Matka nie zwracała uwagi na syna. Kiedy upadł, w autobusie rozpętała się burza

Jeden z internautów opublikował historię z autobusu linii 120. Matka, patrząc w telefon, ignorowała potrzeby dziecka. Dopiero, gdy upadło, rozpętała się burza. Zareagowali inni pasażerowie.

Fot. Pixabay

„W autobusie linii 120 siedziała boleśnie ufarbowana kobieta w dość rozrzutnym makijażu, obok niej pod oknem szalał mniej więcej cztero-pięcioletni chłopiec. Co chwilę trącał ją usiłując bezskutecznie zwrócić na siebie uwagę, kobieta mimo paznokci wzorowanych na Edwardzie Nożycorękim dawała radę pisać esemesy” – pisze internauta.

„Nawet na moment nie oderwała wzroku od ekranu, chłopiec chciał siku, wiedzieli o tym wszyscy, poza szanowną mamusią. W pewnym momencie autobus zahamował, chłopiec zamachał rękami i spadł pod fotel. Kobieta zaczęła na niego krzyczeć, jedną ręką go wyciągała, w drugiej nadal dzierżyła telefon. Z siedzącej na końcu autobusu grupy doskoczył do niej niedbale ubrany mężczyzna w średnim wieku, wyrwał jej telefon i rzucił na podłogę krzycząc na cały pojazd.

Telefon jest dla Ciebie ważniejszy od dzieciaka idiotko, po co ci dzieciak, jak Ci przeszkadza to go oddaj. Jeszcze raz zobaczę, że się w niego gapisz i ci przyrżnę.

Kobieta zerwała się, podniosła telefon, wyciągnęła chłopca z fotela i zaczęła również krzyczeć, żeby ktoś wezwał policję, bo wariat ją zaatakował. Niezrażony mężczyzna odpowiedział, żeby wezwać to zabiorą dzieciaka. Otworzyły się drzwi, kobieta z chłopcem wyskoczyła, stała na przystanku wygrażając ręką. Grupa mężczyzn, znajomych tego pana głośno się śmiała, a on wróciwszy na swoje miejsce sypał inwektywy pod adresem byłej współpasażerki. Forma nie najszczęśliwsza, ale czy choć trochę nie miał racji?”Co Wy o tym sądzicie?

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.