Banki dokręcają śrubę. Wypłata z własnego konta coraz częściej wymaga wyjaśnień
Logujesz się do aplikacji bankowej, chcesz wypłacić większą kwotę, a tu zamiast środków widzisz formularz z pytaniami. Skąd masz pieniądze? Na co je wydasz? Czy handlujesz kryptowalutami? Bez odpowiedzi nie ruszysz dalej. To już nie scenariusz z odległej przyszłości, lecz rzeczywistość milionów Polaków w 2026 roku.

Zdjęcie poglądowe. Fot. Warszawa w Pigułce
Formularz zamiast gotówki
Kiedyś wystarczyło podejść do bankomatu, wprowadzić PIN i zabrać pieniądze. Dzisiaj wypłata kilkudziesięciu tysięcy złotych wymaga czegoś więcej niż karty płatniczej. Instytucje finansowe chcą wiedzieć, skąd pochodzą środki, jakie masz źródła dochodów i czy planowane operacje nie budzą wątpliwości. Powodem nie jest ciekawość pracowników banków, lecz obowiązki wynikające z przepisów o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy.
Ustawa o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu nałożyła na sektor finansowy szereg wymagań. Banki muszą regularnie weryfikować swoich klientów, aktualizować dane i prowadzić ciągły monitoring transakcji. Gdy pojawia się operacja odbiegająca od standardowego profilu, system automatycznie oznacza ją jako podejrzaną. Wtedy na ekranie aplikacji pojawia się ankieta. Pytania dotyczą zatrudnienia, wysokości zarobków, źródeł wpływów na konto, a nawet planów inwestycyjnych czy zainteresowania walutami cyfrowymi.
Dla wielu osób to szok. Przecież bank widzi wszystkie przelewy, zna historię operacji z ostatnich lat. Po co kolejne formularze? Problem polega na tym, że przepisy wymagają nie tylko biernego monitorowania, ale aktywnej weryfikacji. Instytucja musi wiedzieć, czy wpływ 40 000 złotych pochodzi ze sprzedaży samochodu, darowizny od rodziny czy może z działalności gospodarczej niezgłoszonej wcześniej w systemie. Jeśli klient nagle zaczyna przyjmować wysokie przelewy z zagranicy albo z platform kryptowalutowych, a wcześniej deklarował jedynie pensję z etatu, alarm w systemie włącza się automatycznie.
Blokada bez ostrzeżenia
Ankiety same w sobie nie byłyby tak dużym problemem, gdyby nie konsekwencje ich ignorowania. Klienci skarżą się, że formularze pojawiają się nagle, często bez wcześniejszego powiadomienia. Ktoś próbuje zalogować się do bankowości internetowej i widzi komunikat: wypełnij dane, aby kontynuować. Bez wypełnienia nie ma dostępu do konta. Nie ma możliwości wykonania przelewu, płatności kartą, a w skrajnych przypadkach nawet zalogowania się do systemu.
Mechanizm działa automatycznie. Algorytmy analizują transakcje na bieżąco i porównują je z profilem klienta. Jeśli coś nie pasuje, system blokuje dostęp do wybranych funkcji lub całego konta. Zdarza się, że klient dowiaduje się o blokadzie dopiero wtedy, gdy stoi przy kasie w sklepie i karta zostaje odrzucona. Albo gdy próbuje wypłacić pieniądze przed wyjazdem i bankomat odmawia wydania środków. W takiej sytuacji jedynym rozwiązaniem jest kontakt z infolinią lub wizyta w oddziale, gdzie trzeba wypełnić wymagany formularz.
Banki tłumaczą to koniecznością przestrzegania prawa. Kary za naruszenie przepisów mogą sięgać milionów złotych, a odpowiedzialność ponoszą nie tylko instytucje, ale także członkowie zarządów. Wolą więc znieść frustrację klientów niż ryzykować konfrontację z organami nadzoru. Z perspektywy banku ankieta jest narzędziem pozwalającym poznać profil klienta i wykryć nietypowe operacje. Problem w tym, że komunikacja kuleje, a klienci czują się traktowani jak potencjalni przestępcy za samo korzystanie z własnych pieniędzy.
