Kolumny czołgów na drogach, tysiące żołnierzy. Armia publikuje komunikat do wszystkich Polaków
Jeśli na drogach spotkasz wojskowe konwoje, nie panikuj – to część gigantycznych ćwiczeń „Żelazny Obrońca-25”. Do końca września cała Polska stanie się polem bitwy dla 34 tysięcy żołnierzy. Wojsko ostrzega: nie rób zdjęć i zachowaj spokój.

Fot. Shutterstock
Polskie drogi zamieniają się w trasy wojskowych manewrów. Od połowy sierpnia na autostradach, ekspresówkach i drogach krajowych w całym kraju można spotkać kolumny czołgów, transporterów opancerzonych i innego sprzętu wojskowego. To efekt rozpoczęcia ćwiczeń „Żelazny Obrońca-25” – największego tegorocznego przedsięwzięcia szkoleniowego polskich sił zbrojnych.
Zgodnie z informacjami Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, manewry potrwają do końca września 2025 roku. Uczestniczy w nich około 34 tysięcy żołnierzy ze wszystkich rodzajów polskich sił zbrojnych oraz wojsk sojuszniczych NATO, dysponujących ponad 600 jednostkami sprzętu.
Odpowiedź na rosyjskie prowokacje
Ćwiczenia „Żelazny Obrońca-25” to bezpośrednia odpowiedź na planowane przez Rosję i Białoruś manewry „Zapad-2025”. Zgodnie z deklaracjami prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, we wrześniowych ćwiczeniach na Białorusi ma wziąć udział nawet 150 tysięcy żołnierzy rosyjskich i białoruskich.
Sztab Generalny podkreśla jednak, że polskie ćwiczenia mają charakter defensywny i nie są wymierzone przeciwko żadnemu państwu. Ich głównym celem jest sprawdzenie zdolności do współpracy różnych rodzajów wojsk w środowisku wielodomenowym – na lądzie, w powietrzu, na morzu oraz w cyberprzestrzeni.
Trzonem ćwiczeń będzie 18. Dywizja Zmechanizowana, zwana „Żelazną Dywizją”, która wystawia główne siły w ramach największego pojedynczego ćwiczenia „Żelazna Brama-25”. W skład dywizji wchodzą 1. Warszawska Brygada Pancerna, 21. Brygada Strzelców Podhalańskich oraz 19. Brygada Zmechanizowana z Lublina.
Testy najnowszego sprzętu w akcji
Ćwiczenia będą też okazją do przetestowania najnowszego sprzętu, który w ostatnich latach trafił do polskiej armii. Żołnierze będą używać między innymi czołgów M1 Abrams, które stopniowo zastępują radzieckie T-72. To pierwsza tak duża próba sprawdzenia, jak nowy amerykański sprzęt sprawdzi się w warunkach zbliżonych do realnych działań bojowych.
Manewry obejmą też praktyczne wdrażanie wniosków z działań wojsk w Ukrainie. Polscy dowódcy będą testować nowe taktyki i procedury wypracowane na podstawie doświadczeń z trwającej wojny. Szczególny nacisk położono na integrację działań z programem „Tarcza Wschód” – narodowym programem odstraszania i obrony wschodniej flanki NATO.
Co to oznacza dla ciebie?
Jeśli mieszkasz w Polsce, przygotuj się na widok wojskowych kolumn na drogach. Przemieszczanie się pojazdów wojskowych objęło praktycznie wszystkie województwa – od Pomorza po Podkarpacie. Największe natężenie ruchu spodziewane jest w okolicach trzech głównych poligonów: Orzysza w województwie warmińsko-mazurskim, Nowej Dęby na Podkarpaciu oraz Ustki nad morzem.
Mieszkańcy tych trzech miejscowości mogą dodatkowo spodziewać się przelotów śmigłowców i samolotów oraz używania podczas ćwiczeń środków pozoracji pola walki – dymu i głośnych wybuchów. Wojsko apeluje o zachowanie spokoju i przypomina, że to rutynowe ćwiczenia szkoleniowe.
Szczególnie intensywne będzie też wykorzystanie kolei do transportu ciężkiego sprzętu wojskowego. Pociągi z czołgami i transporterami będą przemieszczać się po trasach kolejowych w całym kraju.
Jak zachować się na drodze przy kolumnach wojskowych
Kolumny wojskowe eskortuje Żandarmeria Wojskowa oraz pododdziały regulacji ruchu, współpracujące z policją i władzami lokalnymi. Każda kolumna może liczyć maksymalnie 20 pojazdów, a odległość między kolejnymi konwojami nie może być mniejsza niż 500 metrów.
Wyprzedzanie kolumny wojskowej jest dozwolone, ale tylko gdy można wykonać manewr płynnie i bez przerywania. Absolutnie zabronione jest wjeżdżanie między pojazdy w kolumnie – to nie tylko niebezpieczne, ale też karalne.
Jeśli spotkasz kolumnę wojskową, zachowaj szczególną ostrożność i stosuj się do poleceń służb zabezpieczających przejazd. Pamiętaj, że kierowcy wojskowych pojazdów mogą mieć ograniczoną widoczność, zwłaszcza w przypadku czołgów i transporterów opancerzonych.
Zakaz fotografowania. Bezpieczeństwo państwa na pierwszym miejscu
Wojsko jednoznacznie apeluje: nie rób zdjęć ani filmów kolumn wojskowych. Nie publikuj też informacji o trasach przejazdu, godzinach czy miejscach postoju. Dotyczy to również danych o wylotach i lądowaniach wojskowych samolotów i śmigłowców.
Takie informacje mogą narazić bezpieczeństwo państwa. W dobie mediów społecznościowych łatwo zapomnieć, że pozornie niewinna fotka może trafić w niepowołane ręce i zostać wykorzystana przez wrogów Polski.
Zakaz obejmuje też oznaczone obiekty szczególnie ważne dla obronności państwa. Fotografowanie takich miejsc było zawsze zabronione, ale w czasie intensywnych ćwiczeń wojskowych kontrole mogą być szczególnie rygorystyczne.
Cyberprzestrzeń też polem bitwy
Ćwiczenia „Żelazny Obrońca-25” to nie tylko tradycyjne manewry czołgów i piechoty. Po raz pierwszy w tak dużej skali testowane będą systemy obrony cyberprzestrzeni. Żołnierze będą ćwiczyć odpieranie cyberataków, ochronę systemów łączności oraz zarządzanie polem walki w warunkach zakłóceń elektronicznych.
To odpowiedź na realia współczesnych konfliktów, gdzie cyberataki poprzedzają i towarzyszą działaniom militarnym. Wojna w Ukrainie pokazała, jak kluczowe znaczenie ma ochrona infrastruktury informatycznej i systemów dowodzenia.
W ćwiczeniach uczestniczą też „cyfrowi wojownicy” – specjaliści od cyberbezpieczeństwa, którzy będą bronić polskiej cyberprzestrzeni przed symulowanymi atakami. To element przygotowania do realnych zagrożeń, jakie mogą czekać Polskę w przypadku konfliktu.
Sojusznicy pokazują siłę
W ćwiczeniach uczestniczą nie tylko polskie wojska. Obecni będą żołnierze z USA, Wielkiej Brytanii, Niemiec i innych państw NATO, w tym z batalionowych grup bojowych stacjonujących w Polsce. Szczególnie widoczna będzie obecność amerykańskiego V Korpusu, którego wysunięte dowództwo znajduje się w Poznaniu.
Niderlandy przysłały do ćwiczeń myśliwce F-35, które będą testować współpracę z polskim lotnictwem. To kolejny krok w budowaniu interoperacyjności sił NATO – zdolności do skutecznej współpracy różnych armii w ramach jednej operacji.
Obecność sojuszników to też sygnał dla potencjalnych przeciwników: Polska nie jest sama. Atak na nasz kraj oznaczałby wojnę z całym NATO, co drastycznie podnosi koszty ewentualnej agresji.
Transformacja polskiej armii na oczach świata
Ćwiczenia to również okazja do pokazania, jak bardzo zmieniła się polska armia w ostatnich latach. Nowy sprzęt, nowoczesne taktyki i rosnące budżety obronne przekładają się na realne zdolności bojowe.
Polska konsekwentnie zwiększa wydatki na obronność, dążąc do przekroczenia progu 5% PKB. To jeden z najwyższych wskaźników w NATO, co przekłada się na możliwość zakupu najnowszego sprzętu i intensyfikację szkolenia żołnierzy.
„Żelazny Obrońca-25” ma pokazać światu, że inwestycje w polską armię przynoszą efekty. To demonstracja siły odstraszania, która ma zniechęcić potencjalnych agresorów, zanim w ogóle pomyślą o jakichkolwiek działaniach przeciwko Polsce.
Ekonomiczne korzyści dla regionów
Intensywne ćwiczenia wojskowe to też korzyści ekonomiczne dla lokalnych społeczności. Żołnierze potrzebują zakwaterowania, wyżywienia i różnych usług, co przekłada się na dodatkowe dochody dla hoteli, restauracji i lokalnych przedsiębiorców.
Szczególnie widoczne będzie to w okolicach trzech głównych poligonów, gdzie przez kilka tygodni stacjonować będą tysiące żołnierzy polskich i sojuszniczych. To zastrzyk gotówki dla lokalnej gospodarki i okazja do zaprezentowania polskiej gościnności sojusznikom.
Długoterminowo, rozwój infrastruktury wojskowej przekłada się też na poprawę dróg, lotnisk i innych obiektów użyteczności publicznej. Inwestycje wojskowe często służą później całemu społeczeństwu.
Przygotowanie do prawdziwych wyzwań
Choć „Żelazny Obrońca-25” to ćwiczenia, ich scenariusze są jak najbardziej realistyczne. Żołnierze ćwiczą w warunkach zbliżonych do tych, jakie mogłyby wystąpić w przypadku rzeczywistego konfliktu.
To nie tylko test sprzętu i taktyk, ale też sprawdzian psychologiczny. Żołnierze muszą udowodnić, że potrafią funkcjonować w stresie, podejmować szybkie decyzje i współpracować z sojusznikami w ekstremalnych warunkach.
Ćwiczenia sprawdzają też logistykę – zdolność do sprawnego przemieszczania i zaopatrywania dużych grup wojskowych. W nowoczesnej wojnie to często decyduje o zwycięstwie równie mocno jak jakość uzbrojenia.
Bezpieczeństwo na lata
„Żelazny Obrońca-25” to inwestycja w bezpieczeństwo Polski na lata. Każde takie ćwiczenie podnosi poziom wyszkolenia żołnierzy, testuje sprzęt i usprawnia procedury. To podstawa skutecznego odstraszania i ewentualnej obrony.
W niestabilnej sytuacji geopolitycznej, z wojną za wschodnią granicą, takie ćwiczenia nie są luksusem, ale koniecznością. To cena, jaką płacimy za bezpieczeństwo i spokojny sen.
Dla zwykłych obywateli to przypomnienie, że bezpieczeństwo nie bierze się samo z siebie. Jest wynikiem ciężkiej pracy tysięcy ludzi w mundurach i miliardowych inwestycji w nowoczesny sprzęt i technologie.
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego.