Nauczyciele zajmują się telefonami uczniów zamiast ich uczyć. Wyniki badań nie pozostawiają wątpliwości

Naukowcy z Uniwersytetu w Birmingham opublikowali pierwsze na świecie szczegółowe badanie ekonomicznych kosztów szkolnych polityk wobec smartfonów. Wyniki są jednoznaczne: niezależnie od tego, czy szkoła zakazuje telefonów, czy je toleruje, pilnowanie zasad pożera setki godzin pracy personelu tygodniowo. W Polsce tymczasem projekt ustawy zakazującej smartfonów w szkołach podstawowych utknął w sejmowej komisji po pierwszym czytaniu w sierpniu 2025 roku i od tamtej pory nie ruszył z miejsca.

Fot. Shutterstock

102 godziny tygodniowo – i to przy restrykcyjnej polityce

Badanie opublikowane w lutym 2026 roku w czasopiśmie BMJ Mental Health (Perry SJ, Goodyear VA, Pallan M i in., doi:10.1136/bmjment-2025-301892) objęło 815 uczniów i pracowników z 20 reprezentatywnych szkół średnich w Anglii – 13 z restrykcyjnymi zasadami wobec telefonów i 7 z podejściem bardziej liberalnym. To pierwsze tego typu badanie w skali krajowej, które analizuje nie tylko wpływ polityki szkolnej na dobrostan uczniów, ale też jej realne koszty kadrowe i finansowe.

Wyniki są zaskakujące po obu stronach. Szkoły z restrykcyjną polityką – czyli zakazem używania telefonów przez cały dzień – poświęcają na egzekwowanie zasad średnio 102 godziny tygodniowo, co odpowiada pracy 3,1 pełnoetatowego pracownika. Szkoły bardziej liberalne, gdzie telefony są dozwolone np. na przerwach, przeznaczają na ten cel jeszcze więcej – 108 godzin tygodniowo, czyli ekwiwalent 3,3 etatu. Skąd ta różnica? W szkołach restrykcyjnych więcej czasu pochłaniają sankcje dyscyplinarne za łamanie zakazu. W liberalnych – administracja, rejestrowanie incydentów i reagowanie na skargi.

Ciężar nie spada wyłącznie na nauczycieli. W raportowaniu kosztów uwzględniono czas poświęcony przez wychowawców, pracowników administracji, woźnych i personel pomocniczy. To ważna obserwacja – oznacza, że kwestia telefonów angażuje praktycznie każdego pracownika szkoły, nie tylko kadrę pedagogiczną.

Zakaz nie poprawia samopoczucia uczniów – ale koszty i tak są

Finansowa strona badania jest równie wymowna. Szkoły z liberalną polityką wydają na zarządzanie telefonami o 94 funty więcej na ucznia rocznie niż te z zakazem. Przy klasie liczącej 30 uczniów daje to ponad 2 800 funtów rocznie. Badanie nie wykazało natomiast żadnej statystycznie istotnej różnicy w jakości życia ani zdrowiu psychicznym uczniów między oboma typami szkół – mierzonymi wskaźnikami niepokoju, smutku, optymizmu, snu i aktywności fizycznej.

Prof. Victoria Goodyear, główna badaczka projektu SMART Schools z Uniwersytetu w Birmingham, oceniła, że każda szkolna polityka wobec telefonów jest „ogromnym obciążeniem dla szkoły w egzekwowaniu”. Dodała, że wysoki odsetek czasu nauczycielskiego poświęcanego na zarządzanie telefonami jest potencjalnie odciągany od innych działań wspierających dobrostan – takich jak wsparcie wychowawcze czy zajęcia pozalekcyjne. Prof. Hareth Al-Janabi, kierownik Jednostki Ekonomiki Zdrowia na Uniwersytecie w Birmingham i współautor badania, zaznaczył, że „bardziej restrykcyjna polityka nie jest żadnym cudownym rozwiązaniem”.

Wcześniejsze badanie tego samego zespołu, opublikowane w Lancet Regional Health Europe w lutym 2025 roku, wykazało, że restrykcyjne zakazy w szkołach prowadzą do skrócenia czasu korzystania ze smartfona o około 40 minut dziennie i mediów społecznościowych o około 30 minut – ale nie przekłada się to na mierzalną poprawę zdrowia psychicznego uczniów. Jednocześnie dane Departamentu Nauki, Innowacji i Technologii wskazują, że 58% uczniów szkół średnich w Anglii przyznaje, że telefony są używane bez zezwolenia przynajmniej na niektórych lekcjach.

