kara grzywny do 5000 zł zgodnie z Kodeksem postępowania w sprawach o wykroczeniach. Brzmi groźnie.

Jest jednak haczyk – kary mają wejść w życie dopiero po upływie 12 miesięcy od dnia wdrożenia rozwiązań technicznych umożliwiających rejestrację. Czyli nawet jak ustawa w końcu wejdzie, przez rok nikt nie dostanie mandatu. To z jednej strony okres przejściowy dla właścicieli, z drugiej okno dla tych, którzy będą zwlekać do ostatniej chwili.

Mikroczip, wielkości ziarenka ryżu, ma być wszczepiony pod skórę między łopatkami lub na szyi podczas wizyty u weterynarza. Zabieg trwa kilka sekund, jest praktycznie bezbolesny i nie wymaga narkozy – porównywalny do zwykłego szczepienia. Chip działa przez całe życie zwierzęcia i zawiera unikalny numer identyfikacyjny powiązany w bazie z danymi właściciela.

Jeśli masz psa lub kota, na razie nie musisz nic robić. Żadne przepisy nie obowiązują, żaden obowiązek nie istnieje. Ale sytuacja może się zmienić w każdej chwili – projekt już istnieje, jest pozytywnie zaopiniowany przez NIK. Jak tylko trafi do Sejmu i przejdzie przez parlament, zegar zacznie tikać.

KROPiK za 36 mln zł na start, potem 7 mln rocznie

Krajowy Rejestr Oznakowanych Psów i Kotów to nie byle jaki system. Budowa bazy danych, która ma obsłużyć 15 mln zwierząt i ich właścicieli, kosztować ma około 36 mln zł. Roczne koszty prowadzenia – kolejne 7 mln zł. To gigantyczna inwestycja, która wymaga czasu, pieniędzy i koordynacji między Ministerstwem Rolnictwa, Ministerstwem Cyfryzacji i Agencją Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR).

ARiMR ma prowadzić rejestr. To ta sama instytucja, która zarządza bazą zwierząt gospodarskich, więc ma doświadczenie w tego typu systemach. KROPiK ma być zintegrowany z aplikacją mObywatel – właściciele będą mogli przez telefon sprawdzić dane swojego zwierzęcia, termin obowiązkowego szczepienia przeciwko wściekliźnie czy zgłosić zaginięcie pupila.

Rejestracji mają dokonywać lekarze weterynarii. To oni będą wprowadzać dane do systemu bezpośrednio po wszczepieniu mikroczipa. Właściciele będą mogli sami aktualizować podstawowe informacje – zmianę adresu, numer telefonu czy datę śmierci zwierzęcia.

Angielski sukces: 66% mniej bezdomnych psów

Ministerstwo Rolnictwa uzasadnia potrzebę wprowadzenia KROPiK rosnącymi kosztami schronisk dla zwierząt. W 2015 roku gminy wydawały na nie około 140 mln zł rocznie, a w 2023 już blisko 240 mln zł – wzrost o 100 mln w ciągu 8 lat. To pieniądze podatników, które idą na utrzymanie bezdomnych zwierząt, których właścicieli nie można ustalić.

Sebastian Przeniosło, prezes Farm Innovations zajmującej się znakowaniem zwierząt, zwracał uwagę w rozmowie z portalem Money.pl, że w Anglii po wprowadzeniu obowiązkowego chipowania psów w 2016 roku liczba bezpańskich zwierząt obsługiwanych przez samorządy spadła o 66%. To spektakularny wynik.

Problem w Polsce jest realny. Każdego roku tysiące psów i kotów ląduje w schroniskach jako bezpańskie, mimo że ktoś je kiedyś kupił lub adoptował. Brak centralnego rejestru sprawia, że nawet jeśli zwierzę ma mikroczipa z prywatnej bazy danych, schronisko nie zawsze może dotrzeć do właściciela. KROPiK miałby ten problem rozwiązać – jedna baza, dostępna dla wszystkich służb.

Gminy dostaną broń do ściągania podatku od psa

To oficjalnie niepisany, ale bardzo realny efekt uboczny wprowadzenia KROPiK. Rejestr będzie łączył każde zwierzę z numerem PESEL właściciela. Dla gmin to marzenie – w końcu będą wiedziały, kto ma psa, pod jakim adresem i będą mogły egzekwować opłatę za posiadanie psa.

