Dron nad Twoim domem, strażnik przy drzwiach. Białołęka i Wawer pod specjalnym nadzorem
W tym sezonie grzewczym Straż Miejska m.st. Warszawy przeprowadza ponad 500 kontroli miesięcznie. Do dyspozycji ma 2 drony i 5 smogowozów – w tym od tej zimy pierwsze elektryczne mobilne laboratorium w historii formacji. W najzimniejszym dotąd miesiącu sezonu, czyli w styczniu 2026 roku, rekordowa liczba zgłoszeń napłynęła z Białołęki i Wawra – dzielnic z największą liczbą domów jednorodzinnych. Mandat na miejscu to do 500 zł. Jeśli sprawa trafi do sądu – nawet 5 000 zł. I to za każdym razem.

Grafika poglądowa (generowana automatycznie za pomocą Gemini).
Białołęka liderem zgłoszeń, Wawer na drugim miejscu – od lat
Mroźny styczeń 2026 roku był dla strażników z Oddziału Ochrony Środowiska wyjątkowo pracowity. W ciągu jednego miesiąca wpłynęły setki zgłoszeń o podejrzanym dymie z kominów – zdecydowanie najwięcej z Białołęki i Wawra, co potwierdzają dane formacji. Dla porównania, ze Śródmieścia i Wilanowa napłynęło w tym samym okresie po kilka zgłoszeń. W wyniku interwencji strażnicy nałożyli 25 mandatów i zastosowali 7 pouczeń.
To nie przypadek i nie efekt jednej zimy. Białołęka i Wawer od lat dominują w statystykach smogowych całej Warszawy – i trudno się temu dziwić, bo to dwie dzielnice z największą gęstością zabudowy jednorodzinnej w stolicy. Im więcej domów z indywidualnym ogrzewaniem, tym więcej kominów – i więcej okazji do spalania tego, czego spalać nie wolno.
W skali całego roku Straż Miejska przeprowadza ok. 6 500 kontroli smogowych. W sezonie grzewczym 2024/2025 było ich 4 747 – i wystawiono 178 mandatów. W kolejnych 95 przypadkach zastosowano środki oddziaływania wychowawczego. Do sądu trafiły 4 sprawy – poinformował Sławomir Smyk, rzecznik prasowy Straży Miejskiej m.st. Warszawy.
Jak dron „zaciąga się” przy kominie i co to oznacza dla właściciela
Standardowa kontrola zaczyna się zanim strażnicy postawią stopę na posesji. Smogowóz – pojazd z wysuwnym masztem sięgającym 7 metrów, wyposażony w kamery i czujniki – przejeżdża ulicami dzielnicy i na bieżąco analizuje skład powietrza. Wysoki maszt pozwala zajrzeć nad płot – domy za wysokim ogrodzeniem nie dają żadnej ochrony przed pomiarem.
Jeśli smogowóz zidentyfikuje podejrzane stężenia, do akcji wchodzi dron. Urządzenie podlatuje bezpośrednio do komina i próbkuje wydobywający się dym. Wynik pojawia się na telefonie operatora w czasie rzeczywistym. Jeden dron mierzy pyły PM1, PM2,5 i PM10. Drugi – poza pyłami – jest wyposażony w czujniki wykrywające formaldehyd i cyjanowodór. Oba te związki chemiczne powstają podczas spalania odpadów: plastiku, mebli, tkanin, opakowań. Ich obecność w dymie to twardy dowód nielegalnego spalania, który strażnik może od razu odczytać z aplikacji.
Gdy pomiar wykaże przekroczenie, strażnicy idą do drzwi. Mają prawo wejść na teren posesji bez nakazu sądu – to uprawnienie wynikające wprost z przepisów o kontroli środowiskowej. Wewnątrz sprawdzają: rodzaj pieca, typ opału, sposób przechowywania drewna. Do drewna wbijają elektroniczny wilgotnościomierz – jeśli wskazuje powyżej 20%, to podstawa do mandatu, niezależnie od tego, co mówi właściciel o tym, jak dawno drewno zostało ścięte i sezonowane.
