Banki sprawdzają PESEL klientów i zamykają rachunki. Pieniądze jednak nie przepadają i będzie można je odzyskać
Bank może sprawdzić w rejestrze PESEL, czy właściciel nieaktywnego od lat rachunku nadal żyje. Jeżeli okaże się, że klient zmarł, bank może pozyskać także dokładną datę zgonu, a rachunek zostanie odpowiednio rozliczony i zamknięty. Nie oznacza to jednak, że zgromadzone na nim oszczędności przechodzą na własność banku. Pieniądze nadal należą się osobom mającym do nich tytuł prawny i spadkobiercy mogą się po nie zgłosić nawet wtedy, gdy wcześniej nie wiedzieli, w którym banku zmarły trzymał oszczędności.

Zmiany dotyczą przede wszystkim tak zwanych rachunków uśpionych, czyli takich, na których przez lata klient nie wykonywał żadnych dyspozycji. Nie oznacza to masowego sprawdzania każdego aktywnego rachunku każdego Polaka. Po 5 latach od ostatniej dyspozycji dotyczącej rachunku bank ma ustawowy obowiązek zweryfikować w PESEL, czy jego właściciel żyje. Od 29 listopada 2025 roku przepisy pozwalają dodatkowo ustalić z rejestru datę zgonu albo datę znalezienia zwłok. Rząd wprost wskazywał, że chodzi o szybsze zamykanie rachunków osób, które zmarły, a bank przez lata o tym nie wiedział.
Po 5 latach bez dyspozycji bank sprawdza PESEL właściciela rachunku
Podstawę stanowi art. 59a Prawa bankowego. Jeżeli od ostatniej dyspozycji klienta minęło 5 lat, bank musi wystąpić o dane z rejestru PESEL umożliwiające sprawdzenie, czy posiadacz rachunku nadal żyje. Jeśli w tym samym banku jedna osoba ma kilka rachunków objętych jedną umową, termin liczy się od ostatniej dyspozycji dotyczącej tych rachunków. Osobna procedura dotyczy rachunków zawartych na czas oznaczony – po upływie 3 miesięcy od wygaśnięcia takiej umowy, gdy właściciel nie zlecił wypłaty środków, również może nastąpić sprawdzenie PESEL.
Samo sprawdzanie, czy klient żyje, nie pojawiło się dopiero w 2025 roku. Taki obowiązek funkcjonował wcześniej. Nowelizacja ustawy z 25 lipca 2025 roku dała bankom i SKOK-om możliwość uzyskania dodatkowej, niezwykle ważnej informacji – daty śmierci właściciela. To właśnie ze śmiercią, a nie z momentem, w którym bank przypadkiem się o niej dowiedział, Prawo bankowe wiąże skutki dotyczące zwykłego prywatnego rachunku.
Ustawa weszła w życie 29 listopada 2025 roku. W uzasadnieniu projektu zapisano wprost, że dostęp do daty zgonu ma umożliwić szybsze zamykanie „rachunków uśpionych”, w przypadku których brak aktywności wynikał w rzeczywistości ze śmierci właściciela. Podobne rozwiązania objęły spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe.
Śmierć właściciela rozwiązuje umowę rachunku. Pieniądze nadal jednak czekają
Przy zwykłym prywatnym rachunku niezwiązanym z działalnością gospodarczą zasada jest bardzo konkretna. Art. 59a ust. 1 Prawa bankowego przewiduje, że umowa rachunku ulega rozwiązaniu z dniem śmierci jego posiadacza. Jeżeli więc bank dowie się kilka lat później, że właściciel nie żyje, nowa możliwość ustalenia dokładnej daty pozwala prawidłowo uporządkować rachunek.
To nie oznacza konfiskaty salda. Ten sam artykuł mówi, że mimo rozwiązania umowy uważa się ją za wiążącą aż do chwili wypłaty pieniędzy osobie, która posiada do nich tytuł prawny, z wyjątkiem szczególnych sytuacji dotyczących bardzo niewielkich sald przewidzianych w umowie. W praktyce zamknięcie rachunku i utrata pieniędzy to dwie zupełnie różne rzeczy. Bank nie może potraktować pozostawionych oszczędności jako własnego zarobku tylko dlatego, że właściciel zmarł.
Typowa sytuacja wygląda więc tak: człowiek umiera, ale rodzina nie wie, że miał jeszcze jedno stare konto. Na rachunku przez kilka lat nic się nie dzieje. Po upływie ustawowego terminu bank sprawdza PESEL, uzyskuje informację o śmierci i może ustalić jej datę. Rachunek zostaje uporządkowany zgodnie z przepisami, natomiast pieniądze czekają na osobę, która wykaże, że ma prawo je otrzymać.
