Co stało się z chłopcem ze znanej fotografii?

Kiedy wybucha Powstanie w Getcie, do jego tłumienia zostaje zadysponowany Jurgen Stroop. Nakazuje on Propaganda Kompanie nr 689 przygotowanie dokumentacji fotograficznej. Tak własnie powstał raport Stroopa i słynna, chwytająca za serce fotografia.

Fot. Wikipedia

Co do fotografii nic nie jest pewne. Nie wiadomo ani gdzie została sporządzona ani też kto na niej jest.

Pewnym „elementem” układanki jest natomiast SS-Rottenführer Josef Blösche nazywany „rzeźnikiem”. To żołnierz z okularami na hełmie, mierzący do chłopca z broni. Znany był ze swojego okrucieństwa i lubował się w strzelaniu do ludzi. W 1969 roku został uznany winnym zbrodni wojennych i skazany na karę śmierci.

Hipotez co do chłopca jest kilka. Jeszcze w 1982 roku najbardziej prawdopodobna była wersja Tsvi Nussbauma, który twierdził, że chłopiec na fotografii to on sam. Według jego relacji został aresztowany z wujem i ciotką, a zdjęcie zostało wykonane przy ul. Długiej. Media opisywały to jako sensację, ponieważ nie dość, że poszukiwany chłopiec miał zostać rozpoznany to jeszcze żyje. Szybko jednak okazało się, że w relacji jest mnóstwo nieścisłości m.in to, że osoby na zdjęciu miały opaskę z gwiazdą Dawida. Jeżeli rzeczywiście zdjęcie zostało wykonane przy ul. Długiej, to znajduje się ona po tzw. „aryjskiej stronie”. Gdyby osoby z fotografii wydostały się poza mury getta, to musiałyby ją natychmiast zdjąć, bo zostałyby zastrzelone przez pierwszy przechodzący patrol. Nie pasowało też ubranie do pory roku, a ostatecznym dowodem dementującym relacje było ukazanie się zdjęcia w raporcie dwa miesiące przed resztowaniem Nussbauma i jego krewnych.

Hipotez było potem wiele, ale najbardziej prawdopodobna wydawała się ta dotycząca rodziny Siemiątków z Łowicza. Magazyn tvn24 zbadał świadectwa ludzi w archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego i natrafił na nazwisko chłopca. Dotarł też do świadka. Ernest Piasecki twierdzi, że chłopca znała jego mama. Miał być wnukiem jej brata. Kiedy zaczęła się wojna wyemigrowali z Polski. Po wojnie, powrócili do kraju w poszukiwaniu rodziny. Zrozumieli, że większość członków rodziny została zamordowana. W pewnym momencie kobieta zetknęła się ze zdjęciem i rozpoznała na nim małego Artura. W księdze meldunkowej znajduje się też wzmianka o Arturze. To ulica Zduńska 37, teren getta.

Trudno ustalić co stało się z chłopcem, jednak najprawdopodobniej nie uniknął tragicznego losu większości mieszkańców warszawskiego getta. Na zdjęciu rozpoznana była również sześcioletnia Hania Lamet. To dziewczynka, która spogląda w obiektyw, po lewej stronie fotografii. W dokumentacji Instytutu Yad Vashem w Jerozolimie znajduje się zapis o jej śmierci: „Majdanek. Dzieci zabrane do komory gazowej”.


Uwaga! Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiując treści i grafikę z naszej strony akceptujesz warunki umowy licencyjnej.

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.