Masz konto w banku? Pilny apel o wypłatę gotówki. Miliony ludzi już przeżyło ten dramat [AKTUALIZACJA]
Jeszcze do niedawna wydawało się, że „cyfrowa apokalipsa” to scenariusz z filmów science-fiction lub odległych krajów. Rok 2025 brutalnie zweryfikował to myślenie nad Wisłą. Dwie gigantyczne awarie i zmasowany cyberatak na polski system płatności pokazały, jak kruche jest nasze poczucie bezpieczeństwa.

Fot. Warszawa w Pigułce
Kiedy 1 listopada tysiące Polaków stojących przy cmentarzach nie mogło zapłacić za znicze BLIK-iem, a we wrześniu kolejki w dyskontach stanęły z powodu awarii terminali, stało się jasne: gotówka to nie relikt przeszłości, to polisa ubezpieczeniowa. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa (RCB) aktualizuje wytyczne, a eksperci od cyberbezpieczeństwa mówią wprost: „To były testy”.
Analizujemy chronologię polskich awarii z 2025 roku, przypominamy lekcję z Hiszpanii i sprawdzamy, co dokładnie – według oficjalnych wytycznych rządu – musisz mieć w „plecaku ewakuacyjnym”, by przetrwać 72 godziny odcięcia od cyfrowych pieniędzy.
Polska w ogniu cyberataków. Listopadowy paraliż BLIKA
Dla milionów Polaków BLIK stał się synonimem płatności. Wygodny, szybki, dostępny zawsze. Aż do 1 listopada 2025 roku. W dniu Wszystkich Świętych, kiedy ruch w płatnościach mobilnych jest ogromny, system zaczął dławić się pod naporem gigantycznego ruchu. Nie był to jednak ruch generowany przez klientów kupujących chryzantemy, ale przez botnety.
Ataki miały miejsce w dwóch falach:
- 1 Listopada 2025 (Sobota): W godzinach szczytu zakupowego użytkownicy zaczęli masowo zgłaszać problemy. Aplikacje bankowe nie generowały kodów, a terminale odrzucały transakcje. Był to pierwszy sygnał ataku DDoS (Distributed Denial of Service).
- 3 Listopada 2025 (Poniedziałek): Gdy systemy wydawały się wracać do normy, nastąpiła druga, potężniejsza fala uderzeniowa. Minister Cyfryzacji potwierdził później, że mieliśmy do czynienia z celowym działaniem zewnętrznym, wymierzonym w infrastrukturę krytyczną polskiego sektora finansowego.
Choć – jak zapewniały banki i operator systemu – środki klientów pozostały bezpieczne, a hakerzy nie wykradli danych, skutek psychologiczny został osiągnięty. Tysiące ludzi zostało „zamrożonych” przy kasach, nie mogąc sfinalizować transakcji. Incydent ten wywołał ogólnopolską dyskusję o tym, czy poleganie na jednym, cyfrowym standardzie płatności nie jest zbyt ryzykowne w dobie wojny hybrydowej.
„Czarna Sobota” we wrześniu. Gdy stanęły terminale
Zanim jednak hakerzy uderzyli w BLIK, Polacy przeszli inny test bojowy. 13 września 2025 roku (sobota) zapisał się w historii polskiego handlu jako dzień paraliżu.
Około południa, w szczycie weekendowych zakupów, w całej Polsce przestały działać terminale płatnicze obsługiwane przez jednego z kluczowych operatorów – firmę eService. Awaria była rozległa i dotkliwa:
- W sklepach wielkopowierzchniowych (m.in. Lidl, Biedronka, Rossmann) klienci porzucali pełne wózki zakupów.
- Na stacjach benzynowych kierowcy nie mogli zapłacić za paliwo, co powodowało zatory i nerwowe sytuacje.
- W punktach usługowych i restauracjach jedyną walutą nagle stała się gotówka, której większość klientów przy sobie nie miała.
Operator usunął usterkę dopiero około godziny 15:00. Przez te kilka godzin polska gospodarka detaliczna działała na „pół gwizdka”. Choć Ministerstwo Cyfryzacji po analizie wykluczyło w tym przypadku atak hakerski, wskazując na błąd techniczny, skutek był identyczny jak przy cyberataku: brak gotówki oznaczał brak zakupów.
To nie tylko Polska. Hiszpańskie ostrzeżenie sprzed miesięcy
Wydarzenia z Polski nabierają jeszcze mroczniejszego wydźwięku, gdy zestawimy je z tym, co wydarzyło się wcześniej na Półwyspie Iberyjskim. Tam skala problemu była jeszcze większa, bo połączona z brakiem prądu.