Kontrola wypłat i dokumentacja pochodzenia środków
Wypłata większych kwot gotówki również wymaga dodatkowych wyjaśnień. Jeszcze kilka lat temu można było wpłacić lub wypłacić kilkadziesiąt tysięcy złotych bez zbędnych pytań. Teraz instytucje finansowe stosują rygorystyczne procedury weryfikacji. Przy transakcjach przekraczających równowartość 3000 euro banki mają obowiązek przeprowadzić wzmożoną identyfikację klienta. Nie wystarczy już dowód osobisty i prosta rozmowa z kasjerem. Bank ma prawo, a wręcz obowiązek, zapytać o źródło pochodzenia środków oraz cel ich przeznaczenia.
Brak satysfakcjonującej odpowiedzi może skutkować odmową realizacji transakcji i zgłoszeniem sprawy do Generalnego Inspektora Informacji Finansowej. Każda operacja gotówkowa przekraczająca równowartość 15 000 euro jest automatycznie rejestrowana i raportowana do tego organu. System monitoruje nie tylko jednorazowe wpłaty czy wypłaty, ale także serię mniejszych transakcji, które łącznie przekraczają próg. Jeśli ktoś wpłaca co tydzień po 10 000 złotych, algorytmy wychwytują wzorzec i oznaczają go jako podejrzany.
Szczególnie trudno mają osoby, które przez lata oszczędzały gotówkę w domu. Jeśli zgromadzona suma pochodzi z lat odkładania pensji, darowizny czy sprzedaży ruchomości, trzeba mieć na to papierowe dowody. Wpłacając 50 000 złotych, bank nie zadowoli się ustnym wyjaśnieniem o oszczędzaniu przez dekadę. Wymaga wyciągów z kont, potwierdzeń wypłat z poprzednich lat, a nawet pisemnych oświadczeń o darowiznach. Kto nie może przedstawić takich dokumentów, może usłyszeć odmowę przyjęcia wpłaty. W skrajnych przypadkach bank ma prawo czasowo zablokować rachunek na okres do 3 miesięcy, jednocześnie zgłaszając sprawę organom.
Nowe regulacje zaostrzają wymogi
W 2024 roku Unia Europejska przyjęła pakiet przepisów, który wprowadza kolejne zmiany w systemie przeciwdziałania praniu pieniędzy. Rozporządzenie wchodzi w życie stopniowo, a jego pełne wdrożenie zaplanowano na lipiec 2027 roku. Polska dostosowuje swoje prawo do unijnych wymogów poprzez nowelizację ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz przepisów sankcyjnych. Od września 2025 roku obowiązują już pierwsze modyfikacje, w tym rozszerzone obowiązki dla instytucji finansowych dotyczące oceny ryzyka i identyfikacji klientów.
Nowe regulacje wprowadzają między innymi konieczność weryfikacji rzetelności pracowników bezpośrednio uczestniczących w zapewnianiu przestrzegania przepisów, rozszerzenie zakresu informacji przekazywanych do Generalnego Inspektora Informacji Finansowej oraz usprawnienie funkcjonowania Centralnego Rejestru Beneficjentów Rzeczywistych. Instytucje finansowe będą musiały na bieżąco monitorować zmiany prawne i elastycznie dostosowywać swoje procedury do dynamicznie zmieniających się wymagań.
