Historia, która przeczy stereotypowi warszawiaka! Aż miło to czytać

My warszawiacy najlepszej opinii w świecie nie mamy – szczególnie jeśli tyczy się to reszty kraju. Pamiętam sytuację, gdy jeszcze będąc małym dzieckiem wyjechaliśmy z klasą w góry. Siedzieliśmy w schronisku, a obok dwie panie rozmawiały, ze „Warszawka” przyjechała i jakich to kłopotów spodziewają się z naszej strony w swoim przybytku. Mamy dla Was historię, która przeczy stereotypowi warszawiaka. Na jednej z grup dyskusyjnych na Facebooku użytkowniczka zamieściła taką oto historię (pisownia oryginalna):

fot. Pixabay

fot. Pixabay

11 listopada gościła u nas znajoma z Chin, mówiąca tylko łamaną angielszczyzną, roztargniona wsiadła do Z-3 w złą stronę, kupowała bilet, przesiadła się w Z-3 w dobrą stronę (do centrum)… po kilku godzinach, mając zapłacić rachunek w restauracji zorientowała się, że nie ma ani pieniędzy, ani paszportu… Zdenerwowana zadzwoniła do mnie i nakreśliła sytuacje. Była szansa, że ją okradli, ale była też szansa, że po prostu zostawiła wszystko w autobusie po tym jak płaciła za bilet. Mając szczątkowe informacje (mniej więcej godzinę, o której wsiadła do autobusu) zastanawiałam się gdzie zadzwonić. Policja poinformowała mnie, że nic się nie da, 112 nie chciałam blokować, ale wpadłam na numer 19115… wybieram „interwencja”… Pani na infolinii rozgarnięta, ustala jakie zajezdnie operują autobusami Z-3, ustalamy, że w tym przedziale czasowym jest to Stalowa i Ostrobramska. Dzwonię na Stalową, dyspozytor informuje mnie, że jest 9 autobusów na trasie i trzeba zawęzić, mówi, żeby podać mu numery z biletu. Dostaję informacje tylko o godzinie na bilecie, oddzwaniam do dyspozytora, zawężamy autobusy do 2 (uwzględniając czas potrzebny na zakup). Jeden z autobusów jest z zajezdni Stalowa, drugi z Ostrobramskiej. Pan ze Stalowej prosi, żebym oddzwoniła za 10 minut, ma się skontaktować z kierowcą. Udaje mi się otrzymać prawidłowy numer z odwrotu biletu. Dzwonię na Ostrobramską, dyspozytor mnie informuje, że to autobus ze Stalowej. Dzwonię znów na Stalową i słyszę „Trafiony, zatopiony. Kierowca ma pieniądze i paszport. Jaki przystanek jest najbliżej Pani? Budowlana.. ok, autobus będzie tam za 5 min. w kierunku Dw. Wileński i za 30 min w drugą stronę”. Wybiegłam i za 5 min. trzymałam już w rękach sporą przezroczystą kosmetyczkę, w której widoczne było ok 100 euro i paszport.
Byłam pod wrażeniem, że udało się to wszystko tak sprawnie załatwić mimo niefrasobliwości mojej znajomej. Dodatkowo ktoś podsłuchał jak rozmawiała w restauracji i położył jej 100 zł na stoliku i wyszedł. Wow!

Jak to miło, że istnieją dobrzy i uczciwi ludzie 🙂

 


Uwaga! Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiując treści i grafikę z naszej strony akceptujesz warunki umowy licencyjnej.

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.
c