Kiedy 28 kwietnia 2025 roku mieszkańcy Madrytu i Barcelony obudzili się bez prądu, w ciągu 5 sekund zniknęło 60% krajowego zapotrzebowania na energię. Ale prawdziwy dramat zaczął się przy kasach. Jak podaje CaixaBank Research, płatności kartą spadły o 55 procent w ciągu godziny. Gospodarka straciła prawie pół miliarda euro obrotów tylko dlatego, że systemy elektroniczne zawiodły.
Te trzy wydarzenia – hiszpański blackout, polska awaria terminali i atak na BLIK – układają się w logiczną całość: systemy cyfrowe, choć wygodne, nie są niezawodne.
Europa zmienia strategię. „Unia Gotowości”
Kraje zachodnie, które przez lata dążyły do wyeliminowania gotówki, teraz gwałtownie zmieniają kurs. Szwedzki Riksbank, niegdyś lider cyfryzacji, wysłał do obywateli broszury zalecające trzymanie gotówki „na tydzień życia”. Holenderski bank centralny DNB poszedł o krok dalej, wyliczając konkretne kwoty:
- 70 euro na osobę dorosłą,
- 30 euro na każde dziecko.
To absolutne minimum, by przetrwać 72 godziny bez dostępu do konta bankowego. W Polsce jednak zalecenia idą znacznie dalej.
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa stawia sprawę jasno
Polskie Rządowe Centrum Bezpieczeństwa (RCB) nie bawi się w półśrodki. W oficjalnych poradnikach dotyczących bezpieczeństwa i przygotowania na zagrożenia (w tym wojenne i hybrydowe), RCB wprost wskazuje na konieczność posiadania tzw. plecaka ewakuacyjnego.
Co kluczowe, na liście wyposażenia tego plecaka – obok latarki, radia na baterie i wody – znajduje się gotówka w niskich nominałach. Dlaczego w niskich? Podczas awarii systemów, w sklepach, które jeszcze działają, błyskawicznie kończą się drobne do wydawania reszty. Mając w portfelu tylko banknot 200-złotowy, możesz nie kupić chleba i wody, bo sprzedawca po prostu nie będzie miał jak wydać.
Polskie służby rekomendują przygotowanie zapasów nie na 72 godziny (jak UE), ale na 3 do 7 dni. To pokazuje, jak poważnie traktowane jest ryzyko ataku na infrastrukturę krytyczną w naszym regionie.
Co to oznacza dla Ciebie? Gotówka to Twoja tarcza
Wszystkie te wydarzenia z 2025 roku prowadzą do jednego wniosku: całkowite poleganie na pieniądzu cyfrowym w obecnych czasach jest aktem nieodpowiedzialności. To nie jest kwestia „czy” kolejna awaria nastąpi, ale „kiedy” i jak duża będzie jej skala.
Twoja „Złota Zasada” Bezpieczeństwa Finansowego:
Nie musisz wypłacać wszystkich oszczędności z banku. Eksperci ds. bezpieczeństwa zalecają budowę tzw. „Funduszu Czarnej Godziny” w gotówce. Oto jak to zrobić profesjonalnie:
- Oblicz swoje „Minimum Przetrwania”: Podlicz, ile Twoja rodzina wydaje dziennie na jedzenie, wodę, leki i ewentualny transport (paliwo). Pomnóż to przez 5 dni. To jest kwota, którą musisz mieć w fizycznym pieniądzu.
- Zdywersyfikuj nominały: Nie trzymaj tej kwoty w „grubych” banknotach. Postaraj się, aby przynajmniej 30% tej sumy stanowiły banknoty 10, 20 i 50 złotowe oraz bilon. W sytuacji kryzysowej 10 zł w monecie może być warte więcej niż 100 zł na zablokowanym ekranie telefonu.
- Lokalizacja ma znaczenie: RCB sugeruje, by część tej gotówki była w domu, w bezpiecznym miejscu, a żelazna rezerwa – bezpośrednio w plecaku ewakuacyjnym, zabezpieczona w wodoodpornym etui.
Dlaczego to takie ważne?
Ataki DDoS na BLIK i awaria eService pokazały, że odcięcie od pieniędzy następuje błyskawicznie i bez ostrzeżenia. W takiej sytuacji gotówka daje Ci sprawczość. Kiedy inni stoją w bezradnych kolejkach do niedziałających bankomatów lub porzucają zakupy, Ty możesz zadbać o bezpieczeństwo swojej rodziny. W świecie cyfrowych zagrożeń, papierowy banknot staje się paradoksalnie najnowocześniejszym narzędziem przetrwania.
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Zawodowo interesuje się prawem i ekonomią.