W ramach pakietu powołano także nowy organ nadzorczy na poziomie Unii Europejskiej. Urząd do spraw Przeciwdziałania Praniu Pieniędzy i Finansowaniu Terroryzmu rozpoczął działalność operacyjną w połowie 2025 roku. Jego kompetencje obejmują bezpośredni nadzór nad instytucjami wysokiego ryzyka, wydawanie wytycznych obowiązujących w całej Wspólnocie oraz nakładanie sankcji i kar w przypadku poważnych naruszeń. Już w 2025 roku urząd współpracuje z państwami członkowskimi i publikuje pierwsze wytyczne, a pełna operacyjność planowana jest na lata 2026 i 2027.
Ankiety będą bardziej szczegółowe
Kolejne miesiące przyniosą dalsze zaostrzenie kontroli. Banki otrzymają jeszcze bardziej szczegółowe wytyczne dotyczące weryfikacji klientów. Oznacza to, że ankiet będzie więcej, a pytania staną się jeszcze bardziej szczegółowe. Dodatkowo trwają prace nad nowelizacją ustawy sankcyjnej, co wpływa na dodatkowe obowiązki w zakresie sprawdzania, czy klienci nie mają powiązań z podmiotami objętymi sankcjami międzynarodowymi.
Instytucje finansowe będą musiały jeszcze dokładniej weryfikować strukturę własnościową klientów, wprowadzono bowiem zmiany w definicji beneficjenta rzeczywistego. Rozporządzenie definiuje pojęcie kontroli w procesie ustalania beneficjenta rzeczywistego, co ma uporządkować tę materię i wyeliminować rozbieżności w interpretacji przepisów. Banki będą także zobowiązane do wyznaczenia funkcji kierownika i pracownika do spraw przeciwdziałania praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu, co oznacza dodatkowe nakłady na szkolenia i procedury wewnętrzne.
Wszystkie te zmiany przekładają się bezpośrednio na relacje z klientami. Formularze weryfikacyjne obejmują coraz więcej pytań, a systemy automatyczne są coraz bardziej wrażliwe na najmniejsze nieprawidłowości. Nawet wieloletni klient, który regularnie otrzymuje pensję na ten sam rachunek, może pewnego dnia zostać poproszony o wypełnienie ankiety i dostarczenie dodatkowych dokumentów. Dane muszą być stale aktualizowane, bo przepisy wymagają regularnej weryfikacji profilu każdego klienta.
Monitorowanie transakcji na bieżąco
Systemy bankowe analizują każdą operację w czasie rzeczywistym. Algorytmy porównują transakcje z wcześniej zadeklarowanym profilem klienta i oznaczają te, które odbiegają od normy. Jeśli ktoś deklarował etatową pensję w wysokości kilku tysięcy złotych miesięcznie, a nagle zaczyna przyjmować przelewy po 30 000 złotych z zagranicy, bank od razu otrzymuje sygnał wymagający wyjaśnienia. Podobnie działa monitoring w przypadku częstych transakcji zagranicznych, wpłat gotówkowych przekraczających określony próg czy nagłego wzrostu obrotów na koncie.
Monitoring obejmuje nie tylko duże kwoty. Nawet mniejsze operacje mogą być analizowane, jeśli odbiegają od typowego zachowania klienta. Przykładowo, jeśli ktoś zwykle wpłaca niewielkie sumy, a nagle deponuje 30 000 złotych, system oznacza to jako nietypowe i wymaga dodatkowej weryfikacji. Banki posiadają narzędzia do tymczasowego blokowania środków oraz zgłaszania nietypowych operacji do odpowiednich służb. Generalny Inspektor Informacji Finansowej również może przeprowadzać kontrolę w celu potwierdzenia legalności pochodzenia funduszy.
W praktyce oznacza to, że każdy większy przelew, każda nietypowa wpłata i każda operacja zagraniczna może wywołać reakcję systemu. Klient dowiaduje się o tym zazwyczaj dopiero wtedy, gdy próbuje wykonać kolejną transakcję i widzi komunikat o konieczności wyjaśnienia wcześniejszych operacji. Czasami wystarczy telefon na infolinię i wyjaśnienie sytuacji, ale w innych przypadkach wymaga się dostarczenia pisemnych dokumentów potwierdzających źródło środków.
