Ma 20 lat i guza, który może w każdej chwili pęknąć! Nie ma czasu, pomóżmy uratować życie Mateusza

Ta zbiórka powstała, żeby uratować moje życie – tylko i wyłącznie po to! Mam 20 lat i tykającą w głowie bombę. Naczyniak umiejscowiony w pniu mózgu przekrwawił, a każdy wylew z niego do pnia mózgu to śmiertelne niebezpieczeństwo. Lekarze w Polsce nie podejmą się operacji, ponieważ ich zdaniem może ona przynieść więcej strat, niż zysków. Zupełnie inne zdanie prezentuje International Neuroscience Institute w Niemczech. Chcąc żyć bezpiecznie, bez codziennego lęku o własne życie, pozostaje mi operacja za granicą, u światowej sławy neurochirurga, który tak trudnymi przypadkami zajmuje się codziennie. Jak tylko będę w stanie zapłacić za operację, klinika od razu wyznaczy termin! Proszę o pomoc… LINK do zbiórki: https://www.siepomaga.pl/mateusz-dabrowski

Fot. siepomaga.pl

Jeszcze na początku lutego wszystko było idealne – wszedłem w relację, w której jestem szczęśliwy, sesja egzaminacyjna na mojej uczelni wreszcie dobiegała końca, zabierałem się za planowanie tego, co będę robił w trakcie przerwy międzysemestralnej. Dniem „zero” okazał się być czwartek 4 lutego. Nagle poczułem eksplozję w czaszce. Głowa bolała mnie już od kilku dni, ale byłem przekonany, że to przez natłok egzaminów w krótkim czasie. Okazało się jednak, że nie do końca miałem rację. Od razu poczułem nieznośne drętwienie lewej strony ciała, nie mogłem ustać na nogach, a obraz, który widziałem był taki jak po dobrze zakraplanej imprezie. Od razu zrozumiałem, że nie jest to zwykły ból głowy…

Pojechałem z mamą do Centrum Medycznego na badanie. Lekarz od razu zauważył, że coś jest nie tak i zlecił nam wykonanie badania tomografii komputerowej. Kiedy czekaliśmy w poczekalni, ani ja, ani mama, nie przypuszczaliśmy, że lekarz, wybiegając do nas z badaniami powie, że moje życie jest poważnie zagrożone! Byłem w szoku, nie docierało to do mnie, nigdy w życiu nie miałem żadnych problemów ze zdrowiem. W poprzednim tygodniu byłem z dziewczyną nad morzem, a teraz otrzymuję taką informację…

Lekarz od razu zabrał się za poszukiwania jak najlepszej placówki, do której mogliby mnie przewieźć. Trafiło na Instytut Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Zostałem tam przetransportowany karetką i w niedługim czasie znalazłem się na OIOM-ie. Następnego dnia rano został wykonany rezonans magnetyczny, który wykazał naczyniaka jamistego. Niestety w najgorszym możliwym miejscu, czyli w pniu mózgu, który jest odpowiedzialny za wszystkie podstawowe funkcje życiowe takie jak oddychanie, przełykanie, ciśnienie czy krążenie krwi. Rokowania w takim przypadku są dramatyczne – nie znam godziny, minuty czy sekundy, kiedy może nastąpić kolejne krwawienie, które tym razem może okazać się śmiertelne.

Po tym jak lekarze przekazali mi informację, że naczyniak jest nieoperacyjny, od razu zacząłem szukać osób, którym także zdiagnozowano tę straszną chorobę. Dowiedziałem się o istnieniu kliniki w Hannoverze, gdzie lekarze podejmują się takich operacji codziennie, z pozytywnym skutkiem. Niestety cena leczenia jest ogromna – to ponad 400 tys. zł… Razem z rodziną nie jesteśmy w stanie zdobyć pieniędzy w tak krótkim czasie, dlatego proszę o pomoc.

Prawda jest okrutna, walczę z całych sił, ale bez Waszego wsparcia przegram. Operacji na otwartym mózgu nie da się nazwać inaczej niż bitwą o życie. Bez waszego wsparcia nie będę w stanie nawet jej podjąć. Bądźcie ze mną, dajcie mi szansę. To moja jedyna nadzieja!


Uwaga! Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiując treści i grafikę z naszej strony akceptujesz warunki umowy licencyjnej.

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.
c