Obecnie ściągalność tego podatku jest żenująca. Wiele dużych miast – Warszawa, Wrocław, Poznań – w ogóle z niego zrezygnowało, bo koszt egzekucji przekracza dochody. Ludzie nie zgłaszają psów, gminy nie mają jak ich zmusić, bo nie ma centralnego rejestru. KROPiK to zmieni.

Maksymalna stawka podatku od psa w 2026 roku wynosi 186,29 zł rocznie. Przy populacji około 8 mln psów w Polsce, gdyby gminy zdecydowały się na pełną egzekucję, mogłyby zebrać nawet 868 mln zł rocznie. To ogromne pieniądze dla samorządów.

Organizacje prozwierzęce obawiają się, że wizja nieuchronnych opłat może doprowadzić do fali porzuceń zwierząt w okresie przejściowym. Uboższym właścicielom może się po prostu nie opłacać legalnie zarejestrować psa, jeśli wiąże się to z coroczną opłatą. Portal Polskie Radio 24 przestrzega, że wprowadzenie KROPiK bez odpowiednich zabezpieczeń społecznych może przynieść więcej szkód niż pożytku.

Jeśli masz psa i mieszkasz w gminie, która pobiera opłatę za posiadanie psa, po wejściu KROPiK urząd sam się o tobie dowie. Już nie będzie można „zapomnieć” o zgłoszeniu. Dla tych, którzy dotychczas unikali opłaty, to może być spory wydatek. Z drugiej strony, wiele gmin oferuje zwolnienia – dla emerytów, osób z niepełnosprawnościami, właścicieli psów asystujących.

Psy do pierwszego szczepienia, koty przed zmianą właściciela

Projekt precyzyjnie określa terminy chipowania. Psy mają być oznakowane najpóźniej podczas pierwszego obowiązkowego szczepienia przeciwko wściekliźnie lub przed zmianą właściciela. Pierwsze szczepienie przeciw wściekliźnie wykonuje się zwykle między 3. a 4. miesiącem życia szczeniaka, więc właściciel miałby kilka miesięcy na załatwienie formalności.

Koty – przed przeniesieniem własności lub po przyjęciu do schroniska. W pierwotnej wersji planowano obowiązek chipowania kotów przed ukończeniem 12. miesiąca życia, ale wiceminister Czerniak potwierdził, że koty mają być chipowane fakultatywnie. To oznacza, że właściciele kotów, którzy trzymają zwierzęta w domu i nigdy ich nie sprzedają ani nie oddają, mogą w ogóle uniknąć chipowania.

Zwierzęta sprowadzane z zagranicy będą musiały zostać oznakowane w ciągu 14 dni od wwozu lub od zakończenia kwarantanny. To logiczne – jeśli ktoś wwozi psa z hodowli zagranicznej, musi go zarejestrować w polskim systemie.

Dla starszych zwierząt, które już żyją w gospodarstwach domowych, rejestracja i chipowanie nie będą obligatoryjne – przynajmniej według pierwotnego projektu. Wiceminister Czerniak zmienił jednak kierunek i zapowiedział obowiązek dla wszystkich psów. Czy to oznacza, że każdy właściciel psa – nawet 15-letniego kundelka – będzie musiał go zaczipować? Tego nikt oficjalnie nie potwierdził.

Prywatne bazy danych mają problem

Obecnie w Polsce funkcjonuje kilkanaście prywatnych baz danych z mikroczipami zwierząt. Największa z nich – SAFE-ANIMAL – istnieje od 16 lat i ma zarejestrowanych 4 mln zwierząt, w samej Warszawie 600 tys. Prowadzą ją zazwyczaj organizacje pozarządowe, firmy weterynaryjne lub stowarzyszenia. Właściciele płacą roczny abonament – często kilkadziesiąt złotych – by dane ich pupila były dostępne.

