Dziki coraz częściej atakują ludzi pod Warszawą. Są poszkodowani, liczba zgłoszeń wystrzeliła. Władze chcą pilnych zmian
Problem z dzikami na terenach zamieszkanych narasta. Starosta wołomiński Arkadiusz Werelich opublikował dane, które pokazują skalę zjawiska w powiecie. Od początku roku odnotowano 483 zgłoszenia dotyczące dzikich zwierząt. Rok wcześniej było ich 177. Według przekazanych informacji doszło także do 18 przypadków ataku dzika na człowieka, a 10 osób zostało poszkodowanych. Samorządowcy chcą zmian, bo – jak wskazuje starosta – obecne przepisy nie dają jasnej odpowiedzi, kto ma reagować, na jakiej podstawie i kto powinien za takie działania zapłacić.

Problem nie dotyczy już wyłącznie pól czy kompleksów leśnych. Dzikie zwierzęta coraz częściej pojawiają się pomiędzy domami, na osiedlach i w miejscach, którymi mieszkańcy codziennie chodzą do pracy, szkoły czy sklepów.
Starosta wołomiński Arkadiusz Werelich zwrócił uwagę, że skala zgłoszeń bardzo wyraźnie wzrosła.
Liczba zgłoszeń wzrosła niemal trzykrotnie
Według danych przedstawionych przez starostę w tym roku w powiecie wołomińskim odnotowano już:
483 zgłoszenia dotyczące dzikich zwierząt,
18 przypadków ataku dzika na człowieka,
10 osób poszkodowanych.
Dla porównania rok wcześniej zgłoszeń było 177.
Oznacza to, że tegoroczna liczba zgłoszeń jest już ponad 2,7 razy większa niż wskazana przez starostę wartość z poprzedniego roku.
Samorządowiec podkreśla, że za statystykami stoją konkretne sytuacje: droga dzieci do szkoły, powrót do domu wieczorem czy spotkanie dzika między budynkami mieszkalnymi.
„Mieszkańcy pytają, kto przyjedzie i co się wtedy dzieje”
Zdaniem starosty największym problemem nie jest wyłącznie sama obecność dzikich zwierząt.
Chodzi również o brak jednego, czytelnego systemu reagowania.
Kiedy dzik pojawia się pomiędzy budynkami, mieszkańcy chcą wiedzieć:
kto powinien przyjechać, kto ma prawo podjąć interwencję i kto finansuje działania.
Starosta ocenia, że obecne rozwiązania prawne nie odpowiadają na te pytania wystarczająco jasno, szczególnie wtedy, gdy dzik znajduje się na terenie zwartej zabudowy.
Sprawą zajęły się MSWiA i władze województwa
Problem został już przedstawiony na szczeblu rządowym.
Arkadiusz Werelich poinformował, że podczas spotkania z wiceministrem spraw wewnętrznych i administracji Wiesławem Leśniakiewiczem oraz osobami odpowiedzialnymi za zarządzanie kryzysowe uzgodniono zebranie dokładniejszych informacji o skali zjawiska.
O dane dotyczące dzikich zwierząt, ataków oraz osób poszkodowanych miał wystąpić do powiatów również wojewoda mazowiecki Mariusz Frankowski.
Podobne pisma mieli rozesłać pozostali wojewodowie, co ma pozwolić sprawdzić, jak poważny jest problem również w innych częściach kraju.
Samorząd chce jednej procedury
Starosta wskazał kilka najważniejszych zmian, których oczekuje.
Przede wszystkim miałby powstać jeden jasny system reagowania na dzikie zwierzęta pojawiające się na terenach zamieszkanych.
Potrzebne jest także jednoznaczne określenie:
kto odpowiada za interwencję, kto ją finansuje, w jakiej sytuacji można działać natychmiast oraz jakie przepisy chronią osoby przeprowadzające działania.
Szczególnie istotna ma być procedura pozwalająca na szybką reakcję w sytuacji, gdy pojawienie się zwierzęcia bezpośrednio zagraża zdrowiu mieszkańców.
Nie chodzi o „walkę z dzikami”
Starosta zaznacza, że celem nie jest rozpoczęcie masowych działań przeciwko zwierzętom.
Chodzi przede wszystkim o sytuacje, w których dzik pojawia się pomiędzy blokami, na ulicy, w pobliżu szkoły albo w miejscu intensywnie uczęszczanym przez mieszkańców.
W takich przypadkach służby i samorządy powinny dokładnie wiedzieć, kto ma podjąć decyzję i jakie działania można zastosować.
Obecnie – według starosty – zdarza się, że kilka instytucji musi najpierw ustalić między sobą zakres odpowiedzialności.
Co zrobić, gdy spotkamy dzika?
Przy spotkaniu z dzikiem przede wszystkim nie należy do niego podchodzić ani próbować go przepędzać.
Szczególną ostrożność trzeba zachować, jeżeli zwierzęciu towarzyszą młode. Najbezpieczniej zachować dystans i spokojnie wycofać się z miejsca spotkania.
Nie należy również dokarmiać dzikich zwierząt ani zostawiać łatwo dostępnych resztek żywności. To właśnie dostęp do jedzenia jest jednym z czynników powodujących, że zwierzęta coraz częściej pojawiają się w pobliżu zabudowań.
W sytuacji bezpośredniego zagrożenia dla ludzi należy zawiadomić odpowiednie służby.
Problem może dotyczyć nie tylko powiatu wołomińskiego
Dane z powiatu wołomińskiego pokazują, jak szybko może zmieniać się skala problemu w podwarszawskich miejscowościach.
Jeżeli informacje zostaną zebrane z całego Mazowsza, będzie można ocenić, czy podobny wzrost występuje również w innych powiatach i w samej Warszawie.
Na razie jedno jest pewne: 483 zgłoszenia w jednym powiecie i 18 odnotowanych przypadków ataku dzika na człowieka sprawiły, że problem trafił już na poziom wojewody i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.