Bank nie zacznie automatycznie telefonować po wszystkich dzieciach i wnukach
To jedna z najważniejszych rzeczy dla rodzin. Po stwierdzeniu śmierci klienta bank nie ma ogólnego obowiązku prowadzenia poszukiwań jego spadkobierców, sprawdzania drzewa genealogicznego i telefonowania kolejno do dzieci, wnuków czy rodzeństwa. W zwykłym postępowaniu to osoba dziedzicząca musi wykazać swoje prawa do spadku i zgłosić się do instytucji finansowej.
Najczęściej potrzebne będzie prawomocne postanowienie sądu o stwierdzeniu nabycia spadku albo zarejestrowany notarialny akt poświadczenia dziedziczenia. Dopiero taki dokument pozwala bankowi stwierdzić, kto rzeczywiście jest uprawniony do pieniędzy i w jakim zakresie. Samo bycie synem, córką czy małżonkiem zmarłego nie wystarcza bankowi do wypłacenia całego salda, bo w grę mogą wchodzić inni spadkobiercy, testament czy określone udziały w spadku.
W czerwcu 2026 roku UOKiK informował zresztą o skargach składanych przez spadkobierców właśnie na procedury bankowe. Klienci wskazywali między innymi na długotrwałe postępowania, żądanie dodatkowych dokumentów oraz opóźnienia w wypłacaniu pieniędzy. Prezes UOKiK zwrócił się do największych banków o usprawnienie obsługi osób dziedziczących środki po zmarłych.
Nie wiesz, gdzie zmarły miał pieniądze? Nie trzeba odwiedzać wszystkich banków w Polsce
Rodzina może znaleźć się w jeszcze trudniejszej sytuacji, gdy wie, że zmarły posiadał oszczędności, ale nie ma pojęcia, gdzie prowadził rachunki. W szufladzie nie ma umowy, papierowych wyciągów ani karty, a korespondencja bankowa od dawna przychodziła wyłącznie elektronicznie. Nie trzeba wtedy wysyłać zapytań do kilkudziesięciu instytucji.
Prawo bankowe przewiduje Centralną informację o rachunkach. Osoba, która uzyskała tytuł prawny do spadku, może złożyć wniosek o zbiorczą informację w banku lub SKOK-u. Z otrzymanego zestawienia można dowiedzieć się, w których bankach i kasach znajdowały się rachunki spadkodawcy, jakie były ich numery oraz czy nadal są prowadzone. System obejmuje również rachunki rozwiązane lub wygasłe w przypadkach przewidzianych przez Prawo bankowe.
To bardzo ważne przy starych oszczędnościach. Fakt, że konto zostało już zamknięte po śmierci właściciela, nie oznacza, że dla rodziny ślad po nim znika. Spadkobierca dysponujący odpowiednim dokumentem może odnaleźć rachunek i zwrócić się o wypłatę pieniędzy, które do niego należą.
Jest wyjątek. W jednym przypadku bank rzeczywiście sam powiadamia wskazaną osobę
Inaczej wygląda sytuacja, gdy właściciel rachunku jeszcze za życia złożył tak zwaną dyspozycję wkładem na wypadek śmierci. Prawo pozwala wskazać w niej małżonka, rodziców, dziadków i innych wstępnych, dzieci i innych zstępnych albo rodzeństwo. Po śmierci właściciela określona kwota może zostać wypłacona bezpośrednio osobie wskazanej w dyspozycji, w granicach ustawowego limitu.
I właśnie tutaj bank ma szczególny obowiązek. Jeżeli dowie się o śmierci klienta, który taką dyspozycję wcześniej złożył, musi niezwłocznie zawiadomić wskazane osoby o możliwości wypłaty pieniędzy. To jeden z nielicznych przypadków, gdy inicjatywa kontaktu rzeczywiście wychodzi od banku, a nie od rodziny.
Kwota objęta prawidłowo wykonaną dyspozycją nie wchodzi do masy spadkowej. Obowiązuje jednak limit – łącznie nie można w ten sposób rozporządzić kwotą wyższą niż dwudziestokrotność przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw bez wypłat nagród z zysku za ostatni miesiąc przed śmiercią posiadacza rachunku.
