Kupujesz używany samochód w Warszawie? Nie patrz na 2026 rok. W 2028 możesz nim nie pojechać
Sprzedawca zapewnia, że auto „spełnia normy SCT” i technicznie ma rację – dziś rzeczywiście wjedzie do strefy bez problemu. Pytanie, którego prawie nikt nie zadaje przy zakupie, brzmi inaczej: czy to samo auto wjedzie do strefy jeszcze za półtora roku. Dla sporej części dziś w pełni legalnych, używanych samochodów odpowiedź brzmi: nie.

2026 rok to nie koniec historii, tylko środek drogi
Obecny, drugi etap Strefy Czystego Transportu, obowiązujący od 1 stycznia 2026 roku, wymaga od aut benzynowych normy minimum Euro 3, rocznika od 2000 roku i wieku nie starszego niż 26 lat, a od diesli – normy minimum Euro 5, rocznika od 2009 roku i wieku nie starszego niż 17 lat. To jednak wyłącznie etap przejściowy. Uchwała Rady m.st. Warszawy z 7 grudnia 2023 roku zakłada systematyczne zaostrzanie tych wymogów co dwa lata, a kolejny próg wypada 1 stycznia 2028 roku. Wtedy dla aut benzynowych minimalna norma wzrośnie do Euro 4, a graniczny rocznik przesunie się na 2005 rok, przy maksymalnym wieku pojazdu 23 lata. Dla diesli próg podniesie się jeszcze wyraźniej – do normy Euro 6, rocznika od 2014 roku i maksymalnego wieku 14 lat. Według szacunków przywoływanych w mediach, nowy etap może wykluczyć ze strefy nawet blisko 130 tys. pojazdów zarejestrowanych dziś w Warszawie.
Konkretny przykład: 10-letni diesel, który dziś przejdzie, a za dwa lata może nie przejść
Weźmy realny scenariusz, przed którym dziś staje wielu kupujących. Samochód z silnikiem Diesla, wyprodukowany w 2016 roku, kupiony dziś jako „10-letni” – w 2026 roku spełnia obecne wymogi SCT bez najmniejszego problemu, bo mieści się i w limicie wieku (17 lat), i w limicie rocznika (od 2009). W 2028 roku ten sam samochód będzie miał 12 lat, więc formalnie zmieści się też w nowym limicie wieku (14 lat) oraz w nowym progu rocznikowym (od 2014 roku) – powinien więc przejść i drugi próg. Realne ryzyko zaczyna się dopiero przy autach starszych o zaledwie kilka lat. Diesel z rocznika 2011-2013, dziś w pełni legalny w strefie, po 2028 roku przestanie spełniać wymóg rocznikowy (2014+), a jednocześnie duża część aut z tego okresu nie ma jeszcze homologacji Euro 6, tylko Euro 5 – więc traci prawo wjazdu na obu kryteriach naraz, mimo że dziś, w chwili zakupu, sprzedawca może zupełnie zgodnie z prawdą zapewniać, że „auto wjeżdża do SCT”.
Podobny mechanizm dotyczy aut benzynowych z rocznika 2000-2004 – dziś mieszczą się w limicie do 26 lat i normie Euro 3, ale po 2028 roku nowy próg rocznikowy (od 2005) wyklucza je ze strefy niezależnie od tego, ile faktycznie mają lat. Praktyczna rada dla kogoś kupującego dziś używane auto z zamiarem jeżdżenia nim po Warszawie przez kolejne lata: warto sprawdzić nie tylko, czy pojazd spełnia obecne, drugoetapowe wymogi, ale też, czy mieści się w progach zapowiedzianych na 2028 rok – rocznik 2014 i norma Euro 6 dla diesla, rocznik 2005 i norma Euro 4 dla benzyny. Auto, które przechodzi tylko dzisiejszy próg, może okazać się zakupem z wbudowaną datą ważności.
Wyjątek dla warszawiaków też ma termin ważności – i to ten sam
Najmniej oczywistym elementem całej układanki jest to, że nawet mieszkańcy Warszawy rozliczający tu podatki, dziś w pełni zwolnieni z wymogów SCT dla pojazdów zarejestrowanych przed 1 stycznia 2024 roku, nie są zwolnieni na zawsze. Ten okres ochronny – podobnie jak analogiczny wyjątek dla seniorów, którzy do końca 2023 roku ukończyli 70. rok życia – wygasa dokładnie w tym samym momencie, co start trzeciego etapu: 1 stycznia 2028 roku. Od tego dnia warszawiacy korzystający dziś z pełnego zwolnienia będą musieli spełniać te same, zaostrzone normy rocznikowe i emisyjne, co wszyscy pozostali kierowcy – różnica polega jedynie na tym, że mieli na przygotowanie się do tego dłuższy czas, liczony od uchwalenia przepisów w 2023 roku, a nie od samego wejścia w życie kolejnego etapu.
Dla wielu warszawiaków, którzy przez ostatnie dwa lata jeździli swoim starszym autem bez żadnych ograniczeń dzięki temu wyjątkowi, oznacza to, że 2028 rok będzie pierwszym realnym testem – i to niezależnie od tego, czy wcześniej w ogóle zauważyli, że ich zwolnienie miało jakikolwiek termin końcowy. Ci, którzy dopiero planują zakup kolejnego auta, powinni więc traktować rok 2028, a nie 2026, jako właściwy punkt odniesienia przy ocenie, czy dany samochód – używany czy nowy – będzie się nadawał do jeżdżenia po centrum Warszawy w dłuższej perspektywie, a nie tylko przez najbliższe półtora roku.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.