Anna Grodzka wyjaśnia: nie uciekałam i to nie moja wina!
Wczoraj pisaliśmy o tym, jak Anna Grodzka uciekła z miejsca stłuczki. Dzisiaj posłanka próbuje prostować wszystkie informacje i podaje, jak według niej wyglądało całe zdarzenie.
„Po pierwsze wcale nie uciekałam w miejsca wypadku” – wyjaśnia Anna Grodzka w Super Expressie, który powiadomił o sprawie. – „Po drugie to nie ja, ale ten człowiek wyprzedzał mnie i zajechał mi drogę z prawego pasa, kiedy ja po zapaleniu zielonego światła, skręcałam w lewo. I wtedy musiał mnie stuknąć, ale ja tego w ogóle nie czułam. Później zauważyłam, że agresywnie zajeżdża mi drogę. Stanęliśmy i wezwałam policje. Nawet nie wiedziałam, że mam obtarty błotnik.”
Policja na razie prowadzi czynności sprawdzające. Biuro prasowe Komendy Stołecznej Policji mówi, że zbiera materiał dowodowy dla sadu, bo sprawę rozstrzygnie właśnie on. Jeżeli okaże się, ze wina leży po stronie posłanki, sąd skieruje wniosek o uchylenie immunitetu poselskiego.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.
