Dziennikarz upokorzył i upodlił ludzi szukających pracy. Zrobił z nich króliki doświadczalne

Dziennikarz z Warszawy, Rafał Betlejewski chciał zrobić program o tym jak daleko są w stanie posunąć się ludzie chcący zarobić pieniądze. Niechcący zrobił program o samym sobie. Posunął się za daleko tylko po to, by na tym zarobić.

Fot. Pixabay / Facebook

Fot. Pixabay / Facebook

O tej sprawie było już głośno od pewnego czasu. Postanowiliśmy się jednak wstrzymać z publikacją artykułu do czasu emisji programu w telewizji TTV. Choć wycięto część rzeczy,  program i tak jest szokujący i spotkał się z ostrymi słowami krytyki. Na Betlejewskiego spadły gromy nie tylko ze strony znanych publicystów, ale także kolegów po fachu.

Zacznijmy jednak od początku. Program zaczyna się w Radomiu, mieście, które zmaga się z dużym bezrobociem. Jeszcze kilka lat temu wynosiło ono niemal 40 procent. Teraz, dzięki szeroko zakrojonym działaniom aktywizacyjnym, a także licznym inwestycjom zmalało ono do nieco ponad 17 procent. Są jednak ludzie, którzy pomimo usilnych starań nie mogą znaleźć pracy i codziennie walczą o byt i utrzymanie swoje i swoich rodzin. To właśnie tą niepewność podle wykorzystał dziennikarz z Warszawy, Rafał Betlejewski. Choć sam nazywa się performerem z performerem nie na nic wspólnego. Z dziennikarzem zresztą też nie.

Nakazał on swoim współpracownikom przeprowadzić rozmowy rekrutacyjne z pominięciem wszystkich zasad etyki. Ludzie nieraz popłakali się przez jego „eksperyment społeczny”. Jednej z kandydatek nakazano robić przysiady, ponieważ po urodzeniu dziecka przytyła. Jak donosi Pudelek, tego, czego nie pokazano to np. policjant, któremu zaproponowano pracę w charakterze przemytnika ludzi czy młodego mężczyzny, który poza pracą w charakterze szofera miał świadczyć usługi seksualne swojej mocodawczyni. Ludzie znosili wszelkie upokorzenia tylko dlatego, że bieda odcisnęła na nich swoje piętno. Na koniec dano kolejny popis. Ludzie zgodzili się sprzedać swoje wizerunki do programu za 50 zł. Dlaczego? Jedna Pani mówiła, że ma w portfelu jedynie 120 zł. Telewizja nie zasłoniła twarzy, bo miała glejd, że wolno, przecież za to zapłacili (…).

Rafał Betlejewski nie może nazywać się dziennikarzem, nie może tez nazywać się performerem, bo ten tytuł przysługuje aktorom teatralnym. Takie programy przynoszą hańbę dziennikarzom, hańbę performerom i wreszcie psychologom. Studiował bowiem psychologię na Uniwersytecie SWPS. Jedyną osobą, która na końcu się upodliła jest sam Betlejewski, który, jak się okazuje, za kasę zrobi wszystko. Na końcu za program przeprosił, tuż przed jego wyemitowaniem. W przeprosiny jednak nie ma co wierzyć, jak ujawnił w wirtualnych mediach, przy każdej tego typu prowokacji obecni są lekarze. Betlejewski godzi się wiec z tym, że „obiektom” jego badań może się coś stać. Nie przeszkadza mu to jednak w zarabianiu na nich pieniędzy.

Bardzo celnie skomentowała to m.in. Monika Płatek, prawniczka i nauczyciel akademicki:

„Rafał Betlejewski chcąc sprawdzić na co pójdą ludzie dla pracy – udowodnił sam sobie na co może pójść dla pracy, by utrzymać siebie i rodzinę. By zarobić, by mieć pracę, płatną pracę. Zdolny jest zrobić, jak sam się przekonał wiele; upokorzyć i poniżyć i siebie i innych. Zdolny jest złamać podstawowe zasady etyki i profesjonalizmu zawodu dziennikarskiego i narazić zwyczajnych ludzi na poniżające i niegodne traktowanie. Może pójść nawet na to, by przystać na zdeptanie prawa chroniącego dobra osobiste innych osób”.

Po emisji programu wystarczy poczytać komentarze widzów, by wiedzieć czego nie należy oglądać:

Fot. TTV / Facebook

Fot. TTV / Facebook

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.