Medycy domagali się w Warszawie zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia i podwyżek

Zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia do poziomu gwarantującego m.in. wzrost płac domagali się uczestnicy manifestacji Porozumienia Zawodów Medycznych. Minister zdrowia zadeklarował, że nakłady na służbę zdrowia będą wyższe.

Fot. Pixabay

Fot. Pixabay

Manifestanci mówili, że domagają się podwyżek, bo pensje wielu grup w służbie zdrowia są głodowe. Na transparentach można było przeczytać m.in.: „by leczyć trzeba żyć”, „kolejka poniża pacjenta”, „pogotowie woła o pomoc”, „przepracowany personel naraża życie”, „nie samym powołaniem medyk żyje”, „wszyscy jesteśmy pacjentami”.

Wśród uczestników manifestacji byli lekarze i lekarze-rezydenci, dentyści, fizjoterapeuci, farmaceuci, psycholodzy, ratownicy medyczni, diagności, dietetycy, pielęgniarki i elektroradiolodzy; wiele osób miało swoje służbowe stroje m.in. fartuchy i uniformy, a niektórzy także dodatkowe atrybuty – stetoskopy czy czepki chirurgiczne.

PZM wystosowało list otwarty do premier Beaty Szydło, w którym oceniono, że konieczny jest natychmiastowy istotny wzrost nakładów na publiczną ochronę zdrowia i wzrost pracowniczych wynagrodzeń. List z podpisami zawieziono do Kancelarii Premiera razem z wiązanką pogrzebową opatrzoną szarfą „ochrona zdrowia umiera”.

Zdaniem Porozumienia, przygotowane przez resort zdrowia propozycje ustawy o wynagrodzeniach pracowników służby zdrowia są „zatrważające”. „Przez najbliższych 6 lat ma być zamrożony dotychczasowy (często skrajnie niski) poziom płac, a zaproponowane po tym okresie stawki stanowią obrazę dla ciężko pracujących, wysoko kwalifikowanych pracowników, codziennie ratujących ludzkie zdrowie i życie, i ponoszących wielką za nie odpowiedzialność” – uważa PZM.

Na końcową część manifestacji przybył minister zdrowia Konstanty Radziwiłł, który przemówił do zebranych ze sceny. „Służba zdrowia w Polsce jest w bardzo złej kondycji, wiemy to wszyscy, to oczywistość. To jest coś co stało się nie dzisiaj, nie wczoraj, ale narasta od bardzo wielu lat. Mamy do czynienia z permanentnym niedofinansowaniem systemu służby zdrowia i widzimy wszyscy bardzo złą organizację” – powiedział.

Zadeklarował, że nakłady na służbę zdrowia będą coraz wyższe z każdym rokiem, co – jak mówił – przełoży się na sytuację pacjentów, którzy będą leczeni lepiej, a także na lepszą sytuacje wszystkich pracowników służby zdrowia. „Mam nadzieję, że zrobimy to razem, razem z państwem w dialogu” – powiedział.

Minister ponowił zaproszenie dla PZM na wtorkowe spotkanie. Pierwotnie rozmowy miały odbyć się w piątek, ale związkowcy nie przyszli. Zaproponowali, by spotkać się w sobotę po manifestacji, ale do tego pomysłu sceptycznie odniósł się z kolei minister, oceniając, że nie będzie to dobra okazja do spokojnej wymiany zdań. Radziwiłł zaproponował PZM spotkanie we wtorek i do tej propozycji powrócił.

Tuż po wystąpieniu minister opuścił scenę, nie odpowiadał na pytania manifestujących, co nie zyskało ich aprobaty.

Pytany przez dziennikarzy o postulaty natychmiastowych podwyżek, minister powiedział, że „docenia tę niecierpliwość i przyjmuję to jako bodziec do bardziej intensywnej pracy”.

„Ale myślę, że także osoby zgormadzone na tym placu zdają sobie sprawę, że z dnia na dzień nie da się nadrobić tego, co (…) narastało przez ostatnich dwadzieścia kilka lat” – dodał. Jego zdaniem, w ciągu ośmiu lat „kurs na pogorszenie się zaostrzył”. Według ministra, główne problemy pracowników służby zdrowia to ”wyzysk, nadmiernie długi czas pracy, bardzo niskie płace i zanik praw pracowniczych”. „Będziemy to odwracać” – zapewnił.

Źródło: Kurier Pap


Uwaga! Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiując treści i grafikę z naszej strony akceptujesz warunki umowy licencyjnej.

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.
c