Masz czas do 31 grudnia, ale nie czekaj do ostatniej chwili. Możesz dostać nawet 5400 zł zwrotu
Choć termin na skorzystanie z ulgi podatkowej związanej z Indywidualnym Kontem Zabezpieczenia Emerytalnego mija dopiero 31 grudnia, mieszkańcy Warszawy i całej Polski, którzy co roku zostawiają tę formalność na ostatnie dni grudnia, regularnie tracą część potencjalnej korzyści przez zwykły pośpiech i przeciążone systemy bankowe w Sylwestra. Sierpień to dobry moment, żeby rozłożyć wpłaty w czasie, zamiast wpłacać wszystko jednorazowo w ostatniej chwili.

Ile możesz odliczyć w 2026 roku?
Limit wpłat na IKZE w 2026 roku wynosi 11 304 złote dla osób zatrudnionych na umowę o pracę, zlecenie czy dzieło, oraz 16 956 złotych dla osób prowadzących pozarolniczą działalność gospodarczą. Kwota ta co roku się zmienia, bo jest ustalana jako wielokrotność prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej – dla zwykłych podatników to 1,2-krotność tej kwoty, a dla przedsiębiorców 1,8-krotność. Realna korzyść podatkowa zależy od tego, w jakim progu podatkowym się rozliczasz – dla pracownika w drugim progu podatkowym, płacącego 32 procent, maksymalny zwrot przy pełnym wykorzystaniu limitu wynosi 3520,51 złotych. Przedsiębiorca rozliczający się podatkiem liniowym może odzyskać do 3135,46 złotych, a jeśli rozlicza się na zasadach ogólnych i wpadł w drugi próg – nawet do 5426 złotych.
Dlaczego lepiej nie czekać do grudnia?
Kluczowe dla odliczenia jest nie to, kiedy zlecisz przelew, tylko kiedy pieniądze faktycznie zostaną zaksięgowane na rachunku IKZE – a to nie to samo. System rozliczeniowy banków w Sylwestra zwykle pracuje krócej niż zwykle, a ostatnie sesje wychodzące bywają realizowane już przed południem. Ktoś, kto zleci przelew po południu 31 grudnia, ryzykuje, że środki wyjdą z jego konta jeszcze w tym roku, ale dotrą do instytucji prowadzącej IKZE dopiero na początku stycznia następnego roku – a wtedy ulga za mijający rok przepada bezpowrotnie i nie przenosi się na kolejny. Rozkładając wpłaty na cały rok, na przykład w regularnych ratach po 942 złote miesięcznie przy pełnym limicie podstawowym, całkowicie eliminujesz to ryzyko, a dodatkowo łatwiej wygospodarować taką kwotę z bieżącego budżetu niż jednorazowo pod koniec roku.
Dla kogo ta ulga ma największy sens?
IKZE najbardziej opłaca się osobom, które mają dochód opodatkowany według skali podatkowej lub podatkiem liniowym i realnie mogą odliczyć wpłaty w rocznym zeznaniu, zwłaszcza jeśli wpadają w wyższy próg podatkowy – im wyższa stawka podatku, tym mocniejszy efekt samej ulgi. Warto też wiedzieć, że osoba, która ukończyła 16 lat, również może wpłacać na IKZE, choć małoletni musi dokonywać wpłat wyłącznie w roku, w którym uzyskuje dochody z pracy na umowę o pracę, i tylko do wysokości tych dochodów. Mniej atrakcyjnie ulga wygląda dla osób, które nie mają wystarczającego dochodu, żeby faktycznie z niej skorzystać, albo traktują to konto jak rachunek awaryjny, do którego mogą sięgnąć w dowolnym momencie – wypłata przedukończeniem 65 roku życia wiąże się z utratą korzyści podatkowych.
Ustaw stałe zlecenie już teraz
Zamiast czekać do grudnia i liczyć na to, że zdążysz z jednorazowym przelewem, ustaw już teraz stałe zlecenie miesięczne w wysokości dopasowanej do Twojego limitu – przy pełnym limicie podstawowym to około 942 złote miesięcznie, a przy limicie dla przedsiębiorców około 1413 złotych. Rozłożenie wpłat w czasie nie tylko eliminuje ryzyko związane z grudniowym pośpiechem i wolniejszym działaniem systemów bankowych, ale też ułatwia utrzymanie regularności, zamiast szukać pod koniec roku kilku tysięcy złotych w jednym momencie.
Zachowuj każde potwierdzenie wpłaty i dokumenty od instytucji finansowej prowadzącej Twoje konto IKZE – będą potrzebne przy wypełnianiu rocznego zeznania podatkowego, składanego do 30 kwietnia następnego roku. Jeśli nie masz pewności, czy Twój dochód pozwala na pełne wykorzystanie ulgi, warto to policzyć już teraz, a nie dopiero przy okazji samego rozliczenia – dzięki temu unikniesz sytuacji, w której wpłacisz więcej, niż realnie możesz odliczyć.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.