Masło za grosze to tylko chwyt. Sprawdziliśmy, ile naprawdę kosztuje i kto na tym zarabia
Przed Wielkanocą sklepy znów rozpętały cenową wojnę o jeden z najważniejszych produktów w polskich kuchniach. Masło pojawia się w promocjach za symboliczne kwoty, które przyciągają klientów jak magnes. Jednak za tymi spektakularnymi obniżkami kryje się zupełnie inna rzeczywistość.

Fot. Warszawa w Pigułce
Promocje, które robią wrażenie
W ostatnich dniach sieci handlowe prześcigają się w ofertach, które na pierwszy rzut oka wyglądają wręcz niewiarygodnie. Masło można kupić za mniej niż 2 zł, a w niektórych akcjach nawet za kilkadziesiąt groszy lub całkowicie za darmo.
Warunek jest jednak jeden. Trzeba kupić więcej produktów albo zrobić zakupy za określoną kwotę. Bez spełnienia tych wymagań cena wraca do standardowego poziomu.
To nie przypadek. Takie akcje są dokładnie zaplanowane.
Dlaczego sklepy sprzedają poniżej kosztów
Eksperci wskazują jasno: to klasyczna strategia handlowa. Masło pełni rolę tak zwanego „wabika cenowego”. Klient widzi bardzo niską cenę i decyduje się na wizytę w sklepie.
Na miejscu kupuje jednak znacznie więcej produktów, które nie są już objęte tak dużą promocją. W efekcie sklep odzyskuje marżę na innych artykułach.
Dlatego takie okazje pojawiają się falami. Jedna sieć obniża ceny, druga odpowiada jeszcze mocniejszą promocją.
Ile naprawdę kosztuje kostka masła
Choć promocje mogą sugerować, że masło jest dziś bardzo tanie, rzeczywistość wygląda inaczej. Standardowa cena 200 gramów nadal wynosi około 5 do 7 zł.
To poziom, który wynika z realnych kosztów produkcji i sytuacji na rynku mleczarskim.
W ostatnim roku ceny masła wzrosły o około 11 procent. W 2026 roku możliwe są niewielkie spadki, ale nie oznacza to powrotu do bardzo niskich cen.
Rolnicy nie zarabiają na promocjach
Najbardziej zaskakujące jest to, że producenci mleka i rolnicy nie korzystają na tych akcjach. Ich koszty pozostają wysokie. Chodzi przede wszystkim o ceny pasz, energii i pracy.
Obniżki w sklepach nie przekładają się na tańsze mleko u źródła. To sieci handlowe biorą na siebie ciężar promocji, traktując je jako inwestycję w klientów.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.