Myślisz, że to bank? Stracisz wszystko w kilka minut. Nowy scam już okrada Polaków
Nowy schemat oszustwa telefonicznego zbiera w Polsce kolejne ofiary. Wystarczy jeden telefon i kilka pozornie niewinnych informacji, aby przestępcy wyprowadzili z konta nawet dziesiątki tysięcy złotych. Co szczególnie niepokojące, ofiara nie podaje loginu, hasła ani kodów do bankowości.

Fot. Warszawa w Pigułce
A mimo to traci pieniądze.
Eksperci alarmują, że to jeden z najbardziej podstępnych ataków ostatnich miesięcy.
Telefon, który wygląda jak pomoc z banku
Cały scenariusz zaczyna się od telefonu z nieznanego numeru. Rozmówca informuje, że na dane ofiary została zaciągnięta pożyczka. Zaskoczona osoba zaprzecza, a oszust natychmiast przechodzi do kolejnego kroku.
Twierdzi, że doszło do wycieku danych i że sprawą musi zająć się bank.
Podczas rozmowy pyta tylko o podstawowe informacje, na przykład w jakim banku prowadzony jest rachunek. Następnie rozmówca „przekierowuje” rozmowę do rzekomej konsultantki z banku.
Fałszywa konsultantka i „telefon z NBP”
Po chwili ofiara rozmawia już z osobą, która podaje się za pracownika banku. Prosi o weryfikację danych, takich jak imię, nazwisko czy fragment numeru PESEL.
Następnie informuje, że ktoś w oddziale banku miał rzekomo zrobić duplikat karty kredytowej.
To jednak dopiero początek manipulacji.
Po chwili pojawia się kolejny telefon – tym razem rzekomo z Narodowego Banku Polskiego. Oszust informuje, że sprawa jest poważna i musi zostać zgłoszona do Generalnego Inspektora Informacji Finansowej oraz prokuratury.
W tym momencie ofiara jest już przekonana, że bierze udział w poważnej procedurze bezpieczeństwa.
Najważniejszy moment oszustwa
Ostateczny etap polega na przekonaniu ofiary do wypłacenia pieniędzy z konta. Oszust tłumaczy, że środki muszą zostać „zabezpieczone” na specjalnym koncie technicznym.
Ofiara otrzymuje instrukcje:
Ukradli mu 90000zł, choć ❌nie podał oszustom żadnych danych logowania do banku, ani żadnych istotnych danych osobowych (!). Nie instalował też żadnej lewej appki.
Rozmawialiśmy wczoraj z Markiem, który opisał jak padł ofiarą scamu:
Wyglądało to mniej więcej tak:
– Scammer… pic.twitter.com/N9yYekrf8g
— Sekurak (@Sekurak) March 7, 2026
-
wypłać pieniądze z banku lub bankomatu
-
wpłać je ponownie przez bankomat
-
użyj kodów BLIK lub specjalnych kodów przekazanych przez „konsultanta”
Rozmowa telefoniczna trwa cały czas, aby ofiara nie mogła skonsultować się z kimkolwiek innym.
W opisanym przypadku w ten sposób zniknęło aż 90 tysięcy złotych.
Fałszywe SMS-y i e-maile
Aby uwiarygodnić historię, przestępcy wysyłają również wiadomości SMS podszywające się pod Narodowy Bank Polski lub bank ofiary.
Czasami przychodzą też e-maile z dokumentami wyglądającymi jak oficjalne potwierdzenia z banku.
W rzeczywistości wszystko jest częścią oszustwa.
Eksperci wskazują kilka sygnałów ostrzegawczych
Specjaliści od cyberbezpieczeństwa zwracają uwagę na kilka elementów, które powinny wzbudzić podejrzenia:
-
rozmówcy często mają wschodni akcent
-
w SMS-ach lub dokumentach pojawiają się literówki
-
oszuści naciskają na szybkie działanie i brak czasu na zastanowienie
-
każą wykonywać operacje w różnych bankomatach
Najważniejsze jednak jest jedno.
Jeśli ktoś dzwoni i twierdzi, że twoje pieniądze są zagrożone, natychmiast zakończ rozmowę.
Co zrobić, gdy dostaniesz taki telefon
Eksperci zalecają prostą zasadę bezpieczeństwa.
Jeśli ktoś informuje o problemie z twoim kontem:
-
rozłącz się
-
samodzielnie zadzwoń do banku na numer z oficjalnej strony
-
nigdy nie wykonuj poleceń przekazywanych przez telefon
Warto również pamiętać, że nadawcę SMS-a można bardzo łatwo podrobić.
Dlatego nawet wiadomość wyglądająca na wysłaną przez bank nie zawsze oznacza, że jest prawdziwa.
Specjaliści ostrzegają: ten schemat oszustwa rozprzestrzenia się bardzo szybko, a przestępcy potrafią perfekcyjnie manipulować ofiarami. Wystarczy chwila nieuwagi, by stracić oszczędności życia.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.