Za pogrzeb można odzyskać pieniądze jeszcze przed zakończeniem sprawy spadkowej
Jest również praktyczny wyjątek dotyczący kosztów pogrzebu. Prawo bankowe pozwala wypłacić z rachunku zmarłego pieniądze osobie, która rzeczywiście poniosła koszty pochówku i przedstawi rachunki potwierdzające wydatki. Kwota nie może przekraczać kosztów pogrzebu odpowiadających zwyczajom przyjętym w danym środowisku.
Ta wypłata nie wchodzi do spadku. Nie trzeba więc czekać na zakończenie całego postępowania spadkowego wyłącznie po to, żeby odzyskać udokumentowane pieniądze zapłacone za pogrzeb. Nie oznacza to jednak możliwości swobodnego wybrania z konta dowolnej kwoty. Bank analizuje przedstawione rachunki i podstawę wypłaty.
Po 2 latach bank może zawiadomić gminę. Nie oznacza to jeszcze, że gmina zabiera pieniądze
Co stanie się, jeżeli bank wie już o śmierci klienta, pieniądze pozostają na rachunku, ale przez długi czas nie zgłasza się żaden spadkobierca? Po upływie 2 lat od uzyskania informacji o śmierci bank ma w określonych przypadkach obowiązek powiadomić pisemnie organ wykonawczy gminy ostatniego miejsca zamieszkania zmarłego. Informacja dotyczy między innymi możliwości nabycia przez gminę prawa do środków zgodnie z przepisami spadkowymi.
Obowiązek nie działa, jeżeli w tym czasie zgłosi się osoba posiadająca tytuł prawny do spadku. Nie stosuje się go także wtedy, gdy łączna wartość pozostawionych pieniędzy jest nie większa niż 10 proc. minimalnego wynagrodzenia. W 2026 roku minimalne wynagrodzenie wynosi 4806 zł, więc granica 10 proc. to 480,60 zł.
Samo zawiadomienie gminy nie oznacza jednak, że po 2 latach pieniądze automatycznie stają się własnością samorządu. Gmina może zostać spadkobiercą dopiero na zasadach wynikających z Kodeksu cywilnego, gdy nie ma małżonka, krewnych ani innych osób powołanych do dziedziczenia. W określonych przypadkach spadek przypada natomiast Skarbowi Państwa.
Nie loguj się do banku zmarłego jego hasłem i nie wypłacaj pieniędzy jego kartą
Po śmierci bliskiej osoby może pojawić się pokusa szybkiego przelania pieniędzy, szczególnie gdy rodzina zna PIN, hasło do aplikacji albo ma dostęp do telefonu zmarłego. To bardzo zły pomysł. Uprawnienie właściciela rachunku do korzystania z bankowości nie przechodzi automatycznie na rodzinę wraz ze śmiercią. Również udzielone przez niego pełnomocnictwo co do zasady wygasa ze śmiercią mocodawcy.
UOKiK zwraca uwagę, że korzystanie z karty czy danych dostępowych zmarłego zamiast przeprowadzenia właściwej procedury może prowadzić do poważnych problemów. Najbezpieczniejszą drogą jest poinformowanie banku o śmierci, uzyskanie dokumetów spadkowych i dopiero następnie wystąpienie o wypłatę należnych pieniędzy.
Zamknięte konto nie oznacza utraconych oszczędności. Trzeba tylko wykazać prawo do pieniędzy
Najważniejsza zasada jest więc znacznie spokojniejsza, niż może sugerować samo sformułowanie o zamykaniu rachunków. Banki rzeczywiście weryfikują w PESEL właścicieli długo nieaktywnych kont, a od końca 2025 roku mogą pozyskać także dokładną datę zgonu. Pozwala to uporządkować rachunki osób zmarłych i zakończyć prowadzenie kont, z których od lat nikt nie korzysta.
Pieniądze nie przepadają jednak wraz z rachunkiem. Jeżeli należą do spadku, spadkobierca może je odzyskać po wykazaniu swojego prawa. Jeżeli nie wie, gdzie zmarły posiadał konta, może skorzystać z Centralnej informacji o rachunkach. Jeżeli wcześniej ustanowiono dyspozycję na wypadek śmierci, bank sam powinien zawiadomić wskazaną osobę. Osobno można również otrzymać zwrot udokumentowanych kosztów pogrzebu.
Dlatego po śmierci bliskiego nie warto zakładać, że brak karty w portfelu albo zamknięte stare konto oznaczają brak oszczędności. Najpierw należy uporządkować sprawy spadkowe, a później sprawdzić rachunki w systemie bankowym. Nawet konto, o którym rodzina przez lata nie wiedziała, może nadal kryć pieniądze należące do spadkobierców.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z blisko 20-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.