Otworzyli koperty i oniemieli. Zimowe rozliczenia biją rekordy
Przez całą zimę słyszeli: oszczędzajcie, przykręcajcie kaloryfery, wietrzcie krótko. Wykonywali zalecenia spółdzielni co do joty. A teraz dostają rozliczenie i okazuje się, że to nie wystarczyło. Dla wielu to rachunek za sezon, którego nie da się po prostu zapłacić z bieżących wydatków.

Grafika poglądowa (generowana automatycznie – Gemini)
Styczeń 2026 – zima, której nie zapomną portfele
Sezon grzewczy 2025/2026 od samego początku był inny niż te, do których Polacy zdążyli przywyknąć. Trzy poprzednie zimy były wyraźnie łagodne – mrozy zdarzały się rzadko, kaloryfery przez większość sezonu pracowały na niskich obrotach. Właśnie na tej podstawie spółdzielnie i wspólnoty wyliczały miesięczne zaliczki na ciepło, które lokatorzy regulowali przez cały rok. Typowa kwota to od 200 do 400 zł miesięcznie, zależnie od metrażu i budynku.
Styczeń 2026 okazał się wyjątkowo bezlitosny. Według danych IMGW średnia temperatura w Warszawie wyniosła w tym miesiącu -5,5°C przy normie wieloletniej z lat 1991-2020 wynoszącej zaledwie -1,2°C. To ponad 4 stopnie poniżej tego, czego można by się spodziewać. Przez wiele tygodni temperatury w Polsce utrzymywały się na poziomie -20°C, w kulminacyjnych momentach miejscami jeszcze niżej. Kaloryfery musiały grzać mocniej i dłużej.
Konsekwencje widać w twardych liczbach. Jedna ze spółdzielni na Dolnym Śląsku podała w komunikacie do lokatorów, że w niektórych budynkach zużycie ciepła w samym tylko styczniu było o 20-30 proc. wyższe niż w analogicznym miesiącu rok wcześniej. Licząc cały okres od lipca 2025 do końca stycznia 2026, łączne zużycie w budynkach spółdzielni było o ok. 12 proc. wyższe niż rok temu. Spółdzielnia szacuje, że sezon może zamknąć się zużyciem rzędu ok. 350 tys. GJ – przy normalnym poziomie planowanym na 312-330 tys. GJ rocznie. Różnica, która musi wylądować gdzieś w rozliczeniu.
Ponad tysiąc złotych za zimę – i to bez szaleństwa z kaloryferami
Rozliczenia za sezon trafiają właśnie do skrzynek i to, co w nich ląduje, często mocno różni się od oczekiwań. Mieszkańcy bloków podłączonych do miejskich sieci ciepłowniczych masowo otrzymują informacje o niedopłatach. Pani Janina, emerytka z Warszawy, która napisała do naszej redakcji opowiada, że w jej przypadku, to aż 1500 zł. Dodaje, że mieszkanie nie jest ogromne – to trzy pokoje, nieco poniżej 60 metrów. Jej historia jest reprezentatywna – dopłaty sięgające 1000-1500 zł powtarzają się jako norma, nie wyjątek.
Co szczególnie uderza rozmówców różnych mediów: zakręcone kaloryfery wcale nie uchroniły przed rachunkiem. I nie jest to zbieg okoliczności. Od sezonu 2025/2026 obowiązują nowe zasady rozliczeń. Zgodnie z nowelizacją ustawy o efektywności energetycznej (Dz.U. 2025 poz. 711) każdy lokal musi ponieść minimalną opłatę za ciepło w wysokości co najmniej 15 proc. kosztów zmiennych – niezależnie od tego, czy właściciel kręcił kaloryferem, czy nie. Co prawda, przepis wejdzie dopiero od 2027 roku i do do tego czasu spółdzielnie mają czas na zamontowanie oddzielnych liczników, ale już teraz często odbywają się kontrole. W przypadku, gdy ktoś nie chce, by wchodzono mu z termometrem do mieszkania, spółdzielnia ma prawo naliczyć opłatę średnią, orientacyjną dla całego bloku.
Celem przepisu jest ograniczenie tak zwanego pasożytnictwa cieplnego, czyli sytuacji, gdy część lokatorów „podkrada” ciepło przenikające przez ściany od sąsiadów. Problem jest realny – znane są przypadki, gdy mieszkańcy bloków całymi sezonami nie grzali w ogóle, a rachunki sąsiadów rosły. Jednak efektem ubocznym nowych przepisów jest to, że nawet ten, kto naprawdę oszczędzał, trafi na pozycję z opłatą minimalną i nie ma od niej odwołania.
Proporcje kosztów zmieniły się na niekorzyść oszczędnych
Żeby zrozumieć, dlaczego rachunek potrafi zaskoczyć nawet przy zakręconych grzejnikach, trzeba wiedzieć, jak spółdzielnie dzielą koszty. Każde rozliczenie składa się z części stałej – czyli opłaty za moc zamówioną, przesył ciepła, ogrzewanie klatek schodowych, suszarni i ciepło oddawane przez piony grzewcze biegnące przez mieszkania – oraz zmiennej, zależnej od wskazań podzielnika na kaloryferze. Kiedyś typowy podział wynosił mniej więcej 30 proc. kosztów stałych i 70 proc. zmiennych. W 2026 roku w wielu blokach te proporcje wynoszą już 50/50, a nierzadko 60 proc. po stronie kosztów stałych. Oznacza to, że nawet całkowite wyłączenie grzejników nie pozwala uciec od ponad połowy rachunku – bo płaci się za samą infrastrukturę, niezależnie od zużycia.
