Koszmar kierowców na granicy z Ukrainą! Blisko 40 godzin w kolejce rosyjskie naloty paraliżują odprawy
Dramatyczna sytuacja na polsko-ukraińskich przejściach granicznych w województwie lubelskim. Kierowcy samochodów ciężarowych zmierzający do granicy w Dorohusku muszą czekać na wyjazd z Polski nawet dwie doby, a w Hrebennem czas oczekiwania przekracza 25 godzin. Oprócz tradycyjnego weekendowego spiętrzenia transportów, głównym powodem zatorów są nasilające się rosyjskie ataki rakietowo-dronowe na zachodzie Ukrainy, które zmuszają służby do wielokrotnego przerywania odpraw w ciągu doby. Zobacz najnowszy raport graniczny!

Kolejka sięga przed Chełm. 900 tirów utknęło przed Dorohuskiem
Sytuacja na drogach dojazdowych do wschodniej granicy staje się krytyczna. Z najnowszego raportu Izby Administracji Skarbowej w Lublinie wynika, że na odprawę towarową na przejściu granicznym Dorohusk–Jagodzin czeka obecnie około 900 samochodów ciężarowych. Zator sięga już daleko przed Chełm, a czas potrzebny na dotarcie do terminala wynosi około 40 godzin. Niewiele lepiej wygląda sytuacja na przejściu w Hrebennem, gdzie w kolejce utknęło około 250 tirów, a szacunkowy czas oczekiwania sięga doby.
Jak wyjaśnia rzecznik prasowy lubelskiej IAS Michał Deruś, piątki z reguły charakteryzują się dynamicznym, kilkudziesięcioprocentowym skokiem liczby pojazdów ruszających w trasę przed dniami wolnymi. Przedweekendowe spiętrzenie logistyczne nałożyło się jednak na czynnik znacznie groźniejszy – bezpośrednie sąsiedztwo działań wojennych i fale nalotów po ukraińskiej stronie granicy.
Kilka godzin przestojów na zmianie. Dlaczego alarmy wstrzymują ruch?
Kluczowym źródłem gigantycznych opóźnień są regularne alarmy przeciwlotnicze ogłaszane na zachodzie Ukrainy. Gdy nad tamtejsze obwody nadlatują rosyjskie rakiety i drony kamikadze, po ukraińskiej stronie natychmiast zamrażane są wszelkie procedury graniczne. W praktyce oznacza to, że terminale wstrzymują przyjmowanie transportów, a pojazdy odprawiane po stronie polskiej nie mogą fizycznie opuścić przejścia.
– W ostatnim czasie alertów, które powodują wstrzymanie odpraw w Dorohusku i Hrebennem, może być od kilku do kilkunastu w ciągu jednej dwunastogodzinnej zmiany – zaznacza Michał Deruś. Choć pojedyncza przerwa trwa zazwyczaj od kilkunastu do kilkudziesięciu minut, ich kumulacja w ciągu doby oznacza paraliż procedur celno-skarbowych sięgający łącznie nawet kilku godzin. W sytuacjach bezpośredniego zagrożenia personel i kierowcy muszą być ponadto ewakuowani do bezpiecznych stref.
Seria alertów RCB na Lubelszczyźnie. Mieszkańcy podrywani w nocy
Wzrost zagrożenia z powietrza odczuwają nie tylko kierowcy tkwiący w wielokilometrowych sznurach aut, ale również mieszkańcy przygranicznych powiatów. Tylko w czwartek Rządowe Centrum Bezpieczeństwa (RCB) rozesłało do mieszkańców Lubelszczyzny dwa ostrzeżenia o rosyjskich uderzeniach w pobliżu granicy, a po północy w piątek nadano kolejne cztery komunikaty.
W sześciu najbardziej wysuniętych na wschód powiatach województwa lubelskiego ogłoszono bezpośrednie ostrzeżenia o zagrożeniu z powietrza, a ostatni stan podwyższonej gotowości odwołano dopiero po godzinie 10:00 rano. Dopóki intensywność ostrzałów infrastruktury na zachodzie Ukrainy nie spadnie, kierowcy zawodowi muszą liczyć się z utrzymywaniem się wielogodzinnych zatorów na wszystkich lubelskich przejściach granicznych.
Najważniejsze dane o sytuacji na granicy z Ukrainą
Zobacz podsumowanie aktualnej sytuacji na przejściach w województwie lubelskim:
- Dorohusk: 40 godzin oczekiwania – w gigantycznym zatorze przed Chełmem stoi blisko 900 ciężarówek.
- Hrebenne: około 25 godzin kolejki – szacunkowo 250 tirów oczekuje na wjazd na terminal.
- Nawet kilkanaście alarmów na zmianę – procedury wstrzymywane z powodu rosyjskich ataków rakietowych na zachodzie Ukrainy.
- Zamknięte wrota po stronie ukraińskiej – podczas alarmów powietrznych przejścia na Ukrainie nie przyjmują odprawionych aut z Polski.
- Nocne alerty RCB w sześciu powiatach – seria ostrzeżeń o zagrożeniu z powietrza dla mieszkańców wschodniej Lubelszczyzny.
Źródło: PAP

Prawnik, menedżer i ekspert ds. prawa nowych technologii. Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz prestiżowych studiów menedżerskich Executive MBA. Posiada unikalne kompetencje cyfrowe potwierdzone dyplomem SGH i Google w programie „Umiejętności Jutra AI”. Wieloletni praktyk samorządowy, który doskonale zna mechanizmy legislacyjne. W redakcji zajmuje się najtrudniejszymi tematami na styku regulacji prawnych, strategii biznesowych i sztucznej inteligencji, wyjaśniając, jak nowoczesne przepisy wpływają na przedsiębiorców i obywateli.