Dostałeś takiego maila z banku? Musisz iść do oddziału albo stracisz dostęp do własnych pieniędzy
Tysiące Polaków codziennie otwierają skrzynkę pocztową – mailową lub tradycyjną – i trafia do nich wiadomość od banku. Prośba o wypełnienie ankiety, aktualizację danych, potwierdzenie źródeł dochodów. Dla większości brzmi to jak kolejny formularz do zignorowania. To błąd, który może kosztować utratę dostępu do konta. A w przypadku przedsiębiorców – konieczność osobistego stawienia się w oddziale.

Fot. Shutterstock
Nie prośba – obowiązek z mocy prawa
Za tymi ankietami stoi ustawa z 1 marca 2018 r. o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu – w skrócie zwana ustawą AML (od ang. Anti-Money Laundering). Art. 33 tej ustawy nakłada na banki obowiązek stosowania środków bezpieczeństwa finansowego wobec każdego klienta. W praktyce oznacza to, że instytucja finansowa musi wiedzieć, kim jesteś, skąd pochodzą twoje pieniądze i do czego służy ci rachunek. I nie wystarczy, że bank zebrał te informacje przy zakładaniu konta – musi je regularnie aktualizować.
Efekt jest taki, że nawet klient, który ma konto od 20 lat i co miesiąc dostaje na nie przelew z pensji, może pewnego dnia zostać poproszony o ponowne wypełnienie kwestionariusza. Nie dlatego, że jest podejrzany – po prostu system weryfikacyjny tak działa. Banki analizują profile klientów i jeśli cokolwiek w historii transakcji odbiega od zadeklarowanego wcześniej wzorca, uruchamia się procedura. Ktoś, kto deklarował dochód 5 tys. zł miesięcznie, a nagle zaczął przyjmować przelewy po 50 tys. zł – jest flagowany jako wymagający wyjaśnienia. Niekoniecznie dlatego, że robi coś nielegalnego, ale dlatego, że jego profil finansowy przestał pasować do zadeklarowanego.
Instytucje finansowe nie robią tego z własnej woli – kary za niedopełnienie obowiązków wynikających z ustawy AML grożą od Generalnego Inspektora Informacji Finansowej oraz Komisji Nadzoru Finansowego i mogą sięgać wielomilionowych kwot. Odpowiedzialność ponoszą nie tylko banki jako instytucje, ale też osobiście członkowie ich zarządów. Przy takim ryzyku żaden bank nie zamierza przymykać oka na brak odpowiedzi klienta.
Mail, SMS, komunikat po zalogowaniu – i co dalej?
Sposób kontaktu ze strony banku różni się w zależności od instytucji. Część wysyła wiadomości e-mail, inne tradycyjne listy. Coraz częściej informacja pojawia się bezpośrednio po zalogowaniu do aplikacji mobilnej lub bankowości internetowej – w formie okienka, którego nie da się zamknąć bez wykonania działania. Takie wezwanie to nie propozycja do rozważenia, ale warunek dalszego korzystania z usług.
Marta Władoch, rzeczniczka Citi Handlowego, wyjaśniała w tej sprawie: „Proces jest wymagany przepisami Ustawy AML art. 33, dotyczącymi obowiązku stosowania środków bezpieczeństwa finansowego wobec klientów banku”. Citi Handlowy stosuje blokadę dostępu do e-bankowości po kilku miesiącach ignorowania ankiety przez klienta.
PKO BP z kolei wyraźnie zastrzegł w komunikatach kierowanych do klientów, że ankieta pojawia się wyłącznie po zalogowaniu do serwisu iPKO lub aplikacji IKO – nigdy w trakcie rozmowy telefonicznej. To istotna uwaga, bo temat ankiet AML jest aktywnie wykorzystywany przez oszustów do wyłudzania danych. Jeśli ktoś dzwoni i prosi o podanie danych w ramach „weryfikacji AML” – to scam, nie bank.