Przyszłość bez gotówki pod kontrolą
Równolegle do zaostrzania procedur wobec gotówki trwają prace nad Cyfrowym Pieniądzem Banku Centralnego. Choć projekt jest w fazie testów, jego wprowadzenie oznaczałoby pieniądz w pełni rejestrowalny. Każda transakcja, od zakupu kawy po drogi remont, byłaby analizowalna i śledzona przez systemy centralne. Twórcy obiecują wygodę i bezpieczeństwo, ale eksperci ostrzegają przed utratą pełnej kontroli nad prywatnością finansową.
Już teraz gotówka przestała być neutralna. System finansowy traktuje fizyczny pieniądz z coraz większą podejrzliwością, a każda większa operacja wymaga wyjaśnień i dokumentacji. Dla milionów osób, które przez lata odkładały gotówkę w domu, to oznacza konieczność stworzenia historii tych pieniędzy. Wyciągi z kont, potwierdzenia wypłat z lat ubiegłych, pisemne oświadczenia o darowiznach – wszystko to może okazać się kluczowe w kontakcie z bankiem.
Zmiany uderzają także w szarą strefę usług, która przez lata opierała się na płatnościach gotówkowych. W 2026 roku organy skarbowe zyskują nowe, potężne narzędzia do kontroli przepływów pieniężnych. Fiskus sprawdza bankowe konta przedsiębiorców ze szczególną uwagą, porównując wpłaty gotówkowe z raportami fiskalnymi. Każda rozbieżność może skutkować kontrolą i wysokimi karami. Limit transakcji gotówkowych między firmami wynosi obecnie 15 000 złotych brutto, a każda faktura powyżej tej kwoty musi być opłacona przelewem.
Co dalej z dostępem do własnych pieniędzy
Jeśli ktoś otrzymał ankietę z banku, nie może jej ignorować. Nawet jeśli pytania wydają się zbyt osobiste, nawet jeśli formularz wygląda na nadmierną ingerencję w prywatność. Bank nie robi tego z własnej ciekawości, lecz z wymogów prawnych. Zwlekanie tylko pogarsza sytuację. Im dłużej klient czeka, tym bardziej podejrzane wydają się jego finanse z perspektywy instytucji finansowej. W skrajnych przypadkach brak reakcji może skutkować wypowiedzeniem umowy rachunku i koniecznością odbioru środków w oddziale, gdzie i tak trzeba wypełnić wymagany formularz.
Środki nie przepadają, ale trafiają na rachunek techniczny. Jedyną drogą do ich odzyskania jest osobista wizyta w placówce i wypełnienie ankiety. Nie ma więc ucieczki od obowiązku. Regulaminy banków, aktualizowane i wysyłane klientom, zawierają zapisy pozwalające na wypowiedzenie umowy, jeśli klient uniemożliwia wykonywanie obowiązków wynikających z ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy. W takiej sytuacji można zaktualizować dane i cofnąć wypowiedzenie, ale jeśli tego nie zrobić, konto zostanie zamknięte.
System finansowy wchodzi w fazę, w której dostęp do własnych pieniędzy wymaga nie tylko posiadania rachunku, ale także regularnej weryfikacji i aktualizacji danych. To, co kiedyś było standardowym prawem każdego klienta, dzisiaj wymaga wyjaśnień, formularzy i dokumentacji. Oficjalne stanowisko brzmi uspokajająco: gotówka jest prawnym środkiem płatniczym i musi być akceptowana. Jednak w praktyce polityka zmierza w kierunku transparentności, która stoi w sprzeczności z naturą fizycznego pieniądza. Im szybciej klienci zrozumieją, że gotówka przestała być neutralna, tym większe pole manewru pozostanie w ich rękach, zanim rok 2027 przyniesie pełne wdrożenie nowych regulacji unijnych.
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Zawodowo interesuje się prawem i ekonomią.