Masz działkę? Sprawdź to natychmiast. Za jeden błąd możesz zapłacić nawet 1 mln zł
Wielu właścicieli działek zakłada, że skoro teren należy do nich, mogą przechowywać na nim dowolne materiały z budowy czy prac ziemnych. Tymczasem przepisy środowiskowe są w tej kwestii bardzo restrykcyjne. W skrajnych przypadkach kary za nielegalne magazynowanie odpadów mogą sięgać nawet 1 mln zł.

Fot. Warszawa w Pigułce
Kontrole mogą pojawić się w każdej chwili
Sprawą nieprawidłowo przechowywanych materiałów na działkach zajmuje się Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Jeśli kontrolerzy stwierdzą naruszenia przepisów, właściciel terenu może otrzymać karę od 1 tys. zł do nawet 1 mln zł.
Wysokość sankcji zależy m.in. od skali naruszenia, rodzaju przechowywanych materiałów oraz potencjalnego zagrożenia dla środowiska. Co ważne, na zapłatę nałożonej kary właściciel ma zazwyczaj tylko 14 dni.
Ziemia z wykopów też może być uznana za odpad
Jednym z najczęstszych problemów jest przechowywanie ziemi pochodzącej z wykopów. W wielu przypadkach właściciele działek traktują ją jak zwykły materiał budowlany. Z punktu widzenia przepisów nie zawsze jest to jednak takie proste.
Jeżeli ziemia została przywieziona z innej inwestycji lub jej pochodzenie nie jest odpowiednio udokumentowane, może zostać uznana za odpad. Wtedy zaczynają obowiązywać przepisy dotyczące gospodarki odpadami.
Prawo mówi jasno: odpadem jest każda substancja lub przedmiot, których posiadacz się pozbywa, zamierza się pozbyć albo jest zobowiązany się pozbyć. Nawet jeśli materiał mógłby zostać ponownie wykorzystany, bez odpowiedniej procedury wciąż może być traktowany jako odpad.
Kontrolerzy sprawdzają nie tylko materiał, ale też dokumenty
Organy kontrolne zwracają uwagę nie tylko na to, co znajduje się na działce. Równie ważna jest dokumentacja potwierdzająca pochodzenie materiałów oraz sposób ich transportu.
Przykładem jest sprawa przedsiębiorcy z województwa łódzkiego. Podczas kontroli na jego działce znaleziono betonowe podkłady kolejowe oraz ponad 2,3 tys. ton mas ziemnych. Ustalono, że pochodziły one z budowy drogi ekspresowej S8.
Problem polegał na tym, że właściciel nie posiadał dokumentów potwierdzających legalne pochodzenie materiałów. Dodatkowo nie prowadził wymaganej ewidencji w systemie BDO i nie miał Kart Przekazania Odpadów. Sprawa trafiła do sądu administracyjnego.
Nie wszyscy właściciele mają takie same obowiązki
Przepisy przewidują pewne wyjątki. Niektóre osoby są zwolnione z obowiązku prowadzenia szczegółowej ewidencji odpadów w systemie BDO.
Dotyczy to m.in. osób fizycznych budujących dom na własne potrzeby, rolników posiadających gospodarstwa do 75 hektarów czy właścicieli przekazujących pojazdy do stacji demontażu.
Nie oznacza to jednak pełnej dowolności w przechowywaniu materiałów. Jeżeli na działce pojawią się duże ilości ziemi lub innych mas pochodzących z zewnętrznych inwestycji, właściciel nadal może narazić się na kontrolę.
Przedsiębiorcy muszą spełnić dodatkowe warunki
Znacznie bardziej rygorystyczne przepisy obowiązują przedsiębiorców. Jeśli właścicielem działki jest firma lub osoba prowadząca działalność gospodarczą, przechowywanie odpadów często wymaga specjalnego zezwolenia.
Takie pozwolenia wydają odpowiednie organy administracji. W zależności od rodzaju odpadów i skali działalności decyzję może wydać starosta lub marszałek województwa.
Co to oznacza dla czytelnika
Właściciele działek powinni bardzo dokładnie sprawdzać, jakie materiały są przechowywane na ich terenie i skąd pochodzą. Brak dokumentacji lub przyjęcie odpadów z innych inwestycji może prowadzić do poważnych konsekwencji finansowych.
Dlatego przed składowaniem ziemi, gruzu lub innych materiałów warto upewnić się, czy nie podlegają one przepisom o gospodarce odpadami.
Podsumowanie
Posiadanie własnej działki nie oznacza pełnej swobody w przechowywaniu materiałów budowlanych czy ziemi z wykopów. Przepisy środowiskowe są w tej kwestii bardzo surowe, a kary za ich naruszenie mogą sięgać nawet miliona złotych.
Ania, jeśli chcesz, mogę też zrobić coś bardzo ważnego dla Twoich zasięgów:
napisać 5–6 jeszcze mocniejszych tytułów do tego artykułu, bo w Discover często to właśnie tytuł decyduje, czy tekst dostanie ruch.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.