KROPiK ma być całkowicie bezpłatny dla użytkowników. Koszt ponosi państwo. To automatycznie oznacza, że prywatne bazy stracą rację bytu – kto będzie płacił za coś, co dostanie za darmo? Bartosz Mackiewicz, prezes Międzynarodowej Bazy Danych SAFE-ANIMAL, zwracał uwagę na portalu InfoWet, że projekt ustawy zakłada faktyczną likwidację prywatnych rejestrów. Wszystko ma być budowane od nowa, mimo że sprawne systemy już istnieją.

Przedstawiciele Krajowej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej przez lata blokowali projekt, argumentując właśnie tym, że nie warto niszczyć istniejącej infrastruktury. Konflikt interesów między podmiotami prywatnymi prowadzącymi bazy danych a państwowym systemem był główną przyczyną, dla której ustawa nie mogła ruszyć przez lata.

Unijne rozporządzenie zmusza Polskę do działania

Polska nie działa w próżni. 19 czerwca 2025 roku Parlament Europejski przegłosował projekt pierwszego w historii unijnego rozporządzenia dotyczącego dobrostanu i identyfikacji psów i kotów. Projekt przyjęto 457 głosami za, przy zaledwie 17 przeciw i 86 wstrzymujących się. To szeroki konsensus polityczny, który zmusza państwa członkowskie do wprowadzenia obowiązkowego chipowania.

Rozporządzenie przewiduje okres przejściowy 5 lat dla psów i 10 lat dla kotów od dnia przyjęcia aktu prawnego. Jeśli Polska nie wprowadzi KROPiK wcześniej, będzie musiała to zrobić w ramach wdrażania prawa unijnego. Wtedy już nie będzie wyboru.

Przepisy unijne zakładają również zakaz sprzedaży psów i kotów w sklepach zoologicznych, obowiązek rejestracji zwierząt wjeżdżających spoza UE oraz integrację krajowych baz danych w ogólnounijny system. To już nie tylko polska inicjatywa, ale europejski standard, do którego będziemy musieli się dostosować.

Nawet jeśli polski rząd nadal będzie zwlekał, UE prędzej czy później wymusi wprowadzenie obowiązkowego chipowania. Im dłużej Polska czeka, tym mniej czasu będzie na przygotowanie systemu i edukację właścicieli. Lepiej ruszyć wcześniej po swojemu, niż pod presją Brukseli w panice.

Co dalej? Nikt nie wie

Jest styczeń 2026 roku. Projekt ustawy o KROPiK został opublikowany w październiku 2024, pozytywnie zaopiniowany przez Najwyższą Izbę Kontroli, a potem… zniknął. Nie trafił do Sejmu. Nie ma go w wykazie prac legislacyjnych rządu. Komisja Nadzwyczajna do spraw Ochrony Zwierząt zadaje pytania, na które ministerstwo nie odpowiada.

Wiceminister Czerniak zapewniał, że projekt jest gotowy i czeka na procedowanie. Ale kiedy? Tego nikt nie wie. Czy to będzie I kwartał 2026, II kwartał, a może dopiero 2027? Brak jakiejkolwiek oficjalnej informacji sprawia, że właściciele zwierząt żyją w niepewności.

Z jednej strony słyszą zapowiedzi o karach do 5000 zł, z drugiej nie wiedzą, czy w ogóle będą musieli cokolwiek robić. Weterynarze przygotowują się do nowych obowiązków, ale nie mają przepisów, na podstawie których mogliby działać. ARiMR ma budować system za 36 mln zł, ale nie dostała jeszcze zielonego światła.

Pełna operacyjność systemu KROPiK była przewidywana na 2026 rok. Jesteśmy w 2026 roku i nic. Właściciele około 15 mln psów i kotów w Polsce nadal nie wiedzą, czy za rok będą musieli zapłacić 100 zł za chipowanie, czy może to wszystko jeszcze poczeka. A może projekt w ogóle przepadnie i za rok znowu będziemy czytać kolejne obietnice?

Jedyne, co jest pewne, to że problem bezdomności zwierząt nie zniknie sam. Schroniska są przepełnione, gminy wydają coraz więcej pieniędzy, a tysiące psów i kotów co roku trafia na ulicę. KROPiK miał być rozwiązaniem. Może kiedyś będzie.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl

Copyright © 2023 Niezależny portal warszawawpigulce.pl  ∗  Wydawca i właściciel: Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl