Często robisz tak na balkonie swojego mieszkania? W domach byłoby to w porządku, ale w blokach to wykroczenie i mandat
Sobotnie porządki często kończą się na balkonie z dywanem w rękach. To, co dla jednych jest rutyną sprzątania, dla innych może oznaczać brudzenie mieszkania i spotkanie z policją. Straż miejska może wystawić mandat nawet za jednorazowe takie zdarzenie. To oznacza hałas i kurz na balkonach sąsiadów.

Fot. Shutterstock
Dla starszego pokolenia metalowe trzepaki między blokami były naturalnym elementem krajobrazu osiedla. Dziś te konstrukcje znikają, a wraz z nimi przyzwyczajenia dotyczące czyszczenia dywanów. Balkon wydaje się wygodną alternatywą – szybko, blisko, bez schodzenia na dół. Problem w tym, że polskie prawo ma na ten temat zupełnie inne zdanie.
Policja może przyjść po pierwszym zgłoszeniu
Trzepanie dywanu przez balkon to wykroczenie opisane w Kodeksie wykroczeń. Art. 75 mówi jasno: kto bez zachowania należytej ostrożności wylewa płyny, wyrzuca nieczystości albo doprowadza do wypadania przedmiotów, podlega karze grzywny. Kurz, piasek, sierść zwierzęcia – wszystko to zalicza się do nieczystości, które opadają na balkon sąsiada z dołu, na zaparkowane samochody czy przechodniów.
Do tego dochodzi art. 145, który dotyczy zanieczyszczania miejsc dostępnych dla publiczności. Grzywna za takie wykroczenie wynosi minimum 500 zł. To nie maksymalna kwota – to dolna granica, którą podniesiono nowelizacją taryfikatora mandatów. Maksymalna kara może być znacznie wyższa, a w skrajnych przypadkach sprawa trafia do sądu.
Sąsiad z dołu ma brudne okna przez twoje porządki
Kurz z dywanu nie znika w powietrzu. Opada na wszystko, co znajduje się niżej – na okna sąsiada, na suszące się pranie, na meble balkonowe, a czasem nawet na jedzenie przygotowywane na tarasie. Dla osoby mieszkającej piętro niżej sobotni rytuał sprzątania może oznaczać dodatkową godzinę pracy przy myciu szyb.
Jeśli zanieczyszczenia uszkodzą mienie sąsiada – na przykład zabrudzone pranie będzie wymagało ponownego prania albo elewacja – sąsiad może wystąpić z roszczeniem o pokrycie kosztów czyszczenia. To nie tylko kwestia mandatu, ale potencjalnie także koszty naprawy szkody i sporu sądowego.
Hałas to osobna sprawa
Rytmiczne uderzanie dywanem o balustradę niesie się po całym osiedlu. W blokach zabudowanych ściśle ten dźwięk odbija się od elewacji i wzmacnia – architekci nazywają to efektem studni. Sąsiad próbujący pracować zdalnie albo uspokajać dziecko do drzemki może zareagować telefonem na policję.
Przepisy o zakłócaniu ciszy nie dotyczą tylko nocy. Jeśli hałas trwa długo, jest intensywny i przeszkadza w normalnym korzystaniu z mieszkania, może zostać potraktowany jako immisja – uciążliwe zachowanie opisane w Kodeksie cywilnym. Sąsiad może wtedy wezwać służby lub wystąpić z powództwem o zaniechanie naruszeń.
Spółdzielnie zakazują wprost, ale ludzie i tak to robią
Regulaminy porządku domowego w największych polskich spółdzielniach mieszkaniowych są jednoznaczne. Zabrania się trzepania dywanów, chodników i pościeli na balkonach, loggiach oraz przez okna – bez wyjątków. Jeśli na osiedlu są jeszcze metalowe trzepaki, można z nich korzystać wyłącznie w określonych godzinach, zwykle od 8:00 do 20:00, z wyłączeniem niedziel i świąt.
Mieszkańcy podpisując umowę najmu lub akt notarialny zobowiązują się do przestrzegania regulaminu wspólnoty. Niestosowanie się do tych zasad może skutkować upomnieniem od administracji, a przy uporczywym łamaniu – skierowaniem sprawy do sądu. W praktyce wiele osób o tych zapisach nie pamięta albo je lekceważy, dopóki nie dostanie pierwszego zgłoszenia od sąsiada.
Co zamiast balkonu?
Nowoczesne odkurzacze piorące czyszczą dywany skuteczniej niż tradycyjne uderzanie. Usuwają nie tylko kurz, ale także roztocza, alergeny i głęboko osadzone zabrudzenia. Dla osób, które nie chcą inwestować w sprzęt, dostępne są pralnie dywanów – drogie, ale skuteczne i nie generujące konfliktów sąsiedzkich.
Część osiedli wciąż ma wyznaczone miejsca do trzepania. Jeśli takie istnieją, najlepiej z nich korzystać w dozwolonych godzinach i pamiętać o uprzątnięciu zanieczyszczeń po skończonej pracy. To minimalizuje ryzyko interwencji i zachowuje dobre relacje z sąsiadami.
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Zawodowo interesuje się prawem i ekonomią.