Diesel bliski kolejnej bariery. Koniec programu CPN i wojna USA-Iran winduje ceny na stacjach
Jeszcze pod koniec czerwca litr oleju napędowego kosztował około 6 zł. Dziś serwisy monitorujące ceny na stacjach m.in Reflex, szacują średnią krajową diesla na poziomie zbliżającym się do 8 zł za litr, a benzyna 95 przekroczyła już 7 zł. Za skok odpowiadają dwa zbiegające się w czasie czynniki – koniec rządowego programu osłonowego CPN i eskalacja wojny między USA a Iranem, która ograniczyła transport ropy przez Cieśninę Ormuz.

CPN się skończył, VAT wrócił do 23 procent
Program „Ceny Paliw Niżej” wygasł 30 czerwca 2026 roku. W jego ramach VAT na benzynę, olej napędowy i biokomponenty był obniżony z 23 do 8 proc., a akcyza zmniejszona o 29 gr na benzynie i 28 gr na dieslu. Rządowa osłona pozwalała też ustalać maksymalne ceny paliw na stacjach. Gdy 1 lipca wróciła standardowa stawka VAT, ceny na dystrybutorach poszły w górę niemal z dnia na dzień – benzyna zdrożała średnio o 89 gr na litrze, a diesel o 93 gr, tylko w porównaniu tydzień do tygodnia.
Do tego doszedł wzrost cen hurtowych. Cennik PKN Orlen z 10 lipca pokazał, że olej napędowy w hurcie zyskał w ciągu miesiąca blisko 30 gr na litrze, a sam piątek przyniósł skok o kolejne 7,4 grosza netto. Ekonomiści jeszcze wiosną liczyli, że osłona potrwa do lutego 2027 roku – rząd wycofał się z niej znacznie wcześniej.
Wojna o Cieśninę Ormuz podbija ceny ropy
Drugim motorem podwyżek jest sytuacja na Bliskim Wschodzie. Konflikt między USA a Iranem, który wydawał się wygasać wiosną, w lipcu wybuchł na nowo – Centcom przeprowadził serię nalotów na cele w Iranie, a Teheran odpowiedział ostrzałem baz w Bahrajnie, Jordanii i Kuwejcie. Jemeńscy Huti dołączyli do walk, ostrzeliwując terytorium Arabii Saudyjskiej i łamiąc czteroletnie zawieszenie broni. Doszło też do ataków na tankowce płynące przez Cieśninę Ormuz – w jednym z nich zginął indyjski marynarz.
Przed wybuchem wojny cieśniną przepływało około 20 proc. światowych dostaw ropy i gazu skroplonego. Choć Waszyngton zapewnia, że szlak pozostaje otwarty, ruch tankowców drastycznie się skurczył – w połowie lipca cieśninę pokonało zaledwie sześć statków w ciągu doby, najmniej od pięciu tygodni. Ropa Brent zdrożała na fali eskalacji o ponad 10 proc. w ciągu kilku dni i znalazła się w okolicach 80 dolarów za baryłkę – najwyżej od miesiąca. Analitycy ostrzegają, że rozlanie się walk na rafinerie w Zatoce Perskiej mogłoby wywindować cenę surowca powyżej 100 dolarów.
Warszawa i Mazowsze płacą najwięcej w kraju
Kierowcy w stolicy odczuwają podwyżki mocniej niż reszta Polski. Z danych analityków e-petrol.pl wynika, że to właśnie Mazowsze jest regionem z najwyższymi cenami na dystrybutorach – benzyna 95 kosztowała tu ostatnio średnio 7,00 zł za litr, a diesel 7,22 zł, podczas gdy najtaniej tankowało się na Śląsku i w Świętokrzyskiem. Dla porównania, jeszcze przed końcem czerwca różnica między regionami była znacznie mniejsza, bo program CPN ujednolicał ceny między miastami, a nawet poszczególnymi stacjami – teraz te różnice wracają.
Dla warszawskiego kierowcy dojeżdżającego codziennie z Wawra czy Wesołej do centrum oznacza to realny wzrost miesięcznych kosztów dojazdu, liczony już nie w groszach, a w dziesiątkach złotych – przy typowym baku 50-litrowym różnica między czerwcową a lipcową ceną diesla to już ponad 60 zł na jednym tankowaniu.
Czy podwyżki się skończyły?
Nic na to nie wskazuje. Analitycy z firmy Reflex zwracali uwagę jeszcze przed wygaśnięciem CPN, że przed kierowcami sezon huraganów, który przy braku równowagi popytu i podaży może dodatkowo podbić ceny w drugiej połowie wakacji. Do tego dochodzi teraz wojna na Bliskim Wschodzie, która – jak przyznaje Międzynarodowa Agencja Energii – psuje wcześniejsze prognozy zakładające nadwyżkę ropy na rynku w 2027 roku. Scenariusz bazowy analityków XTB zakłada utrzymanie się ceny ropy Brent w przedziale 75-85 dolarów, ale nie wykluczają oni skoku powyżej 100 dolarów, gdyby walki objęły instalacje naftowe w Zatoce Perskiej.
Kto planuje dłuższą trasę wakacyjną samochodem, ten zyska, tankując przed wyjazdem zamiast liczyć na tańsze paliwo po drodze – ceny rosną praktycznie z tygodnia na tydzień, więc odkładanie tankowania na później raczej nie popłaca. Warto też porównać ceny na kilku stacjach w swojej okolicy zamiast tankować odruchowo na pierwszej z brzegu, bo różnice między poszczególnymi punktami w Warszawie potrafią sięgać kilkudziesięciu groszy na litrze, szczególnie odkąd zniknął mechanizm cen maksymalnych.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.