Ma je m.in Kraków, Wrocław i Płock. Warszawa zostanie bez sekundników?

Sekundniki, a więc liczniki, które pokazują ile pozostało czasu do zmiany światła, pojawiły się już w wielu polskich miastach, niestety, jak podał serwis autokult w stolicy pozostaną jednak w sferze marzeń. Wszystko przez obowiązujące przepisy.

Sekundnik. Fot. Pixabay

Sekundnik. Fot. Pixabay

Sekundniki to niezwykle przydatna rzecz. Kierowcy wiedzą bowiem za ile zmieni się światło, mogą więc lepiej dostosować swoje zachowanie na drodze. Znika przyspieszanie, by zdążyć i zwalnianie, bo „nie zdążę” czy zastanawianie się czy wrzucić na luz czy jednak trzymać na sprzęgle. Rozwiązania takie wprowadzono m.in. w Płocku, Krakowie, Toruniu, Bełchatowie czy Wrocławiu. Warszawa, jeszcze w 2014 roku testowała podobne światła przy ul. Grochowskiej. Wtedy jednak czasomierz mieli do dyspozycji kierowcy tramwajów.

Jak podaje jednak autokult, w Warszawie sekundniki mogą pozostać w sferze marzeń. Według urzędników urządzenia są niezgodne z prawem. Szczególnie ważne jest tu Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 3 lipca 2003 r. oraz załącznik nr, który mówi: „Nie dopuszcza się stosowania sygnałów oraz urządzeń pomocniczych o wzorach innych niż określone w punkcie 10.”

Choć inne miasta skostniałe prawo po prostu ignorują, urzędnicy w Warszawie rozkładają ręce. Dura lex, sed lex.


Uwaga! Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiując treści i grafikę z naszej strony akceptujesz warunki umowy licencyjnej.

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.
c