Polska: projekt jest, pierwsze czytanie było, a ustawa nie powstała

Gdy w Anglii toczy się naukowa debata o tym, jak efektywnie radzić sobie z telefonami, w Polsce dyskusja utknęła na etapie legislacyjnym. 27 czerwca 2025 roku posłowie klubu Polska 2050 złożyli w Sejmie poselski projekt nowelizacji ustawy Prawo oświatowe, zakładający zakaz korzystania z telefonów komórkowych i innych urządzeń umożliwiających komunikację na odległość przez uczniów szkół podstawowych. Projekt zajmuje półtorej strony i składa się z 3 artykułów. W sierpniu 2025 roku, podczas 39. posiedzenia Sejmu, przeszedł pierwsze czytanie i został skierowany do Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży. Od tego momentu sprawa nie ruszyła z miejsca.

Warto przy tym odnotować skalę społecznego poparcia: w konsultacjach przeprowadzonych przez Sejm 84% uczestników opowiedziało się za wprowadzeniem zakazu. To rzadko spotykany poziom zgodności w kwestii, która budzi tak duże emocje. Popierający projekt posłowie powołują się na przykłady Francji, Włoch, Holandii, Hiszpanii i Szwecji, gdzie podobne regulacje już obowiązują.

MEN hamuje, RPD ostrzega, komisja milczy

Największą przeszkodą dla szybkiego uchwalenia projektu okazało się samo Ministerstwo Edukacji Narodowej. Wiceminister Paulina Piechna-Więckiewicz podczas sejmowej debaty ostrzegała, że odgórny zakaz może dawać złudne poczucie rozwiązania problemu, a kluczowe jest wyposażenie uczniów w kompetencje cyfrowe. Resort jako alternatywę wprowadził od września 2025 roku edukację zdrowotną obejmującą higienę cyfrową i bezpieczeństwo w sieci – ale przedmiot jest nieobowiązkowy i znaczna część rodziców nie zapisała na niego dzieci.

Sceptycyzm wyraziła też Rzeczniczka Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak wraz z Radą Dzieci i Młodzieży, która w piśmie do Marszałka Sejmu wskazała, że odgórne zakazy nie uczą odpowiedzialności i prowadzą do obchodzenia przepisów. Biuro Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji Kancelarii Sejmu zwróciło z kolei uwagę, że projekt niesie negatywne skutki prawne i społeczne – możliwość indywidualnej interpretacji wyjątków przez każdą szkołę może prowadzić do chaosu i nierównego traktowania uczniów.

Wiceminister Katarzyna Lubnauer zapowiadała jeszcze w czerwcu 2025 roku, że rządowy projekt ustawy trafi do Sejmu w lipcu. Nie trafił. Ministerstwo ogłosiło potem nowy termin wejścia przepisów w życie: 1 września 2026 roku. Trudno jednak mówić o pewności – projekt poselski wciąż leży w komisji, a rządowego projektu nowelizacji Prawa oświatowego Sejm do dziś nie otrzymał.

Polska bez ustawy, ale z połową szkół, które same zakaz już mają

Sytuacja jest paradoksalna: 51,6% polskich szkół we własnym zakresie wprowadziło zakaz korzystania z telefonów na terenie placówki – wynika z badania fundacji GrowSpace przeprowadzonego na próbie 350 szkół. Oznacza to, że w połowie polskich szkół nauczyciele od lat funkcjonują bez ustawowego umocowania – tak jak angielscy pedagodzy, których problemy dokumentuje badanie z Birmingham. Gdy rodzic lub uczeń kwestionuje decyzję dyrektora, szkoła nie ma twardego oparcia w przepisach rangi ustawy.

Tylko 15,1% szkół dysponuje depozytem, w którym uczniowie mogą zostawić telefon po wejściu do budynku. To kolejna luka, którą ustawa powinna, ale jak dotąd nie zdążyła wypełnić – nie regulując ani zasad przechowywania urządzeń, ani odpowiedzialności za ich ewentualne uszkodzenie czy kradzież.

Jeśli projekt ustawy przejdzie pełną ścieżkę legislacyjną i wejdzie w życie od 1 września 2026 roku, szkoły podstawowe będą miały 3 miesiące – do końca listopada 2026 roku – na dostosowanie statutów do nowych wymogów, po wcześniejszym zasięgnięciu opinii rady rodziców i samorządu uczniowskiego. Szkoły ponadpodstawowe nie będą objęte odgórnym zakazem – dyrektorzy liceów i techników zachowają możliwość, ale nie obowiązek, wprowadzenia analogicznych ograniczeń w statucie.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl

Copyright © 2023 Niezależny portal warszawawpigulce.pl  ∗  Wydawca i właściciel: Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl