Decyzja w sprawie słynnej tęczy zapadła. Na Placu Zbawiciela jej nie zobaczymy

Słynna instalacja artystyczna nie pojawi się ponownie w sercu warszawskiego placu Zbawiciela, mimo że projekt jej odtworzenia wygrał w Budżecie Obywatelskim. Na przeszkodzie planowanej na czerwiec premierze stanął niespodziewany spór o prawa autorskie. Zamiast kontrowersyjnej konstrukcji mieszkańcy zobaczą w tym miejscu symboliczną kompozycję z wielobarwnych kwiatów

Artystyczna instalacja tęczy na warszawskim Placu Zbawiciela. Fot. Warszawa Wikia
Artystyczna instalacja tęczy na warszawskim Placu Zbawiciela. Fot. Warszawa Wikia

Plany ponownego ustawienia charakterystycznego łuku na placu Zbawiciela uległy gwałtownej zmianie. Choć projekt pod nazwą „Łuk LGBT+” zwyciężył w ubiegłorocznym głosowaniu nad warszawskim Budżetem Obywatelskim (zdobywając 6,8 tys. głosów), obiekt ostatecznie nie powstanie.

Co ciekawe, tym razem realizacji pomysłu nie zablokowały protesty organizacji prawicowych, lecz kwestie formalno-prawne.

Prawa autorskie ważniejsze niż aktywizm

Wokół wartej około 700 tysięcy złotych instalacji, która miała zostać odsłonięta w czerwcu jako symbol Miesiąca Dumy, narósł poważny konflikt prawny. Głos w sprawie zabrało Centrum Sztuki Współczesnej (CSW) Zamek Ujazdowski, które posiada majątkowe prawa do dzieła, oraz sama autorka oryginalnego pierwowzoru, Julita Wójcik.

W wydanym komunikacie CSW podkreśliło, że każda próba odtworzenia obiektu musi bezwzględnie szanować prawa autorskie artystki, w tym integralność dzieła i jego kontekst.

„Nawet gdy cel działań aktywistycznych jest społecznie wartościowy – nie może odbywać się on kosztem naruszenia obowiązujących przepisów prawa” – zaznaczyli przedstawiciele CSW, dodając jednocześnie, że sama instytucja niezmiennie wspiera równościowe przesłanie dawnego symbolu stolicy.

Inicjator akcji, Linus Lewandowski ze stowarzyszenia Homokomando, w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” przekonywał, że projektowany łuk nie narusza niczyich praw, co miał potwierdzić rzecznik patentowy. Władze CSW, powołując się na własne analizy prawne, odrzuciły jednak tę argumentację.

Decyzja Ratusza: Tęcza z kwiatów zamiast stelaża

W zaistniałym sporze decydujący głos należał do warszawskich urzędników. Jak podał serwis muratorplus, stołeczny magistrat stanął w obronie praw autorskich artystki i uznał, że nowa rzeźba w wyznaczonej lokalizacji nie powstanie.

Mimo że Ratusz proponował aktywistom alternatywne rozwiązania – na przykład nowoczesną iluminację świetlną – pomysłodawcy nie wyrazili na to zgody. Ostatecznie sprawę rozwiązano kompromisowo pod względem estetycznym: w wyznaczonym punkcie placu Zbawiciela urządzony zostanie wielobarwny kwietnik, który swoimi kolorami ma imitować barwy tęczy.

Historia pełna ognia

Oryginalna instalacja Julity Wójcik – składająca się z 26-metrowej stalowej ramy ozdobionej plastikowymi kwiatami – stała na placu Zbawiciela w latach 2012–2015. Od samego początku budziła ogromne emocje. Środowiska konserwatywne i katolickie uznawały ją za prowokację oraz promowanie ruchu LGBT, ze względu na bliskie sąsiedztwo zabytkowego kościoła Najświętszego Zbawiciela.

W czasie trwania ekspozycji rzeźba była miejscem licznych pikiet oraz celem ataków wandali – płonęła aż siedem razy. Ostatecznie zniknęła z przestrzeni miejskiej w sierpniu 2015 roku po wygaśnięciu kontraktu na jej prezentację, a prawa do niej przejęło CSW Zamek Ujazdowski. Choć nowa wersja miała być wykonana z materiałów jak najbardziej palnych, do jej budowy ostatecznie nie dojdzie.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl