Legendy Warszawskie: Złota Kaczka

Legenda o Złotej Kaczce nierozerwalnie łączy się z Zamkiem Ostrogskich. Budynek przyjął nazwę od księcia Janusza Ostrogskiego, kasztelana krakowskiego. Był on posiadaczem tych ziem od końca XVI w. i to on owy pałac (zamek to nazwa umowna) postawił.

Złota Kaczka po renowacji. Fot. ZTP

Złota Kaczka po renowacji. Fot. ZTP

 

Nieruchomość przechodziła z rąk do rąk aż do czasów wojny. Podczas powstania warszawskiego, we wrześniu 1944 roku Niemcy spalili pałac. Odbudowano go w 1949 roku, a obecnie mieści się w nim muzeum Fryderyka Chopina oraz sala koncertowa.

Przy Zamku znajduje się fontanna pośrodku której można zobaczyć Złotą Kaczkę. Legenda opowiada o biednym krawczyku imieniem Lutek. Marzył on o sławie i bogactwie jednak to, co udało mu się zarobić u majstra i tak z trudem wystarczało mu na własne utrzymanie. Przesiadywał więc w gospodzie słuchając pieśni o walecznych wojownikach, opowiastek o heroicznych czynach i opisów dalekich krain. Pewnego razu usłyszał w swoim warsztacie, jak dwóch majstrów rozprawia o złotej kaczce w podziemiach zamku Ostrogskich. Podobno było wielu śmiałków, którzy próbowali ją odnaleźć, ale wszyscy gubili się w podziemiach i nikt nie wracał już na powierzchnię. Ktokolwiek odnajdzie złotą kaczkę, zostanie obsypany przez nią olbrzymim bogactwem.

Lutek długo się nie zastanawiał. Wybiegł z zakładu i skierował się w kierunku ul. Tamka. A stamtąd do pałacowych piwnic. Krawczyk długo kluczył po korytarzach i tunelach i w końcu zupełnie wycieńczony padł w jednym z przejść. Wtedy zobaczył światełko. Słaniając się na nogach dotarł do wielkiej wykładanej złotem komnaty. Większość wypełniona była wodą po której pływała kaczka. Podarowała mu ona sto dukatów i obiecała uczynić bogatym. Warunek był tylko jeden: musiał wydać je co do dukata w ciągu jednego dnia i nie wolno było mu się z nikim dzielić. Krawczyk znalazł więc wyjście i pobiegł do miasta. Najadł się do syta, ubrał w drogocenne szaty, kupił najładniejszą biżuterię u najdroższego jubilera i najlepszego konia w znanej stajni.

Kiedy dzień już się kończył, w jego sakiewce nadal pozostała jeszcze garść dukatów. Wtedy to spotkał żebraka, ubranego w strzępy dawnego munduru. Widać było, że jest weteranem wojennym o którym dawno zapomniano. Krawczykowi żal zrobiło się nieszczęśnika, więc wyjął garść monet i wręczył je biedakowi. W tym momencie rozbłysnęło jasne światło w którym pojawiła się księżniczka zaklęta wcześniej w Złotą Kaczkę.

„Ponieważ nie spełniłeś moich warunków, na zawsze pozostaniesz biedny!” – zakrzyknęła i rozpłynęła się w powietrzu. Krawczyk wzruszył ramionami i powiedział sam do siebie: „Pieniądze nie mają żadnej wartości, jeżeli nie ma się nimi z kim podzielić. W ten sposób nigdy nie byłbym szczęśliwy”.

Złotej Kaczki nikt już więcej nie znalazł i tylko pomnik przed Pałacem Ostrogskich jest znakiem dawnej historii.

Copyright © 2016-2018 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.