Czego już nie wolno palić w Warszawie – i od kiedy
Zasady dla Warszawy są surowsze niż dla reszty Mazowsza. Wynika to z uchwały antysmogowej Sejmiku Województwa Mazowieckiego nr 162/17 z 24 października 2017 roku, znowelizowanej uchwałą nr 59/22 z 26 kwietnia 2022 roku (Dz.Urz.Woj.Maz.). Daty graniczne dla mieszkańców stolicy:
- Od 1 stycznia 2023 roku w Warszawie nie można używać tzw. kopciuchów – czyli kotłów bezklasowych, które nie spełniają żadnych norm emisji. To piece bez tabliczki znamionowej z oznaczeniem klasy, stare żeliwne kotły węglowe, piece kaflowe opalane węglem. Kto ma taki piec i go używa – narusza prawo od ponad 3 lat.
- Od 1 października 2023 roku w granicach administracyjnych m.st. Warszawy obowiązuje całkowity zakaz spalania węgla kamiennego i paliw stałych produkowanych z jego wykorzystaniem. Bez wyjątków – dotyczy każdego pieca, kotła i kominku, niezależnie od jego klasy. Węgiel w Warszawie jest po prostu zakazany.
- Od 1 stycznia 2028 roku przyjdzie kolejny etap – z użytkowania wycofane zostaną kotły klasy 3 i 4 na paliwa stałe. Do tej daty – przez najbliższe dwa lata – kotły klasy 3 i 4 opalane drewnem (nie węglem) są w Warszawie legalnym sposobem ogrzewania. Pod warunkiem, że drewno jest suche, czyli ma wilgotność poniżej 20%.
Poza Warszawą, w okolicznych gminach – Michałowice, Nieporęt, Raszyn, Wieliszew – zakaz kotłów klasy 3 i 4 wejdzie w życie też dopiero 1 stycznia 2028 roku.
92 procent kopciuchów zniknęło. Zostało 1 266
Program kontroli i dotacji działa – liczby to potwierdzają. Kiedy w 2017 roku ruszała uchwała antysmogowa, w Warszawie funkcjonowało ok. 15 tysięcy kopciuchów. Dziś jest ich 1 266, w tym zaledwie 63 w zasobie komunalnym. To spadek o 92%.
Równie wymowne są dane o jakości powietrza. W zimie 2017 roku Warszawa zanotowała 30 epizodów smogowych – dni, w których stężenia zanieczyszczeń przekraczały normy. W zimie 2025 roku takich dni było zaledwie 4. To efekt nie tylko kontroli, ale też miejskich dotacji na pompy ciepła, fotowoltaikę i przyłącza do miejskiej sieci ciepłowniczej.
Mimo tego pozostałe 1 266 kotłów bezklasowych jest wciąż w użytku – i to na nie nakierowane są kontrole w tym sezonie. Do nich dochodzą przypadki spalania odpadów w warsztatach, stolarniach i zakładach rzemieślniczych, gdzie – jak przyznaje Smyk – zdecydowana większość wykrytych nieprawidłowości pochodzi właśnie ze źródeł niezamieszkałych, nie z domów prywatnych.
Nowy elektryczny smogowóz od tej zimy – cichy i skuteczniejszy
W sezonie grzewczym 2025/2026 Oddział Ochrony Środowiska Straży Miejskiej wzbogacił flotę o pierwszy elektryczny smogowóz. Pojazd trafił do służby dzięki dofinansowaniu z programu Fundusze Europejskie dla Mazowsza 2021-2027. W porównaniu z poprzednimi smogowozami napędzanymi silnikami spalinowymi nowe laboratorium sam nie emituje spalin – co ma znaczenie przy pomiarach: czujniki nie zanieczyszczają wyników własną emisją pojazdu. Ma też cichszy silnik, co przy nocnych lub porannych patrolach w spokojnych dzielnicach mieszkaniowych bywa istotne.
Flota Straży Miejskiej to łącznie 2 drony i 5 smogowozów. W dobie sezonów grzewczych wszystkie są aktywne jednocześnie – smogowóz pełni rolę „rozpoznania wstępnego” i typuje posesje do kontroli, dron wchodzi do akcji przy kominie, strażnicy na grunt.