Dochodzi do tego wzrost cen ciepła systemowego. Rządowe tarcze ochronne, które przez kilka poprzednich sezonów skutecznie amortyzowały podwyżki, zostały w dużej mierze wygaszone lub zmodyfikowane. Jedna ze spółdzielni z Głogowa poinformowała lokatorów, że dostawca energii obniżył co prawda cenę zakupu ciepła – zarówno opłatę za gigadżul, jak i za moc zamówioną – co przekłada się na spadek kosztów do ok. 10 proc. Jak jednak zaznacza spółdzielnia w komunikacie, skala tej obniżki nie jest w stanie zniwelować wzrostu wynikającego z tak mroźnej zimy. W wielu miastach ceny ciepła systemowego przekraczają dziś 200 zł za 1 GJ, a w części sieci ciepłowniczych granicę 230 zł.
Do trzech tysięcy złotych dodatkowej pomocy – ale nie teraz
Rząd przewidział wsparcie dla lokatorów zmagających się z wysokimi rachunkami za ciepło systemowe. Bon ciepłowniczy na 2026 rok to jednorazowe świadczenie, którego wysokość zależy od ceny ciepła u konkretnego dostawcy. Przy cenie w przedziale 170-200 zł za 1 GJ przysługuje 1000 zł, przy 200-230 zł za 1 GJ – 2000 zł, a gdy cena przekracza 230 zł za 1 GJ – świadczenie wynosi 3500 zł. Pieniądze są niemałe, ale jest jeden istotny haczyk: wnioski o bon ciepłowniczy na 2026 rok można składać dopiero od 1 lipca do 31 sierpnia 2026 roku. Na ratunek w marcu, gdy przychodzą wezwania do dopłaty, nie można liczyć. Bon trafi na konto najwcześniej jesienią.
Bon ciepłowniczy nie jest przyznawany automatycznie – wymaga złożenia wniosku do wójta, burmistrza lub prezydenta miasta właściwego dla miejsca zamieszkania, osobiście lub przez ePUAP. Potrzebne są dane osobowe, PESEL, numer konta bankowego i – kluczowy element – zaświadczenie o aktualnej cenie ciepła. Tego dokumentu lokator nie wygeneruje sam; ma obowiązek wystawić go spółdzielnia lub wspólnota mieszkaniowa. Świadczenie przysługuje gospodarstwom domowym korzystającym z ciepła systemowego, które spełniają kryterium dochodowe.
Jak nie utopić się w tej dopłacie
Jeśli kwota na rozliczeniu przekracza możliwości jednorazowej płatności, najważniejszy krok to kontakt ze spółdzielnią lub zarządem wspólnoty – najlepiej zanim minie termin widniejący na piśmie. Większość spółdzielni pozwala rozłożyć dopłatę na raty po złożeniu pisemnego wniosku. Zrobienie tego po terminie grozi naliczeniem odsetek ustawowych. Warto też poprosić o szczegółowe rozbicie rachunku na koszty stałe, zmienne i ewentualną opłatę minimalną – błędy w odczytach i przydziale kosztów się zdarzają, a lokator ma prawo żądać wyjaśnień i złożyć pisemną reklamację. Termin na jej rozpatrzenie przez spółdzielnię to standardowo 30 dni.
Jeśli w mieszkaniu wisi podzielnik – a w zdecydowanej większości polskich bloków tak jest – warto porównać wskazanie z rozliczenia z tym, co pokazuje samo urządzenie. Podzielniki elektroniczne z odczytem radiowym pracują niemal bezawaryjnie, jednak przy dużych inwestycjach modernizacyjnych błędy przypisania urządzenia do konkretnego lokalu zdarzają się częściej, niż można by sądzić. Ewentualna reklamacja musi być złożona na piśmie.
Na przyszłość – jeśli budynek jeszcze nie przeszedł termomodernizacji, warto temat podnieść na najbliższym zebraniu wspólnoty lub zgromadzeniu członków spółdzielni. W 2026 roku na termomodernizację, remonty i instalacje OZE w budynkach wielorodzinnych przeznaczono 331 mln zł w ramach programu TERMO. Budynki po ociepleniu zużywają kilkanaście, a nierzadko kilkadziesiąt procent mniej ciepła – a to przekłada się bezpośrednio na niższe rozliczenia w kolejnych sezonach. Aktualna zima pokazała dosadnie, że rachunki za ciepło mogą rosnąć nawet przy ostrożnym obchodzeniu się z grzejnikami – jedynym trwałym wyjściem jest lepsza izolacja samego budynku.
Co warto zrobić już teraz – krótki poradnik
Sprawdź termin płatności dopłaty na rozliczeniu ze spółdzielni – zazwyczaj wynosi 14-30 dni od daty pisma. Jeśli nie możesz zapłacić w terminie, złóż od razu pisemny wniosek o rozłożenie na raty – rób to przez skrzynkę e-mail administracji z potwierdzeniem odbioru lub bezpośrednio w biurze. Poproś o szczegółowe rozbicie kosztów – masz do tego prawo wynikające z art. 45a ustawy Prawo energetyczne; spółdzielnia powinna wskazać, ile pochodzi z kosztów stałych, ile z podzielników, a ile z opłaty minimalnej. Porównaj wskazanie podzielnika na rozliczeniu ze stanem urządzenia – rozbieżności zgłaszaj pisemnie. Zachowaj całą korespondencję ze spółdzielnią, bo może się przydać przy ewentualnym sporze. Od 1 lipca zaplanuj złożenie wniosku o bon ciepłowniczy – do wniosku będzie potrzebne zaświadczenie o cenie ciepła, o które warto poprosić spółdzielnię z wyprzedzeniem.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.