Ceny paliw wystrzeliły. Diesel może przebić 9 zł. Rząd szykuje pomoc dla kierowców
Kierowcy coraz mocniej odczuwają wzrost cen na stacjach. Według najnowszej prognozy e-petrol.pl olej napędowy może w tym tygodniu kosztować nawet ponad 9 zł za litr, a benzyna Pb95 zbliżać się do 8 zł. Rząd znalazł się pod rosnącą presją i właśnie dziś, 15 września, Rada Ministrów ma ponownie zająć się podatkiem od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Stawka ma wynosić 60 proc. Nie oznacza to jednak automatycznej obniżki cen przy dystrybutorach.

Sytuacja na rynku paliw pogorszyła się bardzo szybko. Jeszcze pod koniec sierpnia działała druga odsłona rządowego pakietu „CPN”, w ramach którego obowiązywał obniżony VAT oraz maksymalne ceny detaliczne.
Ostatniego weekendu działania programu, od 29 do 31 sierpnia, maksymalna cena benzyny Pb95 wynosiła 6,64 zł za litr, a oleju napędowego 7,31 zł. Po zakończeniu osłon ceny ponownie ruszyły mocno w górę.
Diesel może przekroczyć 9 zł
Dane branżowe pokazują skalę zmiany.
Według notowania e-petrol.pl z 9 września średnia cena benzyny Pb95 wynosiła 7,89 zł za litr, natomiast oleju napędowego aż 8,75 zł.
Jeszcze bardziej niepokojąca jest prognoza na okres 14–20 września. Analitycy przewidują następujące przedziały:
- Pb95 – 7,86–7,99 zł/l,
- Pb98 – 8,74–8,87 zł/l,
- olej napędowy – 8,94–9,07 zł/l,
- LPG – 2,96–3,05 zł/l.
Oznacza to, że średnie ceny diesla mogą przebić psychologiczną granicę 9 zł za litr. E-petrol.pl określa obecny okres jako czas bezprecedensowych podwyżek na polskich stacjach.
Dla właściciela samochodu z 50-litrowym bakiem tankowanie diesla po 9 zł oznacza rachunek rzędu 450 zł.
Na światowym rynku również nerwowo
Za wzrostem cen stoi przede wszystkim bardzo napięta sytuacja na rynku ropy.
14 września notowania Brent w ciągu dnia dochodziły do 109,89 dol. za baryłkę. Wieczorem kurs znajdował się w okolicach 104,5 dol. Wcześniej tego samego dnia Brent wyceniany był na 106,97 dol.
Na rynek wpływają wydarzenia na Bliskim Wschodzie, zakłócenia w dostawach oraz sytuacja wokół Cieśniny Ormuz. To właśnie zmienność światowych cen surowców była wcześniej jednym z powodów uruchamiania przez rząd czasowych osłon dla kierowców.
Rząd zajmuje się sprawą właśnie dziś
Presja na rząd rośnie, a sprawa cen paliw wraca bezpośrednio na posiedzenie Rady Ministrów.
Oficjalny porządek posiedzenia zaplanowanego na 15 września o godz. 12.00 pokazuje, że pierwszym punktem obrad jest:
projekt ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków osiągniętych w okresie od marca do grudnia 2026 roku ze zbycia paliw ciekłych.
Wnioskodawcą jest Minister Finansów i Gospodarki.
To powrót do rozwiązania, które rząd próbował już wprowadzić kilka miesięcy temu.
Firmy paliwowe miałyby oddawać 60 proc. nadwyżki
Nazwa podatku może brzmieć bardzo ostro, ale trzeba wyjaśnić jego konstrukcję.
60 proc. nie byłoby pobierane od całego zysku przedsiębiorstwa.
Mechanizm zakłada porównanie wyników firmy z marżą osiąganą w 2025 roku. Poziom referencyjny zostałby dodatkowo powiększony o 20 proc., tak aby uwzględnić normalny rozwój działalności i zwykłe wahania rynku.
Dopiero nadwyżka ponad tak ustalony poziom zostałaby opodatkowana stawką 60 proc. Rząd szacował wcześniej wpływy z tego rozwiązania na około 4 mld zł.
Pieniądze miałyby pomóc finansować rozwiązania osłonowe dla kierowców i przedsiębiorców.
Prezydent zatrzymał poprzednią ustawę
Taki podatek został już wcześniej uchwalony przez parlament.
Prezydent Karol Nawrocki 24 lipca skierował ustawę do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Nie było to klasyczne weto, ale oznaczało, że przepisy nie mogły wejść w życie przed rozstrzygnięciem TK.
Pałac Prezydencki wskazywał przede wszystkim na problem działania prawa wstecz. Ustawa miała wejść w życie później, podczas gdy podatek obejmowałby zyski osiągane już od początku marca.
Prezydent argumentował również, że tak wysokie obciążenie może zostać częściowo przeniesione przez koncerny na klientów stacji paliw.
Rząd prezentuje przeciwne stanowisko: jego zdaniem to właśnie nadzwyczajne zyski sektora paliwowego powinny finansować część pomocy dla konsumentów.
Sam podatek nie obniży ceny benzyny następnego dnia
To bardzo ważne.
Nawet jeżeli rząd ponownie przyjmie windfall tax, nie oznacza to, że następnego ranka Pb95 czy diesel automatycznie stanieją.
Podatek od nadzwyczajnych zysków przede wszystkim przynosi pieniądze do budżetu. Bezpośrednie obniżenie ceny przy dystrybutorze wymagałoby zastosowania innych instrumentów – np. czasowej redukcji VAT, akcyzy albo ponownego wprowadzenia mechanizmu cen maksymalnych.
Tak działał wcześniejszy pakiet CPN. W pierwszej odsłonie obejmował m.in. VAT obniżony z 23 do 8 proc., niższą akcyzę oraz maksymalne ceny detaliczne. W sierpniowej wersji pozostawiono 8-procentowy VAT i ceny maksymalne.
Opozycja składa własny projekt
Równolegle własną propozycję przygotował PiS.
Do Sejmu 14 września wpłynął projekt przewidujący czasowe obniżenie podatków na paliwa i inne produkty energetyczne w okresie od 16 września do 31 grudnia 2026 roku.
Projekt obejmuje m.in. benzyny silnikowe, olej napędowy, biokomponenty i LPG. Dokument został skierowany do opinii sejmowych ekspertów.
Oznacza to, że wokół wysokich cen paliw zaczyna się również poważny spór polityczny o to, jak szybko i w jaki sposób państwo powinno zareagować.
Kierowcy czekają na konkrety
Na razie pewne jest jedno: ceny na stacjach znajdują się na poziomach, które jeszcze niedawno wydawały się ekstremalne.
Przy dieslu zbliżającym się do 9 zł problem przestaje dotyczyć wyłącznie właścicieli samochodów. Olej napędowy jest kluczowym paliwem dla transportu, logistyki, rolnictwa i wielu przedsiębiorstw. Dłuższe utrzymywanie się takich cen może więc zwiększać koszty przewozu, a pośrednio również ceny produktów w sklepach.
Dzisiejsze posiedzenie rządu może być pierwszym krokiem do kolejnej interwencji na rynku. Na ten moment nie ma jednak decyzji o powrocie obniżonego VAT ani ponownym wprowadzeniu maksymalnej ceny paliwa. Pewne jest natomiast, że rząd ponownie stawia na 60-procentowy podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych – i właśnie ten projekt znalazł się dziś na pierwszym miejscu obrad Rady Ministrów.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.