Dostałeś SMS o mandacie? Możesz stracić wszystkie oszczędności, a nawet tożsamość

Nazwa GITD, informacja o sprawie dotyczącej przekroczenia prędkości i adres internetowy przypominający rządowy. Nasza redakcja dostała fałszywy SMS, który ma skłonić kierowców do wejścia na stronę przygotowaną przez oszustów. Wiadomość może trafić na podatny grunt szczególnie teraz, po zakończeniu wakacyjnych podróży, gdy część osób dopuszcza możliwość otrzymania korespondencji w sprawie wykroczenia.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Dwójka ludzi odczytuje wiadomości na smartfonach.
Dwójka ludzi odczytuje wiadomości na smartfonach. | Fot. Pixabay.

Wiadomość o aktualizacji sprawy ma wzbudzić zainteresowanie

Na przekazanym redakcji zrzucie ekranu jako nadawca widnieje GITD. W treści podano, że sprawa dotycząca przekroczenia prędkości została zaktualizowana, po czym odbiorca jest zachęcany do sprawdzenia szczegółów pod podanym adresem. Nie ma kwoty mandatu, numeru rejestracyjnego samochodu ani miejsca i daty wykroczenia. Taka ogólna treść pozwala rozsyłać wiadomość do wielu osób bez znajomości ich sytuacji. Kierowca sam może dopowiedzieć sobie, że chodzi o fotoradar minięty podczas urlopu albo odcinkowy pomiar prędkości na trasie powrotnej. Pierwszym celem wiadomości jest zainteresowanie odbiorcy rzekomą sprawą i przeniesienie go poza aplikację z SMS-ami.

Link prowadzi do adresu govpl[.]eu[.]cc/pl/. Zapisujemy go w formie nieaktywnej, żeby nie kierować czytelników do podejrzanego serwisu. Zbitka liter govpl ma wywoływać skojarzenie z portalem administracji publicznej, ale ten adres nie należy do domeny gov.pl ani nie jest jej poddomeną. Dodatkowe litery i końcówka /pl/ nie nadają mu urzędowego charakteru. Podobieństwo dotyczy więc przede wszystkim adresu widocznego w wiadomości; niedostępność witryny nie pozwala potwierdzić, jak wyglądała jej zawartość. Także nazwa GITD wyświetlana nad SMS-em nie jest wystarczającym potwierdzeniem, że wiadomość rzeczywiście wysłała inspekcja.

Fot. Warszawa w Pigułce.

Błąd 404 nie oznacza końca zagrożenia

Nasza redakcja próbowała wejść na podaną stronę, ale próba otwarcia wskazanej kończyła się błędem 404. Nie ma podstaw, żeby na tej podstawie przesądzać, czy oszuści usunęli treść, serwis został wyłączony, czy wystąpił inny problem z dostępnością. Fałszywe witryny mogą też być blokowane przez zabezpieczenia operatorów, przeglądarek i innych usług, jednak sam komunikat 404 nie potwierdza takiej interwencji. CERT Polska utrzymuje Listę Ostrzeżeń wykorzystywaną do ograniczania dostępu do niebezpiecznych stron. Nie oznacza to, że w tym konkretnym przypadku ustalono przyczynę niedostępności lub potwierdzono skuteczne usunięcie całej infrastruktury oszustów.

Najważniejsze jest to, że rozsyłana wiadomość nadal zawiera fałszywe powołanie się na państwową instytucję. Nawet trwałe usunięcie jednej strony nie uniemożliwia przygotowania kolejnej. Pod tym samym adresem może ponownie pojawić się treść, a następna seria SMS-ów może odsyłać do innej domeny. Dlatego zapamiętanie wyłącznie obecnego linku nie wystarczy. Sygnałem ostrzegawczym pozostaje połączenie niespodziewanej informacji o wykroczeniu z przekierowaniem do serwisu, którego adres tylko przypomina urzędowy. Niedziałający odnośnik nie zmienia takiej wiadomości w prawdziwe zawiadomienie i nie daje powodu do ponawiania prób wejścia.

Po wakacjach łatwiej uwierzyć w wiadomość o mandacie

Jesienny kontekst może zwiększać wiarygodność takiego pretekstu w oczach odbiorcy. Po kilku tygodniach od powrotu z urlopu kierowca nie zawsze pamięta wszystkie ograniczenia prędkości, mijane urządzenia i odcinki przejechanej trasy. Informacja o aktualizacji sprawy może więc wywołać obawę, że dotyczy jednej z wakacyjnych podróży. To możliwy mechanizm oddziaływania tej wiadomości; nie mamy podstaw, by twierdzić, że nadawca zna historię przejazdów odbiorcy. Masowa wysyłka nie wymaga takiej wiedzy. Wystarczy, że część adresatów uzna temat za prawdopodobny i spróbuje uzyskać szczegóły przez zamieszczony link.

Prawdziwą procedurę opisuje Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym, działające w GITD. Korespondencja dotycząca naruszeń zarejestrowanych przez urządzenia jest prowadzona tradycyjnie lub przez eBOK CANARD. Pierwsze pismo do właściciela lub posiadacza pojazdu służy ustaleniu okoliczności zdarzenia i zawiera odpowiednie formularze; samo w sobie nie jest jeszcze mandatem. GITD podkreśla, że nie przesyła linków do opłacenia grzywny nałożonej mandatem karnym. Wiarygodności SMS-a nie należy więc oceniać na podstawie samego strachu przed zaległą sprawą. Wątpliwości trzeba wyjaśniać przez oficjalny serwis CANARD i dostępne tam kanały kontaktu.

Celem mogą być dane karty albo dostęp do bankowości

Niedostępność podejrzanej witryny ogranicza możliwość sprawdzenia, jaki formularz przygotowano w tej konkretnej próbie oszustwa. Najbardziej prawdopodobnym zagrożeniem jest wyłudzenie danych, pieniędzy lub dostępu do konta, ale nie potwierdzono tutaj konkretnego scenariusza. Wiadomości o mandatach były już wykorzystywane w taki sposób: 7 maja 2026 roku CERT Polska opisał inną kampanię, w której link prowadził do fałszywego serwisu przypominającego CEPiK i służył zbieraniu danych kart płatniczych. W jednym z wariantów przestępcy podszywali się także pod nazwę nadawcy, przez co SMS mógł znaleźć się w istniejącej rozmowie z powiadomieniami z mObywatela.

W podobnych oszustwach formularz może żądać numeru karty, daty ważności i kodu zabezpieczającego albo odsyłać do podrobionego logowania do banku. Kolejnym krokiem bywa prośba o przepisanie kodu z SMS-a lub zatwierdzenie operacji w aplikacji. W ten sposób pozornie zwykłe sprawdzenie szczegółów sprawy może doprowadzić do przekazania przestępcom informacji potrzebnych do kradzieży pieniędzy. Trzeba czytać opis każdej autoryzowanej czynności: potwierdzenie dodania nowego urządzenia czy wykonania przelewu ma inne skutki niż samo wyświetlenie informacji o wykroczeniu. Sama nazwa urzędu na stronie nie uzasadnia przekazywania takich danych.

Co zrobić po otrzymaniu takiego SMS-a?

Nie należy korzystać z linku w takim SMS-ie ani podawać przez niego żadnych danych. Podejrzaną wiadomość warto przekazać w niezmienionej formie tekstowej na numer 8080, służący do zgłoszeń do CERT Polska. Można użyć funkcji przekazywania SMS-a, bez dopisywania komentarza i bez zamieniania treści na zrzut ekranu. Podejrzane strony można zgłaszać przez formularz w serwisie incydent.cert.pl. Ewentualną sprawę drogową trzeba wyjaśniać przez oficjalny serwis canard.gitd.gov.pl, którego adres można wpisać samodzielnie. Samo otwarcie niedziałającej strony nie oznacza automatycznie kradzieży pieniędzy. Ryzyko jest szczególnie poważne, gdy użytkownik podał dane, zatwierdził operację lub zainstalował pobrany program.

Osoba, która wpisała dane karty albo bankowości, powinna jak najszybciej skontaktować się ze swoim bankiem przez znaną infolinię lub oficjalną aplikację i opisać, co przekazała oszustom. Bank pomoże ustalić potrzebną blokadę karty lub dostępu do rachunku. Trzeba również zmienić ujawnione hasło, także w innych usługach, jeśli było tam używane. W przypadku utraty pieniędzy sprawę należy zgłosić policji, zachowując wiadomość i informacje o transakcjach. Zmiana adresu strony czy jej późniejsze zniknięcie nie cofa skutków wcześniejszego przekazania danych, dlatego z reakcją nie warto czekać na ponowne uruchomienie podejrzanego serwisu.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl