Nadchodzi finansowy cios dla milionów Polaków. Domowe budżety mogą tego mocno nie odczuć

Rachunki za prąd mogą ponownie pójść w górę. Najnowsze dane z rynku energii nie wyglądają dobrze: ceny energii z dostawą na 2027 rok wzrosły w ciągu miesiąca o około 76 zł za MWh i zbliżyły się do 500 zł/MWh. Jeśli taki poziom utrzyma się dłużej, przeciętne gospodarstwo domowe może zapłacić za prąd około 200 zł więcej rocznie. Problem dotyczy kilkunastu milionów gospodarstw domowych.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

senior liczacy pieniądze
Fot. Warszawa w Pigułce

To nie jest jeszcze przesądzona podwyżka. Taryfy na 2027 rok nie zostały zatwierdzone, a Urząd Regulacji Energetyki sam podkreśla, że na obecnym etapie dokładne prognozowanie cen byłoby przedwczesne. Kierunek na rynku hurtowym jest jednak sygnałem ostrzegawczym.

Ceny prądu skoczyły do najwyższych poziomów od trzech lat

Na Towarowej Giełdzie Energii sytuacja wyraźnie się pogorszyła. Średnia cena energii na Rynku Dnia Następnego wyniosła w sierpniu 583,66 zł/MWh, czyli aż o 92,97 zł/MWh więcej niż w lipcu.

Jeszcze ważniejsze dla przyszłych rachunków są kontrakty terminowe na 2027 rok. To właśnie one są jednym z głównych punktów odniesienia przy kalkulowaniu przyszłych taryf dla gospodarstw domowych. Ich cena zbliżyła się do 500 zł/MWh.

Jeżeli taki poziom utrzyma się przez kolejne miesiące, presja na wzrost rachunków będzie rosła.

Nawet około 200 zł więcej w ciągu roku

Według wyliczeń przywoływanych przez „Rzeczpospolitą”, utrzymanie obecnych wysokich cen hurtowych mogłoby przełożyć się w 2027 roku na około 200 zł dodatkowego kosztu rocznie dla przeciętnego gospodarstwa domowego.

To średnia. Faktyczny wzrost zależałby od zużycia energii, rodzaju taryfy oraz ostatecznych decyzji URE.

Dla gospodarstwa, które ogrzewa część domu energią elektryczną, korzysta z bojlera, klimatyzacji albo ma dużą liczbę urządzeń, skutek może być bardziej odczuwalny niż dla osoby mieszkającej samotnie w niewielkim mieszkaniu.

Do rachunków może dojść nowa opłata

To niejedyna zmiana przygotowywana w systemie rozliczeń.

URE informowało pod koniec sierpnia, że trwają prace nad zmianami w rozporządzeniu taryfowym. Jednym z rozwiązań jest wprowadzenie opłaty abonamentowej również do taryf za samą sprzedaż energii, czyli tam, gdzie dotychczas jej nie było.

Na razie nie oznacza to, że znamy jej wysokość ani ostateczny wpływ na rachunek. Pokazuje jednak, że od 2027 roku konstrukcja faktur za prąd może się zmienić.

W 2026 roku sytuacja jest jeszcze stabilna

Nie należy przy tym tworzyć wrażenia, że rachunki skoczą natychmiast.

W 2026 roku zatwierdzone taryfy dla gospodarstw domowych wynoszą średnio 495,16 zł/MWh, czyli pozostają poniżej poziomu 500 zł/MWh. Rząd wskazuje, że tegoroczny cel stabilizacji cen został zrealizowany.

Także w przypadku gazu gospodarstwa domowe są chronione do końca 2026 roku. URE przedłużył taryfę myORLEN, w której cena gazu dla podstawowych grup gospodarstw domowych wynosi 197,29 zł/MWh.

Niepokój dotyczy więc przede wszystkim tego, co wydarzy się w 2027 roku, jeśli wysokie ceny hurtowe utrzymają się na obecnym poziomie.

Gaz na razie spokojniejszy, ale ochrona nie będzie trwała wiecznie

Prezes URE Renata Mroczek jeszcze w sierpniu uspokajała, że w przypadku gazu dla gospodarstw domowych nie widzi obecnie powodów do niepokoju. Taryfa pozostanie niezmieniona do końca 2026 roku.

Ważna jest jednak dalsza perspektywa: obowiązek taryfowania cen gazu dla gospodarstw domowych ma obowiązywać tylko do końca 2027 roku. Później ceny będą w większym stopniu zależne od warunków rynkowych.

Dlaczego rynek nagle się pogorszył?

Na ceny energii wpływają nie tylko krajowe elektrownie. Znaczenie mają ceny gazu, uprawnienia do emisji CO2, sytuacja geopolityczna oraz koszt zakupu energii w kontraktach terminowych.

W ostatnich tygodniach europejskie rynki energetyczne reagowały m.in. na napięcia geopolityczne. W przypadku gazu ministerstwo wskazywało wcześniej, że ceny na europejskim rynku TTF wzrosły w okresie eskalacji napięć o ponad 43 proc., a na polskiej TGE o blisko 30 proc.

Czy czeka nas „finansowa katastrofa”?

Takiego stwierdzenia nie można dziś przedstawiać jako pewnika. Nie ma zatwierdzonej taryfy na 2027 rok ani decyzji, że każdy rachunek wzrośnie o konkretną kwotę.

Jest jednak realne ryzyko kolejnego wzrostu kosztów życia. Jeśli podwyżka prądu nałoży się na inne wydatki gospodarstw domowych — żywność, czynsze, wodę, odpady czy raty kredytów — dla części rodzin nawet pozornie niewielki wzrost kolejnego rachunku może być poważnym problemem.

Najbliższe miesiące będą kluczowe. To właśnie ceny energii kontraktowanej na 2027 rok oraz późniejsze wnioski taryfowe sprzedawców pokażą, czy obecne ostrzeżenie zamieni się w rzeczywistą podwyżkę dla milionów Polaków.

Źródła: Urząd Regulacji Energetyki, Ministerstwo Energii, Towarowa Giełda Energii, „Rzeczpospolita”, Money.pl.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl