Kot znaleziony na lotnisku to nie ten kot!

„To nie mój kot. Ta kotka nie ma w sobie chipa. Ma białą plamkę włosów na szyi, na brzuchu (gdy się okazało, że tam jest, to dałabym sobie ręce uciąć, a teraz…), oczy… Wmówiłam sobie, że jest przerażona, wychudzona, dlatego jest taka. Inna.” – pisze właścicielka kota zaginionego na lotnisku w Warszawie.

Fot. Karolina

„Od dwóch dni sprawdzam, obserwuje. Załatwia się do kuwety, lubi się z Kiczkiem, ale… To nie ona. Nie zamierzam nic usuwać, może mam coś z głową, może chciałam, żeby to była ona, wmówiłam sobie. Jak można nie poznać własnego kota? Jak można się tak pomylić? Jak? Była akurat tam, gdzie spodziewałam się, że będzie.  Jestem załamana.
Nazywają się Łupina i Leo – są chorzy, wyleczę ich. Potem znajdę im dom.
❗️GDZIE W TAKIM RAZIE JEST MÓJ KOT? CO SIĘ Z NIM STAŁO? SIEDZĘ OD DWÓCH DNI W DOMU ZAMIAST JEJ SZUKAĆ I DOCHODZIĆ PRAWDY?
COFAMY SIĘ DO PUNKTU WYJŚCIA…”

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.