Stało się. Wyciagnięcie gotówki z bankomatu to nie lada wyzwanie. Większa kwota będzie kosztowała krocie
W lutym 2026 roku na polskim rynku bankomatowym zbiegły się 3 duże zmiany naraz. Visa i Mastercard podniosły opłaty, jakie banki płacą za każdą wypłatę z cudzego bankomatu – w niektórych przypadkach wzrost przekracza 100 procent. Euronet, czyli największa prywatna sieć bankomatów w Polsce, od 19 lutego obciął limit jednorazowej wypłaty BLIKIEM z 800 zł do 200 zł. I do tego Planet Cash, druga co do wielkości niezależna sieć, od 2 marca 2026 r. wprowadza zmienne limity uzależnione od konkretnej lokalizacji maszyny. Koszty tej rewolucji – jak zwykle – trafią do kieszeni klientów.

Fot. Warszawa w Pigułce
Opłata zamrożona od dekady. Nagłe przebudzenie
Żeby zrozumieć, co się właśnie wydarzyło, trzeba cofnąć się do mechanizmu działającego w tle każdej wypłaty z bankomatu. Kiedy klient wyciąga gotówkę z maszyny innego banku lub niezależnego operatora, jego bank płaci temu operatorowi tzw. opłatę bankomatową – po angielsku ATM Service Fee. Do tej pory stawki te były nie tylko stosunkowo niskie, ale niemal niezmienione od ponad 10 lat.
Visa pobierała od banków stałą kwotę 1,30 zł za każdą wypłatę, bez względu na to, ile klient wyjął z maszyny. Mastercard działał podobnie: 1,20 zł plus symboliczne 0,05 proc. od kwoty transakcji. Od 1 lutego 2026 roku oba systemy przestawiły się na model hybrydowy – stała stawka plus rosnący procent od wypłacanej kwoty.
Nowe stawki są następujące: Mastercard – 1,20 zł + 0,18 proc. kwoty wypłaty, Visa – 1,20 zł + 0,17 proc.. Przekładając to na konkretne liczby: przy wypłacie 1000 zł koszt banku w przypadku kart Mastercard wzrośnie z dotychczasowych ok. 1,70 zł do niemal 3 zł. Dla kart Visa skok jest jeszcze bardziej odczuwalny – z 1,30 zł do ok. 2,90 zł. Według wyliczeń serwisu Bankier.pl to wzrost o 50-100 proc. w zależności od organizacji płatniczej i kwoty wypłaty – ruch bezprecedensowy w historii polskiego rynku bankomatowego.
Mastercard oficjalnie potwierdził zmiany PAP: „od 1 lutego 2026 obowiązują zaktualizowane stawki opłaty bankomatowej (ATM Service Fee). Zmiana wynika z analizy warunków rynkowych, a jej celem jest utrzymanie niezakłóconego dostępu do gotówki dla posiadaczy kart Mastercard.” Visa z kolei poinformowała PAP, że „zdecydowała się zmienić opłatę związaną z krajową wypłatą gotówki z bankomatów w Polsce ze stałej na zmienną.”
100-150 mln zł rocznie. Banki tego nie połkną
Formalnie podwyżka dotyczy relacji między bankami a organizacjami płatniczymi – klient w okienku tego nie zobaczy. Przynajmniej nie od razu. Ale sektor bankowy nie ma zwyczaju wchłaniać nowych kosztów bez ich dalszego przerzucania.
Dr Michał Macierzyński z PKO Banku Polskiego szacuje, że nowe stawki oznaczają dla całego sektora dodatkowe 100-150 mln zł kosztów rocznie oraz wzrost jednostkowych kosztów wypłat o ponad 100 proc. w przypadku kart Visa. Opłata bankomatowa nie zmieniała się od kilkunastu lat, podczas gdy koszty utrzymania infrastruktury – od energii elektrycznej, przez serwis maszyn, po transport gotówki i wymogi bezpieczeństwa – rosły nieprzerwanie.
Co to oznacza dla zwykłego klienta? Banki mają kilka narzędzi, po które mogą sięgnąć. Najbardziej prawdopodobne scenariusze to ograniczanie liczby darmowych wypłat z obcych bankomatów, podnoszenie progów minimalnych dla bezpłatnych transakcji albo wprowadzanie prowizji za wypłaty z sieci niezależnych operatorów. Część banków już zareagowała – Alior Bank zmienił ofertę kont osobistych w połowie stycznia 2026 r., a BNP Paribas zapowiedział aktualizację taryfy opłat od 1 marca 2026 r.
Szczególna pułapka czeka klientów, których bank uzależnia darmową wypłatę od pobrania minimalnej kwoty. mBank pobiera prowizję za wypłatę kwoty mniejszej niż 300 zł w obcym bankomacie. Przy nowym limicie Euronetu wynoszącym 200 zł każda wypłata BLIKIEM z tej sieci automatycznie generuje opłatę – klient nie ma innego wyjścia. Przy 5 wypłatach po 200 zł, by uzbierać 1000 zł, prowizja może wynieść łącznie ponad 12 zł.
Euronet ogranicza BLIK – 200 zł i ani grosza więcej
Zanim zdążył opaść kurz po decyzjach Visy i Mastercarda, Euronet dorzucił własną zmianę. Od 19 lutego 2026 r. jednorazowa wypłata gotówki BLIKIEM w bankomatach tej sieci wynosi maksymalnie 200 zł – zamiast dotychczasowych 800 zł. To redukcja czterokrotna.
W oficjalnym komunikacie z 11 lutego 2026 r. Euronet wyjaśnił swoją decyzję w ten sposób: „Pomimo licznych publicznie dostępnych danych dotyczących nieadekwatności stawek, potwierdzonych analizami rynku bankomatowego w Polsce, stawki ustalane przez Polski Standard Płatności dla wypłat kodem BLIK pozostają na poziomie, który nie pokrywa kosztów tej usługi po stronie operatorów bankomatów.” Krótko: BLIK płaci Euronetowi za obsługę transakcji mniej, niż ta obsługa faktycznie kosztuje. Według firmy wypłaty BLIKIEM są realizowane przez operatorów w Polsce dwukrotnie poniżej kosztów. Różnicę Euronet dotąd pokrywał sam. W 2026 roku stwierdził, że nie będzie tego robić dalej.
Nowy limit obowiązuje we wszystkich bankomatach i recyklerach sieci Euronet, z wyjątkiem urządzeń banków partnerskich oznaczonych logo tych banków – tam limity ustala sam bank. Ograniczenie nie dotyczy wypłat fizyczną kartą Visa lub Mastercard – te maszyny nadal obsługują kwoty do 800-1000 zł jednorazowo. Euronet nie pobiera też żadnych dodatkowych prowizji za sam fakt wypłaty.
Prezes Polskiego Standardu Płatności Dariusz Mazurkiewicz odpowiedział na komunikat Euronetu wyraźnie: „Limitowanie kwoty pojedynczej wypłaty nie powinno być sposobem na szukanie dodatkowych przychodów. Będziemy obserwować, jak rynek zachowuje się po zmianach wprowadzonych przez Visa i Mastercard” – cytuje PAP. PSP podkreślił też wprost, że nie zmienił ani nie planuje zmieniać stawek interchange dla operatorów bankomatów i że decyzja Euronetu jest jego autonomicznym wyborem, a nie konsekwencją zmiany reguł całego systemu BLIK.
7646 bankomatów Euronetu – mapa problemu
Żeby ocenić, jak bardzo te zmiany dotykają konkretnego użytkownika, trzeba spojrzeć na strukturę polskiej sieci bankomatowej. Według danych cashless.pl z czerwca 2025 r. w Polsce działa 20 523 bankomaty. Liderem jest Euronet z 7646 urządzeniami, za nim Planet Cash/ITCARD (5122), PKO BP (3067), banki zrzeszone w BPS (1521) oraz Pekao SA (1323).
Euronet i Planet Cash łącznie kontrolują blisko 70 procent wszystkich bankomatów w Polsce. To właśnie te sieci odpowiadają za dostęp do gotówki dla milionów osób, które nie mieszkają w pobliżu oddziału swojego banku. Największe banki – PKO BP, Pekao, ING – mają własne sieci i mogą amortyzować wzrost kosztów. Małe banki i fintechy oferujące konta z hasłem „wszystkie wypłaty za darmo” są w trudniejszym położeniu.
Nowe realia wyglądają następująco: jeśli jesteś klientem PKO BP i wypłacasz gotówkę z bankomatu PKO BP, nic się dla Ciebie nie zmienia. Jeśli jednak trafisz na maszynę Euronetu – Twój bank płaci za każdą transakcję więcej, a jeśli wypłacasz BLIKIEM, jednorazowo wyjmiesz co najwyżej 200 zł. Wypłata 1000 zł wymaga w tym przypadku 5 osobnych operacji, z których każda generuje oddzielny koszt bankowy.
Podwójny kłopot mają mieszkańcy mniejszych miejscowości. W wielu gminach jedynym bankomatem w pobliżu jest właśnie Euronet. Limit 200 zł na transakcję to dla nich nie drobna niedogodność, lecz realna bariera w codziennym dostępie do własnych pieniędzy.
Planet Cash dołącza – zmienne limity od 2 marca 2026 r.
Euronet nie jest jedyną siecią, która zareagowała na nową sytuację rynkową. Od 2 marca 2026 r. Planet Cash – druga co do wielkości niezależna sieć w Polsce, obsługująca ponad 5100 bankomatów – wprowadza zmienne limity wypłat BLIKIEM uzależnione od konkretnej lokalizacji maszyny. Oznacza to, że kwota, którą można wypłacić telefonem, będzie się różnić między poszczególnymi urządzeniami. Dotychczas sieć Planet Cash utrzymywała standardowy limit 1000 zł dla wypłat zarówno kartą, jak i BLIKIEM – decyzja o jego różnicowaniu to sygnał, że presja kosztowa zaczęła dotykać też drugiego dużego gracza.
BLIK rośnie w siłę, ale wypłaty gotówką go bolą
Zmiany dotykają system, który do tej pory kojarzył się wyłącznie z sukcesem. W 2025 roku użytkownicy BLIKa zrealizowali łącznie 2,9 mld transakcji o wartości 441,5 mld zł. To wzrost o kilkadziesiąt procent względem roku poprzedniego – w 2024 r. było to 2,4 mld transakcji za ponad 347 mld zł. BLIK jest dziś najpopularniejszym systemem płatności mobilnych w Polsce i jednym z najszybciej rosnących w Europie.
Problem leży w specyficznej kategorii transakcji – wypłatach gotówki z bankomatów. Prowizja, którą BLIK (czyli spółka Polski Standard Płatności) płaci operatorom bankomatów za obsługę tych transakcji, nie wzrosła proporcjonalnie do rosnących kosztów infrastruktury. Gdy Visa i Mastercard dostosowały swoje stawki do realiów rynkowych 2026 roku, BLIK tego nie zrobił. Efektem jest asymetria: za tę samą wypłatę operatora bankomatu bardziej opłaca się teraz obsłużyć klienta z fizyczną kartą niż z telefonem.
To właśnie wyjaśnia pozorny paradoks sytuacji: w lutym 2026 roku karta płatnicza stała się przy bankomacie „lepsza” od smartfona. Wypłacając tradycyjną kartą Visa lub Mastercard z bankomatu Euronetu, możesz jednorazowo wyjąć do 800-1000 zł. Wypłacając BLIKIEM – tylko 200 zł.
Sieć bankomatów się kurczy – nowe koszty ten trend przyspieszą
Te wszystkie zmiany wpisują się w szerszy, niepokojący trend. Polska sieć bankomatów w ostatnich latach powoli się kurczyła – część lokalizacji przestała być rentowna dla operatorów prywatnych. Wyższe koszty energii, serwisu i konwojowania gotówki sprawiają, że utrzymanie maszyny w małej miejscowości przez którą dziennie przechodzi kilkanaście transakcji, finansowo się nie spina.
Wyższe opłaty interchange dla banków mogą ten proces przyspieszyć w 2 scenariuszach równocześnie. W pierwszym – banki mocniej promują płatności bezgotówkowe i redukują pulę darmowych wypłat, co zmniejsza ruch w bankomatach. W drugim – jeśli ruch spada, operatorzy mają mniej przychodów z każdej maszyny i stopniowo wycofują się z nierentownych lokalizacji.
Na tle całej Europy Polska wciąż ma stosunkowo gęstą sieć bankomatową. Przez lata polskie stawki interchange należały do najniższych w UE, co było jedną z przyczyn, dla których sieć rozrosła się tak bardzo. Ten model właśnie dobiega końca – rynek powoli koryguje sytuację, w której infrastruktura była przez lata dotowana niskimi opłatami. Rachunek za tę korektę trafia do konsumenta.
Co zrobić, zanim prowizja pojawi się na wyciągu
Sprawdź w tabeli opłat swojego konta, z których bankomatów możesz wypłacać bezpłatnie i ile razy w miesiącu. Większość banków ma partnerskie sieci lub własne maszyny objęte zerową prowizją – warto znać tę listę zanim ją przekroczysz. ING informuje np., że jego klienci mogą bezpłatnie korzystać z bankomatów z logo ING oraz Planet Cash – łącznie ponad 5200 urządzeń z limitem wypłaty do 4000 zł jednorazowo.
Przy bankomatach Euronetu pamiętaj, że BLIKIEM jednorazowo wypłacisz najwyżej 200 zł – a jeśli Twój bank pobiera prowizję za wypłaty poniżej określonej kwoty (jak mBank poniżej 300 zł), każda taka transakcja wygeneruje dodatkowy koszt. W takiej sytuacji lepiej użyć fizycznej karty zamiast kodu – limit dla kart pozostał bez zmian.
Zmień nawyk wielokrotnych, małych wypłat. Przy nowym modelu rozliczeń każda transakcja generuje oddzielny koszt po stronie banku, a to prędzej czy później znajdzie odzwierciedlenie w cenniku konta. Zamiast kilku wizyt przy bankomacie tygodniowo, jednorazowa większa wypłata jest rozsądniejsza finansowo.
Szukaj bankomatów własnych sieci bankowych – PKO BP, Pekao, Santander, mBank. Aplikacje mobilne większości banków mają wbudowane wyszukiwarki „bankomatów bezpłatnych”, które pokazują mapę urządzeń dostępnych bez dodatkowych opłat.
Jeśli nie możesz uniknąć wypłaty z Euronetu i potrzebujesz większej gotówki, rozważ usługę cash back w sklepie. Jest dostępna w ponad 12 tys. placówek Żabki i ponad 3 tys. sklepów Dino, a jednorazowa kwota wypłaty może sięgnąć 1000 zł – bez żadnych limitów BLIK i bez dodatkowych opłat po stronie klienta. To realna alternatywa, szczególnie w mniejszych miejscowościach, gdzie wybór bankomatów bywa ograniczony.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.