Ile grozi – i co można zrobić, żeby nie dostać mandatu
Kary za naruszenie uchwały antysmogowej są wykroczeniem w rozumieniu Kodeksu wykroczeń. Strażnik może wystawić mandat na miejscu – do 500 zł. Jeśli odmówisz przyjęcia mandatu albo sprawa jest poważniejsza, trafia do sądu: tam grozi grzywna od 20 zł do 5 000 zł. Co istotne – ta kwota nie jest jednorazowa. Przy każdej kolejnej kontroli, która znowu wykaże naruszenie, sąd może orzec ją ponownie.
Osobna kwestia to udaremnienie kontroli. Jeśli właściciel nie wpuści strażnika na teren posesji lub do kotłowni, popełnia przestępstwo z art. 225 Kodeksu karnego, za które grozi kara pozbawienia wolności do 3 lat. W praktyce kończy się to przyjazdem policji i wejściem na siłę – a sprawa karna jest niemal przesądzona.
Co sprawdzają na miejscu – lista kontrolna
Kiedy strażnicy wchodzą do kotłowni, weryfikują kilka rzeczy jednocześnie. Rodzaj pieca – czy ma tabliczkę znamionową z oznaczeniem klasy (3, 4 lub 5). Brak tabliczki lub piec z oznaczeniem „pozaklasowy” to natychmiastowa podstawa do mandatu. Rodzaj opału – czy przy piecu leży węgiel (zabroniony w Warszawie od 2023 r.), muły węglowe, węgiel brunatny, odpady, mokre drewno. Wilgotność drewna – elektroniczny wilgotnościomierz wbijany w kilka szczap przygotowanych do spalania. Wynik powyżej 20% wilgotności to naruszenie. Gospodarka odpadami – czy na terenie posesji nie ma śladów spalania śmieci, worków z odpadami zbliżonych do kotłowni, podejrzanych materiałów.
Co zrobić, żeby uniknąć kłopotów
- Sprawdź tabliczkę swojego kotła. Jeśli nie ma na niej oznaczenia klasy 3, 4 lub 5 według normy PN-EN 303-5:2012, lub jeśli piec jest starym urządzeniem z kręcącą się tarczą – od ponad 3 lat jest nielegalny w Warszawie. Warto go wymienić, zanim przyjdą strażnicy.
- Nie pal węglem. Od 1 października 2023 roku to zakaz bezwzględny na terenie całej Warszawy. Nie ma wyjątków dla rodzaju kotła ani dla klasy paliwa.
- Kupuj suche drewno i żądaj dokumentu. Dostawca drewna opałowego sezonowanego powinien wystawić dokument potwierdzający wilgotność – szczególnie jeśli sprzedaje drewno jako „sezonowane”. Wilgotność poniżej 20% to standard oznaczony najczęściej jako „gotowe do spalania”. Bez dokumentu – przy kontroli tłumaczenia słowne nie wystarczą.
- Nie pal odpadów. Deski, meble, opakowania, ubrania, tworzywa sztuczne, oleje – wszystko to jest chronione przez zakaz spalania odpadów, niezależnie od sezonu i dzielnicy. Dron wykryje formaldehyd i cyjanowodór w dymie jeszcze zanim strażnik podejdzie do bramy.
- Zgłoś sąsiada, jeśli czujesz podejrzany dym. Straż Miejska przyjmuje zgłoszenia przez całą dobę pod numerem 986 lub przez aplikację Miejskie Centrum Kontaktu Warszawa 19115. Większość kontroli w Wawrze i na Białołęce to właśnie odpowiedź na zgłoszenia mieszkańców – a sąsiedzi zazwyczaj wiedzą najlepiej, u kogo i kiedy pojawia się ten charakterystyczny, gryzący dym z plastiku.
- Jeśli masz stary piec – zbadaj możliwości dofinansowania. Warszawa oferuje dotacje na wymianę kotłów węglowych i pieców na paliwa stałe na ogrzewanie gazowe, elektryczne lub pompę ciepła. Wnioski można składać przez Biuro Ochrony Środowiska Urzędu m.st. Warszawy. Rządowy program Czyste Powietrze – realizowany przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej – to drugie, uzupełniające źródło finansowania. Do września 2025 roku złożono w nim wnioski na łącznie ponad 40 mld zł, z czego wypłacono już ponad 16,7 mld zł.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.