Dom dziecka, śmierć żony, a teraz śmiertelna choroba. Strażak prosi o pomoc!

Emerytowany strażak z Grochowa prosi o pomoc. Chory jest na śmiertelną chorobę, a wszystkie jego środki pochłania walka. Potrzebne jest wsparcie. Link do zbiórki: https://pomagam.pl/arturkontrasla.

Fot. Pomagam.pl

Na imię mam Artur, mam 53 lata. Od paru lat jestem emerytowanym strażakiem Państwowej Straży Pożarnej w Warszawie (JRG 8). Mam dwóch synów: Mariusza i Konrada. Mam także dwie wspaniałe wnuczki: 2,5 letnią Alicję oraz roczną Julkę.

Moją pasją są konie, a od niedawna pszczoły, oraz muzyka. Przez wiele lat grałem na gitarze i key-boardzie. W życiu zawsze kierowałem się zasadą, żeby pomagać ludziom bez względu na wszystko.

Przez większość mojego życia zmagałem się z wieloma wyzwaniami, którym podołałem. Gdy miałem 11 lat, moja mama zmarła na raka. Trafiłem do Domu Dziecka. Gdy dorosłem, poszedłem do wojska. Dołączyłem do Czerwonych Beretów. W międzyczasie założyłem rodzinę. Moja żona od dziecka chorowała na cukrzycę typu pierwszego. W wieku 36 lat zachorowała na raka, zaczęła się walka o jej życie i zdrowie. W 2008 roku zmarła. Zostałem sam z dwójką dzieci. Mimo to, nie poddałem się, dalej czyniłem służbę w PSP.

Wczesną wiosną tego roku, zaczęła drętwieć mi prawa noga. Początkowo, myślałem że daje o sobie znać kręgosłup. Jednak z czasem dochodziły kolejne niepokojące objawy, takie jak sztywnienie palców prawej dłoni. Trafiłem do szpitala w Otwocku w którym po wykonaniu szeregu badań, stwierdzono że choroba ma podłoże neurologiczne i skierowano mnie do szpitala na Szaserów w Warszawie. Tam usłyszałem diagnozę: Stwardnienie Zanikowe Boczne- SLA(pewne). Usłyszałem wtedy, że mam cieszyć się życiem, bo jedyne co mogę zrobić to brać lek Riluzol (który może spowolnić rozwój choroby, ale nie wyleczy) i zgłosić się po wózek inwalidzki oraz respirator. Dowiedziałem się, że do końca będę świadomy, tego co będzie się działo z moim ciałem. Od stopniowego zaniku mowy i mięśni, dojdą problemy z oddychaniem, całkowicie stanę się zależny od drugiego człowieka (ubieranie, mycie, karmienie).

Choroba postępuje bardzo szybko. Zacząłem wspólnie z rodziną szukać pomocy na własną rękę. Suplementacja witaminami, dieta, rehabilitacja. To wszystko kosztuje. Dodatkowo potrzebuję pomocy w poruszaniu się, codziennych czynnościach pielęgnacyjnych. Mam problemy z mową, chodzeniem, ubieraniem się, jedzeniem. Nie poddaje się chorobie, liczę że uda mi się zatrzymać dalszy postęp SLA. Mam nadzieję, że dzięki Państwa pomocy i wsparciu będę mógł pokonać lub chociaż zatrzymać w jakimś stopniu rozwój choroby.

Wszystkim darczyńcom z góry bardzo serdecznie dziękuję za wsparcie.

Ze strażackim pozdrowieniem,

Artur K.


Uwaga! Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiując treści i grafikę z naszej strony akceptujesz warunki umowy licencyjnej.

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.
c