Najpierw blokada e-bankowości, potem zamknięcie konta
Mechanizm jest stopniowy, ale konsekwentny. Pierwszym etapem jest blokada dostępu do bankowości elektronicznej. Nie można zalogować się do aplikacji ani wejść na stronę banku. Karta i bankomat nadal działają, placówka też jest dostępna – ale bez wypełnienia ankiety aplikacja pozostaje niedostępna. Santander Bank Polska otwarcie przyznaje, że blokada e-bankowości to celowa forma nacisku na klientów, którzy nie reagują na wezwania.
Jeśli klient nadal nie odpowiada – następuje kolejny krok. Bank może wypowiedzieć umowę rachunku. Konto zostaje zamknięte, a zgromadzone środki trafiają na rachunek techniczny. Żeby je odzyskać, trzeba pojawić się osobiście w oddziale. I – co jest swoistą ironią sytuacji – wypełnić tam tę samą ankietę, której ignorowanie do tego doprowadziło. Nie ma innego wyjścia.
Klienci próbują składać reklamacje, odwoływać się do Rzecznika Finansowego czy KNF. To droga możliwa, ale długa i w praktyce rzadko skuteczna, bo banki działają zgodnie z przepisami. Najkrótszą drogą do odblokowania konta jest po prostu odpowiedź na ankietę.
Przedsiębiorcy pod szczególną presją – PKO BP daje czas do 31 marca
Osoby prowadzące działalność gospodarczą są w gorszej sytuacji niż klienci indywidualni – i to z kilku powodów. Po pierwsze, firmy są weryfikowane z wyższą częstotliwością niż osoby prywatne. Wynika to z analizy ryzyka operacyjnego: przedsiębiorcy prowadzą więcej transakcji, często o nieregularnym charakterze, a struktury własnościowe bywają złożone. Po drugie, procedura weryfikacji w przypadku podmiotów biznesowych wymaga osobistego udziału reprezentanta firmy.
PKO BP precyzuje to jednoznacznie: ankietę może wypełnić wyłącznie osoba prawnie reprezentująca podmiot – prezes zarządu, wspólnik lub właściciel jednoosobowej działalności gospodarczej. Nie wystarczy wysłać pracownika, księgową ani nawet pełnomocnika do rachunku. PKO BP wyznaczył termin 31 marca 2026 r. na dopełnienie tych obowiązków przez klientów biznesowych, zastrzegając sobie prawo do wezwania reprezentanta firmy do osobistego stawiennictwa w oddziale, jeśli ankieta nie zostanie wypełniona online.
W kampaniach weryfikacyjnych uczestniczą też Santander i ING, prowadząc masowe akcje aktualizacji danych wśród klientów firmowych. Przedsiębiorcy powinni traktować takie wezwania priorytetowo – zwlekanie może skończyć się blokadą rachunku firmowego, co bezpośrednio uderza w bieżącą działalność.
Co bank chce wiedzieć i dlaczego to tak szczegółowe
Zakres pytań w ankietach AML bywa zaskakujący dla klientów, którzy nie spodziewają się, że bank będzie dopytywał o tak prywatne sprawy. W typowym kwestionariuszu pojawia się pytanie o źródła dochodu – umowa o pracę, działalność gospodarcza, emerytura, najem, zyski z inwestycji. Bank pyta też o wysokość miesięcznych wpływów na rachunek, cel korzystania z rachunku (oszczędnościowy, inwestycyjny, bieżące płatności) oraz o to, czy klient zamierza lub już przeprowadza transakcje związane z kryptowalutami. Może pojawić się też pytanie o status PEP, czyli o to, czy klient pełni lub pełnił eksponowane stanowisko polityczne, albo czy jest spokrewniony z taką osobą. Ukrywanie tego faktu – jeśli jest prawdziwy – grozi odpowiedzialnością karną.
Banki porównują deklarowane przez klientów dane z faktyczną historią transakcji. Jeśli coś się nie zgadza – następuje eskalacja weryfikacji. W skrajnych przypadkach, gdy bank ma uzasadnione podejrzenie prania pieniędzy, ma prawo zablokować rachunek bez uprzedzenia klienta. Mało tego – przepisy mogą mu wręcz zakazać informowania klienta o powodzie blokady, jeśli mogłoby to utrudnić ewentualne śledztwo. Bank ma wówczas obowiązek natychmiastowego zawiadomienia Generalnego Inspektora Informacji Finansowej (GIIF) i wstrzymania transakcji na maksymalnie 24 godziny – jeśli GIIF nie wyda dalszej dyspozycji w tym czasie, blokada może zostać przedłużona, ale wymaga już decyzji prokuratury.
AMLA – przepisy będą jeszcze ostrzejsze od lipca 2026
To, co Polacy przeżywają teraz, to dopiero preludium. W czerwcu 2024 r. Unia Europejska opublikowała pakiet nowych regulacji AML/CFT i powołała nowy europejski urząd – AMLA (Anti-Money Laundering Authority), który rozpoczął działalność w 2025 r. Do 10 lipca 2026 r. AMLA ma opracować techniczne standardy regulacyjne, które precyzyjnie określą, jakie informacje banki będą musiały zbierać od klientów w całej Unii Europejskiej. Dotychczas każdy kraj wdrażał dyrektywy AML po swojemu – nowe rozporządzenie zastąpi dyrektywę i będzie obowiązywać bezpośrednio, bez pola do interpretacji na poziomie krajowym. Pełne stosowanie rozporządzenia AML wejdzie w życie 10 lipca 2027 r.
Oznacza to, że pytania w ankietach staną się jeszcze bardziej szczegółowe, a weryfikacja – bardziej systematyczna. Jednocześnie Polska pracuje nad nowelizacją ustawy sankcyjnej, co nałoży na banki dodatkowe obowiązki sprawdzania, czy klienci nie mają powiązań z podmiotami objętymi sankcjami – to bezpośrednia konsekwencja sytuacji geopolitycznej i presji ze strony UE na uszczelnienie systemu finansowego.
Ankiet będzie więcej. Będą częstsze. I niestety – bardziej dociekliwe.
Jak nie dać się zaskoczyć – co zrobić już teraz
Jeśli ankieta AML jeszcze nie dotarła, prawdopodobnie dotrze. Dlatego warto się przygotować zanim system bankowy wymusi działanie pod presją. Przede wszystkim zachowaj kopie dokumentów potwierdzających źródła większych kwot – umów kupna-sprzedaży, aktów darowizny, umów najmu, faktur. Jeśli sprzedałeś auto, nieruchomość lub wartościowy przedmiot – zachowaj umowę. Gdy na konto wpłynie wysoka kwota bez możliwości jej uzasadnienia, bank na pewno zapyta.
Przedsiębiorcy powinni sprawdzić aktualność danych o beneficjencie rzeczywistym w Centralnym Rejestrze Beneficjentów Rzeczywistych – rozbieżność między danymi w rejestrze a informacjami podawanymi w ankiecie bankowej może wywołać podwyższony monitoring rachunku. Właściciele firm powinni też pamiętać, że do wypełnienia ankiety dla PKO BP nie może być wyznaczony żaden zastępca – tylko osoba prawnie reprezentująca podmiot, i że termin mija 31 marca 2026 r.
Gdy ankieta już dotrze – nie zwlekaj. Banki wyznaczają zazwyczaj od 7 do 14 dni na odpowiedź. Im dłuższa zwłoka, tym bardziej profil klienta rośnie w oczach systemów analitycznych jako ryzykowny. I zanim cokolwiek wyślesz – upewnij się, że formularz pochodzi z oficjalnej aplikacji lub strony banku, a nie od kogoś, kto dzwoni z prośbą o dane „w ramach procedury AML”.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.