"Gra tajemnic" – gra kłamstw?

Gra tajemnic

Alan Turing to matematyk, który na podstawie złamanego przez Polaków kodu enigmy stworzył maszynę, która usprawniła proces przekładania szyfru na język zrozumiały dla ludzi. Warto przy tym wspomnieć, że było to tylko ulepszenie polskiej bomby kryptologicznej, która służyła do tego samego celu. Tyle prawdy historycznej.

Według autorów filmu Alan Turing wraz z zespołem angielskich matematyków sam złamał szyfr i do tego stworzył maszynę, która skróciła wojnę o dwa lata. Akcja toczy się jednocześnie na trzech planach między którymi następuje płynne, zręcznie wykonane przejście. Reżyser lawiruje pomiędzy wspomnieniami Turinga ze szkoły podstawowej, jego wspomnieniami na komisariacie policji oraz czasów wojny. Wszystko do siebie pasuje i jest spójne.

Gra aktorska jest autentyczna i jest to jeden z najsilniejszych punktów filmu. Benedict Cumberbatch wpasował się idealnie w nową rolę oddając jej emocje i portret psychologiczny. Z czasem widz rozumie już Turinga, który mimo zamknięcia w sobie i ekscentryzmu jest w gruncie rzeczy bardzo samotny.

Poza kłamstwem powtarzanym przez Anglików przy okazji każdego filmu na temat enigmy jest jeszcze coś co mi się nie spodobało. Alan Turing był homoseksualistą i wydaje mi się, że cały film miał na celu promowanie środowisk homoseksualnych. Czym innym jest przedstawienie problemów osób o odmiennej orientacji płciowej w tamtych czasach, czym innym natomiast przypominanie odbiorcom na każdym kroku, że osoby homoseksualne powinny mieć równe prawa z osobami heteroseksualnymi. To tak, jakby oglądać Magdę Gessler w Kuchennych Rewolucjach. Ogląda się przyjemnie, ale product placement aż razi w oczy. Rozumiem, że Europa ma teraz na celu propagować równość i wolność, ale przez to film z dramatu psychologicznego zrobił się tylko „enigmatycznym kłamstwem” z homoseksualizmem w tle. Szkoda, bo gra aktorska i film sam w sobie ogląda się przyjemnie.

Na koniec ciekawostka. Alan Turing popełnił samobójstwo. Wstrzyknął truciznę do jabłka, które zdążył tylko nadgryźć. Kilka lat później Steve Jobs, największy zwolennik osób homoseksualnych, użył nadgryzionego jabłka jako swojego logo. Ponadto było tęczowe. Przypadek? Nie sądzę. Tym bardziej, że sam Jobs przyznawał to wielokrotnie, choć nigdy wprost.


Uwaga! Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiując treści i grafikę z naszej strony akceptujesz warunki umowy licencyjnej.

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.
c